Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Sezon jeszcze trwa, a Lech już jest po przejściach

włącz .

Na pytanie o przewidywane zestawienie Lecha na najbliższy mecz z czystym sumieniem można odpowiedzieć: nie wiadomo. Nenad Bjelica miał ulubionych piłkarzy, ostatnio prawie nie rotował składem, co zresztą należy łączyć z brakiem formy kluczowych niegdyś zawodników, takich jak Darko Jevtić. Nowy, trzyosobowy trener albo będzie się trzymał linii poprzedniego, albo wprowadzi modyfikacje, być może wynikające z rozczarowania, z jakim część graczy przyjęła wyrzucenie Chorwata.

Nie można powiedzieć, że Nenad Bjelica jest trenerskim geniuszem. Zdarzały mu się cenne osiągnięcia, takie jak serie zwycięstw, ale też okazywał się kompletnie bezradny, gdy trzeba było zatrzymać nieskończenie długą serię wyjazdów bez zwycięstw. Przede wszystkim nie potrafił wygrywać ważnych spotkań, przegrywał walkę o trofea, niczego w Lechu nie osiągnął. Jednak nie on zatrudnił siebie przy Bułgarskiej. Nie on rozliczał drużynę z braku wyników i nie on rok temu podjął decyzję o kontynuacji pracy przy Bułgarskiej. Zwolnienie Bjelicy nie jest niczym innym, jak przyznanie się do błędu tych, którzy go zaangażowali.

Nigdy się nie dowiemy, czy wyrzucenie trenera dwie kolejki przed końcem sezonu uchroniło drużynę przed dwoma porażkami i stratą miejsca w pucharach. Nie możemy wykluczyć, że pod wodzą nowego trenera Kolejorz nie wywalczy żadnego punktu. Wiemy natomiast, że na meczu przeciwko Jagiellonii obecny był Jacek Rutkowski, który zareagował emocjonalnie na to, co oglądał. Gdyby nie to, Bjelica pracowałby do końca sezonu, być może nawet dłużej. Klub przedłużył przecież umowę z przegrywającym sezon Janem Urbanem, by z hukiem go wyrzucić dopiero kilka tygodni później.

Prowadzenie klubu piłkarskiego nie jest zadaniem łatwym ani wdzięcznym. Podobnie jak na wszystkim, trzeba się na tym znać. Gdy ktoś się nie zna, zatrudnia zawodowców. Kto się nie zna, a zawiaduje wszystkim osobiście, doprowadza klub do upadku, trwoni ogromny potencjał, marnuje miliony zł. Być może najwłaściwszym rozwiązaniem byłoby powierzenie trenerskiej pracy, na dwa mecze, innemu pracownikowi klubu: Piotrowi Rutkowskiemu. Jak się bawić, to na całego.