Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Jeszcze jedna kompromitacja. Sezon zmarnowany definitywnie

włącz .

Najwięksi pesymiści nie mogli spodziewać się tak żałosnej postawy Lecha w najważniejszej, decydującej części sezonu. Poniósł trzecią porażkę na własnym stadionie. Tym razem nie miał nic do powiedzenia w spotkaniu z Jagiellonią, która robiła z nim, co chciała. Wściekli kibice wygwizdali piłkarzy, żądali dymisji Karola Klimczaka, choć klubem rządzi i za wyniki odpowiada ktoś inny. Klimczak jest tylko prezesem.

W pierwszych minutach piłkarze Lecha sprawiali wrażenie zdeterminowanych, nastawionych na atak. Nie byli jednak do spotkania przygotowani taktycznie. Rozgrywali piłkę od tyłu mając problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych. Natomiast Jagiellonia znalazła sposób na stosujących archaiczny, prymitywny futbol gospodarzy. Założyła zdecydowany pressing, raz po raz przechwytywała piłkę i inicjowała błyskawiczne ataki. To była prosta, ale skuteczna gra.

Nenad Bjelica pracuje w Poznaniu dopiero drugi rok, więc nie zdążył nauczyć swej drużyny szybkiego atakowania, wyprowadzania kontrataków. Im bliżej było bramki przeciwnika, tym ślamazarniej rozgrywane były akcje, skrzydłowi wchodzili w bezproduktywne dryblingi, mnożyły się zagrania niecelne albo zbyt słabe, łatwe do przerwania i skontrowania. W ten sposób padł pierwszy gol, zaledwie po kwadransie gry. Jagiellonia wyprowadziła błyskawiczny atak, Gumny w prosty sposób dał się objechać i piłka trafiła do znajdującego się w polu karnym Sheridana, a ten nie miał problemu z pokonaniem Putnocky’ego.

Lech ciągle niemrawo atakował i trudno było liczyć, że podobnie jak miesiąc temu szybko odrobi stratę i strzeli „Jadze” kilka goli. Tamta Jagiellonia słabła z każdą minutą. Teraz sił na pressing i szybkie kontrowanie wystarczyło jej na cały mecz. Natomiast Lech zawiódł całkowicie. Był bezradny. Jeszcze w pierwszej połowie kibice gwizdami reagowali na głupie straty piłki, zwalnianie akcji, niecelne podawanie. Niewielu wierzyło, że Lech się podniesie w drugiej połowie. Nie podniósł się, mimo iż trener wymienił Kostewycza na Makuszewskiego. Skrzydłowy grał dobrze, ale akcjom całej drużyny brakowało tempa i dokładności. Indywidualne szarże Situma i Jóźwiaka nie sprawiały obronie gości żadnych problemów. W końcówce w ataku Lecha grali Koljić i Chobłenko. Ich bezradność była porażająca.

W sezonie zasadniczym twierdza Poznań była dla gości nie do zdobycia. W fazie dodatkowej Kolejorza leje każdy, kto tu przyjedzie. Wcześniej mocną stroną Lecha były stałe fragmenty. Tym razem stracił w ten sposób drugiego gola. Młody Kwiecień został przy rzucie rożnym bez krycia i łatwo trafił do bramki. Było po meczu. W Warszawie mogli zacząć świętowanie – Lech podarował mistrzostwo słabiutkiej Legii. Długo nie będzie miał takiej szansy, jak w tym sezonie. Nie wytrzymał presji, zawiódł w najważniejszym momencie, trener nie panował nad drużyną, więc zarząd klubu prawdopodobnie, jak to ma w zwyczaju, przedłuży z nim kontrakt. Trofea nie są tu przecież priorytetem

Im bliżej było końca meczu, tym bardziej rosła wściekłość tych kibiców, którzy nie opuścili trybun przedwcześnie. Nie brakował przyśpiewek o mistrzostwie Wielkopolski, o dymisjach i o tym, że piłkarze hańbią klub. Po ostatnim gwizdku rozległ się przeraźliwy gwizd. Piłkarze wahali się, czy podjeść pod Kocioł, kilku ruszyło w tym kierunku, ale gwizdy i obelgi ich zatrzymały. Za półtora tygodnia Lech będzie gościł Legię. Można spodziewać się najgorszego. Takie są skutki tolerowania przez długie lata bylejakości, obojętnego traktowania wyników, nie nastawiania się na triumfy, gładkiego przełykania największych klęsk. Ludzie mają dość. Upokorzenie, jakiego doznali, nie pójdzie na marne, jeśli władzę nad sportem w klubie przejmie ktoś, kto się na tym zna.

Lech Poznań – Jagiellonia Białystok 0:2 (0:1)

Bramki: Sheridan (16), Kwiecień (56).
Żółte kartki: Makuszewski - Burliga, Wlazło.

Lech: Matus Putnocky - Robert Gumny, Emir Dilaver, Rafał Janicki, Wołodymyr Kostewycz (46. Maciej Makuszewski) - Łukasz Trałka, Maciej Gajos, Darko Jevtić (64. Ołeksyj Chobłenko) - Mario Situm, Christian Gytkjaer (71. Elvir Koljić), Kamil Jóźwiak.

Jagiellonia: Marian Kelemen - Łukasz Burliga, Ivan Runje, Nemanja Mitrović, Guilherme - Taras Romanczuk, Bartosz Kwiecień (71. Piotr Wlazło) - Przemysław Frankowski (83. Jakub Wójcicki), Martin Pospisil (74. Karol Świderski), Arvydas Novikovas - Cillian Sheridan.

Widzów: 24 288.