Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Zwycięstwo frajersko stracone. Lech znów zawiódł

włącz .

Lech do ostatniej minuty doliczonego czasu gry prowadził w Krakowie. Miał szanse na dobicie gospodarzy. Nie udało mu się jednak wygrać. Gola zdobył odwieczny kat Kolejorza – Paweł Brożek. Kończy karierę, wszedł na boisko właściwie na pożegnanie, a dał swej drużynie cenny remis. Lech znów stracił punkty w sposób frajerski. Zwycięstwo i tak nic mu nie dawało, mistrzostwo przepadło wcześniej, po katastrofalnych i niewytłumaczalnych porażkach na własnym stadionie.

Trenerski tercet nie namieszał w składzie. Dokonał tylko kilku zmian, a wszystkie są wytłumaczalne. Do pierwszej jedenastki wrócił Vujadninović, na ławce usiadł Dilaver, co ma związek z zagrożeniem dyskwalifikacji po żółtych kartkach i z kiepskim stanem zdrowia. Lepiej nie tracić dwóch środkowych obrońców jednocześnie. Kostewycz spisywał się ostatnio słabo, więc zastąpienie go przez Tomasika nie zaskakuje. Do drużyny wrócił Majewski i zajął miejsce na „dziesiątce”. Situm nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych. Od początku na boku pomocy pokazał się Jevtić.

Przewagę od początku miał Lech, dłużej utrzymywał się przy piłce, starał się atakować frontalnie i zamykać gospodarzy na ich połowie, ale nie potrafił zrobić z tego użytku. W decydujących momentach brakowało dokładności, a przede wszystkim przyspieszenia pod bramką rywala. Kilka dośrodkowań, jakie Kolejorz wykonał w pierwszym kwadransie, nie mogło zaskoczyć defensywy Wisły. Najgroźniej było po podaniu Jóźwiaka pod bramkę i strzale głową Gytkjaera. Bramkarz Wisły był na posterunku.

Po 20 minutach Lechowi odechciało się atakować. Inicjatywę przejęła Wisła. Opanowała środek boiska i nacierała. Lechowi od czasu do czasu udawało się przechwycić piłkę i znów przekonaliśmy się, że ta drużyna nie potrafi wyprowadzać kontr. Trudno o nie, gdy gra się jednym tempem i popełnia wiele błędów. Często mylił się Jevtić, raz po raz notujący prostą stratę. Do groźnej sytuacji pod własną bramką doprowadził Gumny. Ponieważ Wisły też nie było stać na przyspieszenie, mecz nie był widowiskiem porywającym.

Trzy minuty po przerwie Lech wyszedł na prowadzenie. Wreszcie udało się zaskoczyć obronę Wisły szybkim atakiem z udziałem Gajosa, Gumnego, Jevticia, Majewskiego i Gytkjaera. W dobrej sytuacji znalazł się „Maja”, gola nie zdobył, ale po interwencji bramkarza sam na sam z pustą bramką znalazł się Duńczyk i zdobył najłatwiejszą chyba bramkę w barwach Kolejorza. Teraz wystarczyło kontrować nacierającą, tracącą szanse na europejskie puchary. To niestety nie jest specjalność Lecha. Były natomiast próby zastosowania pressingu, szybkiego odbierania piłki.

Po kwadransie mecz został przerwany. Kibice Wisły tak „umiejętnie” stosowali pirotechnikę, że spalili własne barwy, konieczna była interwencja strażaków. Ledwo gra została wznowiona, a po kolejnym szybkim ataku Lecha, podaniu do środka Tomasika, Jevtić trafił piłką w słupek. Gospodarze starali się potem odwrócić losy rywalizacji. Uzyskali w polu przewagę, raz po raz nacierali frontalnie, a Lech w dalszym ciągu nie potrafił tego wykorzystać, mimo iż raz po raz piłkę udawało się przechwycić. Dopiero 5 minut przed końcem wszedł na boisko ten, który potrafi zaskoczyć obronę rywala szybkim rajdem – Makuszewski. To była pierwsza zmiana w ekipie Kolejorza.

Nie dość, że mecz Lecha trwał długo potem, jak zakończyły się pozostałe, to sędzia doliczył dodatkowe 6 minut. W tym czasie Wisła nacierała próbując jeszcze zachować cień nadziei na grę w europejskich pucharach. W Lechu nastąpiły dwie zmiany. Na boisku pojawili się Barkroth i Koljić. Nikt ich obecności nawet nie zauważył. Brakowało pół minuty do końca, gdy sędzia przerwał grę, bo na boisku leżał Makuszewski. Wiślacy na chama pomagali mu wstać, doszło do awantury, posypały się kartki. Kiedy po wznowieniu gry sędzia już sięgał po gwizdek, dalekie podanie przechwycił Brożek i po krótkim rajdzie z ostrego konta pokonał niemrawo interweniującego Putnocky’ego.

Wisła Kraków Lech Poznań 1:1

Bramki: Brożek (90) Gytkjaer (49).
Żołte kartki: Boguski, Cuesta - Gumny, Janicki, Burić, Dilaver.

Wisła: Julian Cuesta - Tomasz Cywka, Marcin Wasielewski, Zoran Arsenić, Jakub Bartkowski - Nikola Mitrović, Pol Llonch, Tibor Halilović - Rafał Boguski (70. Vullnet Basha), Marko Kolar (71. Paweł Brożek), Jesus Imaz (78. Kamil Wojtkowski).

Lech: Matus Putnocky - Robert Gumny, Nikola Vujadinović, Rafał Janicki, Piotr Tomasik - Maciej Gajos, Łukasz Trałka, Radosław Majewski (85. Darko Jevtić) - Darko Jevtić, Christian Gykjaer (90. Elvir Koljić), Kamil Jóźwiak (90. Nicklas Barkroth).

Widzów: 20 823.