Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

„Maki” zdrowieje błyskawicznie. Wrócił do drużyny

włącz .

Co najmniej pół roku miał trwać rozbrat Macieja Makuszewskiego z piłką. Pesymistyczne prognozy mówiły nawet o dziewięciomiesięcznej przewie w grze. Wydawało się, że sezon ligowy jest stracony dla skrzydłowego Lecha i że nie spełni on swego wielkiego marzenia – nie pojedzie na mistrzostwa świata. Ciężka praca i fachowa medyczna pomoc zdziałały cuda: już po trzech miesiącach piłkarz wraca do treningów, za kilka tygodni możemy go zobaczyć na boisku.

Grudniowy mecz Lecha przeciwko Cracovii okazał się dla Macieja Makuszewskiego koszmarem. Dobiegając do piłki i mając szansę znaleźć się w dobrej do oddania strzału pozycji fatalnie postawił stopę. Noga nienaturalnie zgięła się w kolanie, piłkarz runął na boisko i zwijał się z bólu. O kontynuacji meczu nie było mowy, a późniejsza diagnoza była fatalna: zerwane więzadła w kolanie. Konieczne były zabieg chirurgiczny i długa rehabilitacja. Pół wieku temu niejeden piłkarz po takim urazie kończył karierę.

Medycyna czyni jednak niesamowite postępy. Piłkarz Lecha dostał się w ręce światowej sławy chirurga, specjalisty od takich piłkarskich urazów. Profesor Pier Paolo Mariani słynie z szybkiego stawiania piłkarzy na nogi. Dwukrotnie operował Arkadiusza Milika i za każdym razem gracz Napoli wracał na boisko prędzej niż można się było spodziewać. Maciej Makuszewski dowiedział się, że już trzy miesiące po operacji jego uraz będzie wyleczony. Ciężko pracował korzystając z fachowej pomocy rehabilitantów i fizjoterapeutów. Co miesiąc jeździł do Rzymu na konsultacje z profesorem Marianim. Po ostatnich badaniach dowiedział się, że może prowadzić już nie tylko indywidualne piłkarskie treningi.

Za dwa tygodnie Maciej zacznie wykonywać wszystkie ćwiczenia na pełnych obciążeniach. Teraz jeszcze trenuje tak, by poprzez kontakt nie narazić leczonego kolana. Oswaja się z boiskiem i z piłką. Wierzy, że za miesiąc będzie gotowy do występu, mógłby więc zagrać w decydujących meczach ligowych, o ile oczywiście odzyska pełnię formy i trener Nenad Bjelica włączy go do składu Kolejorza. – Maciej uczestniczył już w treningach z drużyną, ciągle prowadzi też zajęcia indywidualne. Przekonamy się, jak jego kolano reaguje na rosnące obciążenia – mówi trener Lecha.