Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Jak zatrzymać Jagiellonię? Lech szuka odpowiedzi od trzech lat

włącz .

Zadziwiająco dobrze gra w tym roku Jagiellonia, za to Lech zadziwiająco słabo. Bardzo się zawiódł każdy, kto liczył na takie pasmo zwycięstw, jak rok temu. Owszem, oglądamy coś takiego, ale nie w wykonaniu Kolejorza lecz jego najbliższego przeciwnika. Rozczarowanie wśród kibiców budzą nie tylko marne wyniki, tracenie punktów, ale przede wszystkim słaba forma piłkarzy, brak pomysłu na grę, kłopoty z motywacją. Na szczęście pojawiły się symptomy poprawy.

Jagiellonia nie wzmocniła radykalnie składu. Nie prowadziła ofensywy transferowej. Wykonała podobne ruchy kadrowe, jak w każdym okienku. Często opuszczają ją piłkarze, którzy wyrobili sobie w Białymstoku nazwisko, pojawiają się nowi, a gra drużyny na tym nie cierpi. Klub z Podlasia chętnie sięga po zawodników z niższych lig i dobrze na tym wychodzi, bo pracują tam osoby znające się na rzeczy. Władze tego klubu uznały, że na pierwszoligowych boiskach można znaleźć ciekawszych graczy niż na Bałkanach czy w Skandynawii. Nawet o pozyskanie Roberta Lewandowskiego ze Znicza Pruszków, wzgardzonego przez Legię, Lech rywalizował z Jegiellonią. Klub z Podlasia nie zmienia tej strategii. Także sięgnięcie po trenera z I ligi okazało się dobrym posunięciem. Ireneusz Mamrot przez lata pracował w Chrobrym Głogów.

„Jaga” nie ma w składzie wielkich gwiazd. Sprzedała Cernycha, do Lecha oddała Tomasika, sprowadziła reprezentanta Słowenii Bezjaka, ale nie on gra pierwsze skrzypce. Najlepiej spisuje się Frankowski, wspierają go Novikovas, Romańczuk, Pospisil i inni, bo to drużyna wyrównana i zgrana, bardzo dobrze operująca piłką, płynnie przechodząca z obrony do ofensywy. Legię w Warszawie dosłownie zniszczyła, ale po tygodniu przekonaliśmy się, że to nie był wyczyn, bo Lech też ujawnił słabość legionistów. Może żałować, że niedzielny zakaz handlu wszedł w życie o tydzień za późno i gospodarze obronili punkty.

W domowym meczu z Wisłą Jagiellonia już tak nie błyszczała. Wygrała, ale na boisku nie było widać jej wyższości. Nie ma możliwości, by utrzymywać wysoką formę miesiącami. Pięć kolejnych zwycięstw to klubowy rekord drużyny z Białegostoku. Prawdopodobne jest, że ta seria zatrzyma się w Poznaniu, to jednak zależy przede wszystkim od Lecha. Powinien grać tak, jak w końcówce meczu ze Śląskiem i w drugiej połowie spotkania warszawskiego, ale z zachowaniem balansu między obroną i atakiem. Nie wolno zapamiętale atakować. Jagiellonia z kontry gra dużo lepiej niż Legia.

W pierwszych meczach Lech grał marnie, a trener nie potrafił określić tego przyczyn. Marazm drużyny była zadziwiający, piłkarze nie mogli się zmusić do walki, a krytykę, jaka na nich spadła trener określił jako tworzenie „katastroficznej atmosfery”. Zapewnia, że murem stoi za nimi i wierzy w nich, nawet gdy zagrają słabiej i są krytykowani. Dał przykład Raduta, najlepszego Lechity w meczu w Warszawie, wcześniej przez kibiców i dziennikarzy okrzykniętego głównym hamulcowym Kolejorza. Jeżeli Bjelica w niedzielę wystawi dwóch napastników, właśnie Rumun może być rozgrywającym.

Lech ma dwóch byłych zawodników Jagiellonii. W Białymstoku zaczęła się prawdziwa piłkarska kariera Macieja Gajosa. – W tym zespole grają zawodnicy robiący różnicę, ale siłą jest tam zespołowość. Ciężar jest rozłożony na całą grupę. Nic nie zależy od jednej osoby, ale każdy gracz jedną akcją może przesądzić o wyniku – ocenia kapitan Lecha. Ma tam już tylko kilku znajomych, ale zapewnia, że na grę tej drużyny patrzy z sympatią. Jako piłkarz Lecha nie wygrał jeszcze z byłym klubem, Kolejorz nie odniósł zwycięstwa od wiosny 2015 roku. Sześć meczów bez zwycięstwa to fatalny bilans.

Nowym piłkarzem Lecha jest pozyskany z Jagielloni Piotr Tomasik. Nie miał jeszcze okazji pokazania się na boisku. Nie zapowiada się, żeby to się szybko zmieniło. Trener Bjelica, jak zapewnia, zawsze będzie bronił swych piłkarzy, ale dla Tomasika zrobił wyjątek. Nie ukrywa, że nie przez przypadek piłkarza tego brakuje nawet w kadrze meczowej. – To moja decyzja, on zna jej przyczyny. Rozmawialiśmy i teraz wszystko zależy od niego. Wie, co ma robić. Znalazł się w nowej dla siebie sytuacji, może potrzebuje więcej czasu – mówi trener. Nieoficjalnie mówi się, że piłkarzowi nie w smak było to, że trener na niego nie stawia, pojawiła się frustracja.