Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Nenad Bjelica: kocham takie chwile

włącz .

Trener Lecha nie czuje stresu przed najważniejszymi meczami sezonu, rozstrzygającymi o zdobyciu mistrzostwa. Twierdzi, że o sukcesie nie zadecydują umiejętności piłkarskie, ale odporność psychiczna i koncentracja. – Stawka jest wyrównana, walka będzie trwała do końca. Jest ciekawie. Kocham takie sytuacje – mówi Nenad Bjelica.

Piłkarze Lecha nie pracują nad przygotowaniem fizycznym, nad taktyką. Na to był czas w trakcie sezonu. Gdy wszystko może się rozstrzygnąć w jednym meczu, zespół musi wytrzymać obciążenie mentalne. W klubie obowiązuje cisza medialna, zawodnicy nie udzielają wywiadów. Ich codzienne zajęcia trwają trzy-cztery godziny, mają w tym czasie dać z siebie wszystko, potem zajmują się sprawami codziennymi, nie związanymi z futbolem.

– U mnie w domu też obowiązuje cisza. Nie rozmawiamy o sprawach zawodowych. Wiele osób pyta mnie o Lecha, ale nie odpowiadam – mówi trener. Po meczu w Lubinie, rozegranym w piątek, zapowiedział, że przez weekend odpocznie od piłki, nie będzie oglądać spotkań grających później głównych przeciwników. Czy dotrzymał słowa? – Nie dotrzymałem. Meczu Jagiellonii nie widziałem, bo byłem z żoną na kolacji. Ale Legię oglądałem – uśmiecha się Bjelica.

Mecz Lecha z Górnikiem będzie sędziował Bartosz Frankowski, arbiter z Torunia. Można powiedzieć – nic nowego, bo sędziuje on w tym sezonie wszystkie potyczki tych drużyn. – Nie widzę w tym niczego dziwnego. To młody, utalentowany sędzia. Trudno się zresztą dziwić, gdy wszystkie nasze mecze z Legią sędziuje pan Marciniak – zwraca uwagę Nenad Bjelica.

Zapowiada się mecz ciekawy, bo piłkarze Górnika wciąż mają szansę na czwarte, a nawet trzecie miejsce w tabeli, czyli na grę w europejskich pucharach. Nastawią się na zwycięstwo w Poznaniu i łatwo nie opuszczą, zresztą mocno postawili się także w ostatnim spotkaniu przy Bułgarskiej. Było blisko niespodzianki, gdy ręką piłkę w polu karnym dotknął Barkroth. Trener nie ma o to do niego pretensji. Od tego czasu go nie wystawia, ale – jak twierdzi – tylko dlatego, że inni skrzydłowi są wyższej formie. Szwed mocno pracuje na treningach, przegrywa jednak rywalizację z Jóźwiakiem, Situmem, Jevticiem.

W sobotę nie zagra Gumny, z powodu nadmiaru żółtych kartek. Wciąż leczy się Radut, nie trenuje jeszcze z drużyną. W pełni sił jest natomiast Koljić. Także Makuszewski trenuje na pełnych obrotach i pali się do powrotu na boisko. Być może on i Koljić otrzymają w weekend szansę w zespole rezerw. Jeżeli okaże się, że wrócili do dyspozycji, mogą zagrać w pierwszej drużynie. Z powodów zdrowotnych kilka treningów opuścił Jevtić i jego sobotni występ nie jest pewny.

Trener twierdzi, że w dwóch ostatnich spotkaniach Lech dobrze zagrał w defensywie. W ofensywie lepiej spisywał się w przegranym meczem z Koroną niż w wygranym w Lubinie, gdzie wystarczyło atakować na początku drugiej połowy, a potem zwolnić i pilnować wyniku. Nie wiadomo, na jaką grę Lechowi pozwoli Górnik. Nie wiadomo też, czy trener Brosz będzie mógł wystawić Angulo, którego ściga walczący o tytuł króla strzelców Gytkjaer.

Mimo iż wiele osób opuściło Poznań, spotkanie Lecha z Górnikiem cieszy się dużym zainteresowaniem. Bilety sprzedają się dobrze, więc klub udostępni wszystkie trybuny. Może na nich zasiąść nawet 30 tysięcy osób, o ile posiadacze karnetów zjawią się przy Bułgarskiej w komplecie.