Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech liderem! Niezwykłe emocje na oczach 36 tysięcy kibiców!

włącz .

Górnik walczył w Poznaniu dzielnie. Zmusił Lecha do wielkiego wysiłku. Był groźny niemal do końca, ale nie dał rady. Lech znów strzelił trzy gole, pewnie wygrał i wykorzystał potknięcie Jagiellonii. Jest liderem po fazie zasadniczej i najgroźniejszych rywali będzie gościć u siebie. Zapowiadają się ogromne emocje, aż do ostatniej kolejki, gdy na Bułgarską przyjedzie Legia.

W składzie Kolejorza na ostatni, najważniejszy mecz fazy zasadniczej znalazło się trzech nastolatków, wychowanków Lechowej akademii. W grze gospodarzy chwilami brakowało jakości, ale wszyscy młodzi dali radę i rozprawili się z dzielnym, ambitnie atakującym, mającym w składzie dziesięciu młodych Polaków Górnikiem. Mecz był niesamowicie emocjonujący, sytuacja zmieniała się. Kolejorz, wobec wyników innych spotkań, był na czele tabeli, potem spadł na trzeciej miejsce, by na koniec wrócić na pierwsze.

Mecz, podobnie jak pozostałe w tej kolejce, zaczął się z 15-minutowym opóźnieniem, z powodu protestu kibiców nie godzących się na zaostrzenie przepisów na polskich stadionach. To zorganizowana akcja, ponad klubowymi podziałami. Spotkanie, gdy wreszcie się zaczęło, nie stało na wielkim poziomie, ale emocji było bez liku. Lech objął prowadzenie. Obrońca Dani Suarez, jedyny obcokrajowiec w Górniku i Majewski z Lecha zderzyli się głowami, trzeba było udzielić im pomocy, i to nie raz. Gdy piłkarz z Zabrza wrócił na boisko zdążył wybić piłkę sprzed samej linii bramkowej, ale potem znów musiał skorzystać z medycznej pomocy. Lech to wykorzystał. Piłka trafiła do Jóźwiaka, który w sprinterskim tempie znalazł się sam przed bramką gości. Mógł podawać, ale oddał mierzony strzał i zdobył gola.

Lechowi nie wszystko wychodziło w tym meczu. Obaj skrzydłowi, Jóźwiak i Klupś, nie zasilali Gytkjaera dobrymi podaniami, więc Duńczyk walczył jak zwykle, ale okazji bramowych tym razem nie miał. Kiedy trener zmienił młodego, dzielnego Klupsia na sprowadzonego za 650 tysięcy euro Barkrotha stało się jasne, że trener trzymając Szweda na ławce rezerwowych wie, co robi. Skrzydłowy nie przeprowadził żadnej dobrej akcji. Co gorsze, miał pecha, bo tuż po wejściu na boisko zadbał, by mecz był ciekawszy. Piłka trafiła go w rękę, był więc rzut karny, po którym Górnik wyrównał. Wydawało się, że znów trzeba będzie grać z Legią w fazie dodatkowej na wyjeździe.

Lecha jednak ostatnio nie załamują niepowodzenia. Ruszył do przodu i otrzymał, przy odrobinie szczęścia, to, o co walczył. Bohaterem został Łukasz Trałka, który oddał celny strzał z pola karnego. Piłka skozłowała przed bramkarzem na kępce trawy i zupełnie go zmyliła. Górnik atakował w dalszym ciągu, z ogromną ambicją, prowadził akcje na pełnej szybkości. Grał równie porywająco, jak jesienią, gdy wygrywał mecz za meczem. Narażał się jednak na kontry. Po jednej z nich w dobrej sytuacji znalazł się Chobłenko, przelobował jednak bramkę. W doliczonym czasie po krótkim rajdzie Majewski zaskoczył plasowanym strzałem bramkarza Górnika. Próbował wielokrotnie, podejmował złe decyzje, wreszcie jednak wszystko wyszło mu tak, jak trzeba. Postawił w ten sposób kropkę nad „i”. Po kilku minutach piłkarze i kibice mogli zacząć święto.

Lech Poznań – Górnik Zabrze 3:1 (1:0)

Bramki: Jóźwiak (45+1), Trałka (81), Majewski (90+3) - Kądzior (75 k)

Żółte kartki: Gajos - Urynowicz

Lech: Matus Putnocky - Robert Gumny, Emir Dilaver, Nikola Vujadinović, Wołodymyr Kostewycz - Łukasz Trałka, Maciej Gajos, Radosław Majewski - Tymoteusz Klupś (73. Nicklas Barkroth), Christian Gytkjaer (87. Piotr Tomasik), Kamil Jóźwiak (78. Ołeksyj Chobłenko).

Górnik: Tomasz Loska - Mateusz Wieteska, Dani Suarez, Paweł Bochniewicz, Adrian Gryszkiewicz - Damian Kądzior, Szymon Matuszek (89. Dariusz Pawłowski), Wojciech Hajda (67. Maciej Ambrosiewicz), Rafał Kurzawa - Szymon Żurkowski, Marcin Urynowicz (89. Bartłomiej Olszewski).

Widzów: 36 941