Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Bjelica wyrzucony. Dwa mecze przed końcem sezonu

włącz .

Władze Lecha postąpiły nie w swoim stylu - nie przedłużyły umowy z przegrywajacym trenerem. Prawdopodobnie chciały uspokoić gorące nastroje wśród kibiców domagających się podczas ostatniego meczu zwolnienia prezesa klubu. Do zwolnienia rzeczywiście doszło, ale nie prezesa lecz trenera. Tymczasowo zastąpi go tercet Araszkiewicz, Rząsa, Ulatowski.

Przegrana z Jagiellonią, trzecia z rzędu na własnym stadionie, i to w najważniejszej fazie rozgrywek, zbulwersowała cały Poznań. Wszyscy żyją fatalną postawą drużyny i niską jakością zarządzania sportem w Lechu. Zarząd zareagował tym razem szybko, nie chował głowy w piasek. Niedawno chciał przedłużyć z Bjelicą umowę na kolejny sezon, jeżeli tylko zespół znajdzie się na podium. Teraz go zwolniły ze skutkiem natychmiastowym, tuż przed końcem sezonu.

Lech nigdy dotychczas tak nie działał. Owszem, zawsze wyrzucał w trakcie rozgrywek trenerów, z którymi dopiero co przedłużył umowę o kontynuowaniu pracy, w ten sposób karierę zakończyli wszyscy oprócz Smudy: Zieliński, Bakero, Rumak, Urban, Skorża. Nie dochodziło jednak do tego w takim momencie. Nie można tego tłumaczyć inaczej niż zamiarem przekonania kibiców, że losy klubu nie są zarządowi obojętne. O ile te działania władz Lecha trzeba nazwać niestandardowymi, to wybór tymczasowego następcy zwolnionego Chorwata zadziwia bardzo. Lech będzie miał teraz szkoleniowca występującego w trzech osobach.

W ostatnich latach Lech swych kibiców nie rozpieszczał. Przeżyli znacznie więcej upokorzeń niż chwil triumfu. Jednak nie trenerów trzeba za to obwiniać, lecz tych, co ich wybierali i uporczywie trzymali na stanowisku wbrew wynikom i na przekór żądającym zmian kibicom. Winowajcami są osoby prowadzące sportową część klubu. Wśród ekspertów i dziennikarzy coraz częściej słychać opinię, że syn właściciela powinien zostać głównym prezesem, skoro i tak jego zdanie liczy się najbardziej. Natomiast sportem musi zarządzać ktoś z doświadczeniem, wiedzą, znajomością piłkarskiego świata, potrafiący ocenić umiejętności piłkarzy. Kontynuowanie dotychczasowej, wielokrotnie skompromitowanej formuły byłoby samobójstwem. Prędzej lub później doprowadziłoby do kolejnego przesilenia, być może już ostatniego.