Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Kolejorz rozpoczyna wielki bój. Na początek Korona

włącz .

Wystarczy wygrać siedem spotkań, a nic ani nikt nie odbierze Lechowi mistrzostwa. Czy to zadanie jest wykonalne? Będzie bardzo trudno. Trener Bjelica twierdzi zresztą, że jego drużyna koncentruje się tylko na najbliższym meczu. Do Poznania przyjeżdża nieobliczalna Korona.

Warto było wygrać cztery kolejne mecze i przy potknięciach głównych rywali uplasować się na czele tabeli. Korzyści są niewątpliwe. W przypadku równej liczby punktów, mistrzem zostaje lider po fazie zasadniczej. Najtrudniejsi przeciwnicy przyjeżdżają do Poznania, a tu Lech jest niezwyciężony. Trener Kolejorza zapewnia, że jego piłkarze czują się mocni fizycznie i mentalnie. Nie ma większego znaczenia, czy goni się czołówkę, czy walczy o zachowanie przewagi. – Presja zawsze jest taka sama. My sobie z nią radzimy, bo żyjemy tylko najbliższym meczem – twierdzi.

– Żadnej presji nie czujemy. Wychodzimy na boisko, gramy to, co opanowaliśmy na treningach, interesuje nas tylko wygrana. Nie zastanawiamy się nad tym, co nas czeka potem. Dla nas jest bez różnicy, czy zagramy w piątek, jako pierwsi z czołówki, czy dopiero wtedy, gdy zdążą zagrać inni. Interesują nas tylko trzy punkty – zapewnia Wołodymyr Kostewycz. Nigdy jeszcze nie walczył o mistrzostwo kraju. – To ciekawe uczucie. Dla niego się ciężko trenuje, do tego się dąży przez całe życie – mówi.

Korona walczy w o finał Pucharu Polski i właśnie te rozgrywki są dla tego klubu priorytetem. Mówi się, że trener Gino Lettieri podzieli swą ekipę na dwie części. Jedna będzie w spokoju przygotowywać się do rewanżowego spotkania przeciwko Arce, druga przyjedzie do Poznania rozegrać mecz z Lechem. – I tak wszystko zależy tylko od nas, więc nie interesujemy się decyzjami trenera Korony. Szanujemy ich, nie lekceważymy, ale koncentrujemy się na sobie. Rok temu w play-off pokazali piękną piłkę, wszyscy mieli z nimi problemy. Teraz może być tak samo – podkreśla Nenad Bjelica.

Do drużyny wracają piłkarze, którzy ostatnio grać nie mogli, tacy jak Darko Jevtić. Teraz niebezpieczeństwo przerwy w grze z powodu żółtych kartek czai się przed Trałką i Gajosem, czyli kluczowymi dla Lecha zawodnikami. – Kiedyś będą musieli odcierpieć, ale tym się nie martwimy, bo ma kto ich zastąpić. W Krakowie sytuacja była podobna, a sobie poradziliśmy, młodzi zawodnicy dali radę – zwraca uwagę trener Lecha.

Wątpliwe, by w piątek zagrał Situm. Choć trenuje już na pełnych obrotach, to trener zamierza dać mu jeszcze tydzień przerwy, by był w pełni dysponowany na sześć ostatnich spotkań. W pełnym treningu jest też Makuszewski, pali się do gry, jednak trener nie chce ryzykować. – Zdrowie piłkarza jest najważniejsze. Ważniejsze nawet niż mistrzostwo. Wolę, by „Maki” trochę poczekał. Zagra, gdy będziemy mieć pewność, że sobie nie zaszkodzi. Mamy Klupsia, Jóźwiaka, Barkrotha, nie trzeba się spieszyć. Nie musimy na Makuszewskim wywierać presji. Zagra, gdy będzie gotowy – podkreśla Nenad Bjelica. Do zdrowia wracają też Koljić i Radut, trenują coraz intensywniej. W meczu rezerw zagrał zdrowy już Rogne.