Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Piłkarze poprawią atmosferę? Wystarczy pokonać Jagiellonię

włącz .

Czy przegrany mecz może być impulsem wprowadzającym drużynę na wyższy poziom? W Lechu twierdzą, że tak. Przegrał w Warszawie decyzją sędziego, ale pokazał najlepszą od dawna grę, więc nikt go nie krytykuje. Trener podtrzymuje jednak swoje stanowisko w sprawie poznańskich dziennikarzy. Twierdzi, że tworząc „katastroficzną atmosferę” nie pomagają klubowi.

Przeciwko Legii Lech zagrał inaczej niż w poprzednich meczach. Walczył, atakował, miał inicjatywę, był lepszy. Przeciwnik musiał wygrać, by ciągle być w grze, ale bez Szymona Marciniaka nie dałby rady. Podobną postawę Lech ma zamiar pokazać w meczu przeciwko rozpędzonej Jagiellonii.

– To bardzo dobra drużyna. Są w formie, złapali pewność siebie. Dobrze bronią, strzelają bramki, mają w składzie piłkarzy klasowych, takich jak Frankowski, Novikovas, Romańczuk, Bezjak, Pospisil. Każda seria jednak kiedyś się kończy. Zamierzamy przerwać ich zwycięstwa. Jagiellonia gra tak, jak my rok temu, ale teraz trafia na nas, a my zamierzamy walczyć. Zagramy nie tak, jak w Kielcach, ale jak w Warszawie – zapowiada Nenad Bjelica.

Lech ciągle jest osłabiony. W niedzielę nie zagrają nie tylko Makuszewski i Koljić. Kontuzjowany jest Rogne. Jeśli Jevtić będzie mógł wystąpić, to z pewnością nie od początku. Dilaver trenuje już z drużyną, trener do dyspozycji ma także Chobłenkę, więc kto wie, czy nie zdecyduje się na grę dwoma napastnikami. Musi jednak pamiętać o zabezpieczeniu środka boiska, bo Jagiellonia potrafi wyprowadzać kontrataki i długo utrzymywać się przy piłce.

W pierwszych meczach nowego roku Lech spisywał się źle. Nie było widać, by dobrze przygotował się do rozgrywek i by trener panował nad drużyną. Na drużynę i Bjelicę spadła duża krytyka, która najbardziej nasiliła się po fatalnym występie w Kielcach. Trener twierdzi, że krytyka mu nie przeszkadza, nie czyta jej zresztą. Być może przyczynia się ona do poprawy gry. Nie podoba mu się natomiast, że dziennikarze tworzą katastroficzną atmosferę.

– Tego nie akceptuję. Kibice nas krytykują, ale potem dopingują. Dziennikarze natomiast kreują złą atmosferę – dodaje trener. Rok temu sytuacja była odwrotna – klub był powszechnie chwalony dzięki wynikom drużyny. Można się było przekonać, jaki wpływ na atmosferę mają wyniki i styl gry. Trener twierdzi jednak, że analizując grę podopiecznych patrzy na nich inaczej niż dziennikarze. – Nie wszystko jest idealne, ale i nie wszystko jest katastroficzne – podkreśla.