Zapowiada się piękny mecz. Lech musi wreszcie wygrać z Jagiellonią

włącz .

Na trybunach INEA Stadionu podczas meczu ze Śląskiem Wrocław zasiadło zaledwie 4 tysiące osób. Na spotkaniu z Jagiellonią będzie ich 7-8 razy więcej. Termometry wskażą o 30 stopni więcej niż przed dwoma tygodniami. Lech nie zmierzy się z dołującym klubem z Wrocławia, a z liderem tabeli. Zapowiadają się wielkie emocje. Gdyby Kolejorz nie zniechęcił fanów, trybuny mogłyby się wypełnić całkowicie.

Duży wpływ na frekwencję będzie miała kolejna edycja akcji „Kibicuj z klasą”. Na Bułgarską przyjedzie ok. 7 tysięcy uczniów zaproszonych przez klub. Piękna pogoda, jaka nawiedza Poznań pierwszy raz w tym roku oraz nadzieja, że Lech wreszcie zacznie grać tak, jak kibice tego oczekują może sprawić, że na mecz przyjdzie ich co najmniej kilkanaście, a może i ponad 20 tysięcy. Ranga meczu jest wielka, od wyniku zależy ciąg dalszy sezonu. Porażka może sprawić, że to ostatnie w tym sezonie w Poznaniu spotkanie z tak wysoką frekwencją.

Kibice cenią sobie nie tylko zwycięstwa, ale i styl gry. Z Warszawy Lech wrócił bez punktów, ale jego gra, zwłaszcza w drugiej połowie zrobiła dobre wrażenie. Był lepszy. W meczu z Jagiellonią okaże się, czy to był przebłysk formy, której drużyna szuka od ubiegłej wiosny, czy stała tendencja. Nadzieja na poprawę jest duża, co zachęci ludzi do przyjścia na stadion. Zbudowanie solidnej, wygrywającej drużyny – tylko to pomoże klubowi zapełnić trybuny. Żadna promocyjna akcja niema tak dużej siły sprawczej.

Przeciwko Jagielloni trzeba zagrać ofensywnie i odważnie, ale także mądrze. To w ostatnich latach najgorszy przeciwnik Lecha. Nie udaje się go pokonać od ostatniego sezonu mistrzowskiego. W tym roku drużyna z Białegostoku tylko wygrywa. Okazuje się, że nie trzeba sprowadzać wielkich gwiazd, by błyszczeć w polskiej lidze. Potrzebny jest tylko mądry trener, wypracowanie dobrego stylu, praca nad nim przez kilka sezonów. Jagiellonia ma swój charakterystyczny sposób gry, polegający na równowadze między formacjami i stosowaniu dużej liczby podań do partnerów znajdujących się w ruchu, wychodzących na wolną pozycję. Dobrze grają skrzydła Jagiellonii, ale udają się jej też kombinacyjne ataki w środku boiska. Taki styl widzieliśmy w czasach trenera Probierza, nie zmieniło się to po przyjściu Mamrota. W Białymstoku nie ma przesileń, kryzysów, zmian trenera w trakcie sezonu.

Trener Bjelica od kilku spotkań nie może korzystać z Jevticia uznawanego za najlepszego gracza Lecha. Nie ma Makuszewskiego, który napędzał ataki Kolejorza. Ruchy kadrowe, jakie dokonały się zimą budzą wątpliwości, nie udało się podnieść jakości zespołu. Wciąż mocna jest defensywa, ale nie można tego powiedzieć o środkowej formacji. Po odejściu Tetteha, który był alternatywą dla Gajosa i Trałki skrócone zostało wypożyczenie Serafina. Zamiast ogrywać się w solidnej lidze norweskiej, piłkarz ten trafił prościutko do trzecioligowych rezerw. To nie przyspieszy jego rozwoju. W poprzednich meczach Lecha kulało rozegranie akcji. Nie ma kto kreować gry. Rok temu, gdy wygrywał mecz za meczem, jego ataki napędzali Jevtić, Majewski, Makuszewski, gole zdobywali Robak i Kownacki. W końcówce meczu przeciwko Śląskowi błysnął Chobłenko. Być może otrzyma szansę gry przeciwko „Jadze” od początku.

Chcąc nadal walczyć o najwyższe ligowe cele, Lech musi wygrać. Remis zredukuje jego szanse, a porażka pozwoli liderowi uciec na 11 punktów. Nie ma więc innego wyjścia jak twarda walka o 3 punkty. Zapowiada się wyjątkowo ciekawy mecz między dwoma czołowymi polskimi ekipami. Nie zabraknie nie tylko emocji, ale i ładnych akcji. Warto być przy Bułgarskiej.