Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Łeb w łeb. Twardy bój do ostatniej kolejki

włącz .

Niezwykła zgodność drużyn z ligowego podium. Albo wszyscy jednocześnie wygrywają, albo trwonią punkty. Wydaje się, że porażek będzie coraz mniej, bo Legia pozbyła się „trenera”, a zaangażowała trenera, Jagiellonia kryzys chyba ma już za sobą, a Lech zamierza grać w sposób wyrachowany, wykorzystując swe walory defensywne.

Zapowiada się, że zgodność zapanuje też w najbliższy weekend, gdy Lech podejmie Górnika, Jagiellonia Wisłę Kraków, a Legia Koronę. Strata punktów przez któregokolwiek z gospodarzy tych spotkań będzie ogromną sensacją, ale w polskiej ekstraklasie nie takie numery się zdarzały. Wiele może się zmienić w następnej kolejce, gdy „Jaga” będzie gościć Legię, a Lech uda się na trudny teren, gdzie wygrywał rzadko – do Płocka. Gdyby udało się wrócić z punktami, wzrosłaby przewaga nad co najmniej jedną z depczących mu po piętach ekip.

Do końca pozostaną trzy kolejki i Lech będzie trzymał w ręku własny los. Zostaną mu domowe spotkania z Jagiellonią i Legią, w międzyczasie pojedzie do Krakowa. Być może losy mistrzostwa będą się ważyć do ostatniego meczu, ale jest też nadzieja, że wszystko rozstrzygnie się wcześniej. Jeżeli taki scenariusz ma się zrealizować, nie wolno tracić punktów. Piękny, ofensywny futbol nie jest teraz najważniejszy. Wystarczy grać dojrzale, odpowiedzialnie w obronie i strzelić choćby jedną bramkę w meczu.

To będzie piekielnie trudny okres. Nie wolno odpuścić, bo każda wpadka może mieć skutki opłakane. Nie można powiedzieć, że gapiostwem na finiszu Lech straci to, co wywalczył przez rok, bo przecież nie był to sezon w pełni udany. Marzenia o mistrzostwie wydawały się pogrzebane, Kolejorz miał momenty fatalne, trener nie potrafił znaleźć przyczyn wyjazdowej niemocy, nagłej straty formy przez kluczowych piłkarzy. Zespół ogarnął się w samą porę i może zagrać na nosie tym, co go krytykowali, nie wierzyli w ostateczny sukces. Trzeba przy tym pamiętać, że jeżeli się uda, to nie tylko za sprawą znakomitej gry Lecha. Także zadziwiającej słabości przeciwników. Gdyby Legia obroniła mistrzostwo, przeszłaby do historii, przegrała przecież co trzeci ligowy mecz.

Jedno jest już chyba pewne – Lech zagra w europejskich pucharach. Nie wolno mu podejść do tej próby bez wzmocnień. To, co się od biedy sprawdza w słabej lidze, nie wystarczy do starć z solidnymi ekipami i przepadnie niemała kasa. Podobno Lech zainteresowany jest pozyskaniem Cywki z Wisły Kraków. Z całym szacunkiem dla tego doświadczonego piłkarza – nie jest to gracz, który wprowadzi drużynę na wyższy poziom. Uzupełnienie składu ciekawym graczem, za którego nie trzeba płacić – jak najbardziej. Lech jednak potrzebuje zawodników z jakością wyższą od ligowej przeciętności. Lepiej odpuścić sobie graczy klasy De Marco, Rakels, Barkroth, Nicki Bille, od których absolwenci Lechowej akademii niczego się nie nauczą.

Póki co Lechowi grozi nie wzmocnienie, ale osłabienie. Jest prawdopodobne, że straci Jevticia, a godnego następcy w polskiej lidze się nie znajdzie. Ligę może zmienić Gumny, być może także inni. W czasie, gdy piłkarze toczą twardy bój o najwyższy cel, trzeba podjąć wiele trudnych i kosztownych decyzji. Przedłużyć kontrakt z Chobłenką? Co z Koljiciem, który nie zdążył się pokazać? Wykupić Situma? Być może Lecha czeka rewolucja podobna do tej, jaką przeszedł rok temu. Oby tym razem nastawił się na jakość, a nie na ilość.