Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Nareszcie przełamanie! Świetny mecz Lecha w Krakowie!

włącz .

Niewiele wskazywało na zwycięstwo Lecha w Krakowie. Przerwa reprezentacyjna, fatalna gra na wyjazdach, mocny, przynajmniej w teorii, przeciwnik... A jednak Kolejorz nie dał Wiśle żadnych szans. Sparaliżował ją w środku boiska, nie pozwolił rozwinąć skrzydeł, a Gytkjaer okazał się prawdziwym kilerem, ustrzelił hat tricka. Brawo Kolejorz!

Trenerowi trudno było zestawić drużynę. Ze zdrowotnymi problemami borykało się aż pięciu piłkarzy ze składu z poprzedniego meczu. Zmiany były nieodzowne, ale Bjelica całkowicie zaskoczył wystawiając w podstawowym składzie młodego Tymoteusza Klupsia. Nieco od niego starszy Kamil Jóźwiak siedział na ławce, natomiast Nicklas Barkroth otrzymał kolejne wotum nieufności, nie wyszedł na boisko mimo poważnych osłabień. Doczekał się wreszcie gry Piotr Tomasik.

Już pierwsze minuty pokazały, jak ten mecz może wyglądać. Wisła pozwoliła Lechowi rozgrywać piłkę, która krążyła od jednego piłkarza w niebieskim stroju do drugiego. Wystarczył jednak jeden przechwyt, by nastąpił błyskawiczny atak gospodarzy, i Vujadinović musiał z wielkim trudem powstrzymywać Carlitosa. Wisła starała się zaskakiwać Kolejorza długimi podaniami do swych wysuniętych aż pod pole karne napastników.

Po 10 minutach Lech stanął przed dużą szansą wyjścia na prowadzenie. Niestety, wstrzelenie piłki przez Tomasika w kierunku Gytkjaera zatrzymał obrońca. Jeszcze lepszą okazję Kolejorz miał chwilę potem, gdy wyprowadził dobry kontratak. Piłka trafiła do Klupsia, ten jednak źle ją przyjął, próbował ratować się jeszcze podaniem, ale szansa uciekła.

Przez pół godziny mecz był wyrównany. Żadnej drużynie nie udawało się stworzyć większego zagrożenia, aż do poważnej pomyłki sędziego Przybyła. Długo zwlekał z decyzją, wreszcie podyktował rzut wolny po urojonym faulu Vujadinovicia na Carlitosie przed polem karnym. Rzekomy poszkodowany strzelił idealnie, nie dał Putnocky’emu żadnych szans. Wydawało się, że Lechowi kontrola nad meczem się wymyka, ale tuż przed końcem pierwszej połowy sędzia zadecydował o „jedenastce” za zatrzymanie piłki ręką przez obrońcę po dośrodkowaniu Tomasika. Gytkjaer zdobył w ten sposób piątego gola w piątym kolejnym meczu.

To jeszcze nie był koniec jego popisów. Ledwo druga połowa się zaczęła, a Lech prowadził. Piłkę ambitnie w boisku utrzymał Majewski, trafiła ona do Jevticia, nastąpiło podanie pod bramkę, gdzie znalazł się Duńczyk, z dużą klasą wyprzedził obrońcę i strzelił do siatki obok bramkarza. Wszystko to działo się na wielkiej prędkości, Wisła została całkowicie zaskoczona. Stadion ucichł. Gospodarze nie mieli innego wyjścia – nie mogli już wyczekiwać na ofensywę Lecha. Trzeba było ruszyć do przodu, więc role się odwróciły. Teraz goście mogli liczyć na szybkie ataki.

Wisła goniła wynik, ale lepsze okazje bramkowe miał Lech, i to nie tylko po kontrach. Także po stałych fragmentach i z ataku pozycyjnego. Idealnej szansy nie wykorzystał Gytkjaer. Kilka okazji przepadło wskutek niedokładnych podań. Często mylił się Jevtić, który nie był w optymalnej formie, nie wychodziły mu też dośrodkowania z rzutów rożnych i wolnych. Jednak stać go było na wyprowadzenie Majewskiego cudownym podaniem na dobrą pozycję. Strzał był niestety niecelny. Trener drużyny miejscowej ratował się wprowadzaniem nowych graczy ofensywnych i zmianą systemu. Lech miał przez to jeszcze więcej miejsca na boisku. I to wykorzystał.

Była 83 minuta meczu. Piłkę na prawej stronie boiska przejął Klupś. Przeprowadził rajd, rozpędził się, został brutalnie sfaulowany przez Sadloka, ale do piłki doszedł jeszcze Majewski i dośrodkował do Gytkjaera, a ten zaliczył hat tricka, drugiego w tym sezonie. Po chwili opuścił boisko z pełną satysfakcją, bo wygrał mecz właściwie w pojedynkę. Zastąpił go Chobłenko i w kilka minut zdążył przeprowadzić kilka ciekawych akcji. Po tym zwycięstwie Lech prześcignął Legię i jest tylko krok za Jagiellonią.

Wisła Kraków – Lech Poznań 1:3 (1:1)

Bramki: Carlitos (30) - Gytkjaer (43 k), Gytkjaer (52), Gytkjaer (83)
Żółte kartki: Mitrović, Sadlok, Arsenić - Vujadinović, Trałka, Jevtić.

Wisła: Julian Cuesta - Matej Palcic (77. Rafał Boguski), Fran Velez, Zoran Arsenić, Maciej Sadlok - Pol Llonch (77. Petar Brlek), Tomasz Cywka, Nikola Mitrović - Carlitos, Jesus Imaz, Tibor Halilović (68. Zdenek Ondrasek).

Lech: Matus Putnocky - Emir Dilaver, Rafał Janicki, Nikola Vujadinović - Łukasz Trałka, Maciej Gajos - Tymoteusz Klupś (90. Kamil Jóźwiak), Darko Jevtić (90. Jakub Moder), Radosław Majewski, Piotr Tomasik - Christian Gytkjaer (87. Ołeksyj Chobłenko).

Widzów: 20 053