Z dnia na dzień w centrum zainteresowania

włącz .

Gra Lecha i ostatnie wyniki, a także wydarzenia związane z niedzielnym meczem w Warszawie, gdy o wyniku zadecydował mazowiecki arbiter pan Szymon Marciniak, budzą namiętności. Udzielają się one piłkarzom. Jeden z nich ma jednak powody do przeżywania własnych emocji. Znalazł się bowiem w przełomowym momencie piłkarskiego życia. To Tymoteusz Klupś.

Losy tego piłkarza potoczyły się błyskawicznie. Jako 17-latek włączony został do pierwszej drużyny, pojechał z nią na obóz przygotowawczy do Turcji. Tydzień przed osiągnięciem pełnoletniości zadebiutował w meczu przeciwko Pogoni. W ostatnich minutach zastąpił na boisku Darko Jevticia, a trener przyznał, że chciał tylko pokazać tego gracza, dostanie on prawdziwą szansę zaistnienia w drużynie. Ponownie wybiegł na boisko w niedzielę w Warszawie, znów jednak na krótko.

– Jestem w nowej dla siebie sytuacji. Chcę pomóc zespołowi, ale i jak najwięcej wyciągnąć z tego dla siebie. Trener dał mi szansę w dwóch meczach, bym się pokazał, ale dla mnie to jest mało. Chcę grać jak najwięcej. Po to ciężko trenuję, by wywalczyć pierwszy skład. Lech to najlepszy klub w Polsce i rywalizacja na każdej pozycji jest tu wysoka. Nie jest więc łatwo. Znam swoje umiejętności. Nie boję się rywalizować. Chcę się pokazać nie przez to, co mówię, ale jak gram. Tylko tak mogę zrealizować najwyższe cele - mówi piłkarz Lecha.

Lech ma własny model wprowadzania do dorosłego futbolu młodych zawodników. Pokazuje ich w ekstraklasie, potem wypożycza, by mogli ograć się na niższym poziomie, a po powrocie do Poznania stają się pełnoprawnymi zawodnikami pierwszej drużyny. – To jest dobry system. Sprawdza się, co widać na przykładzie takich zawodników, jak Robert Gumny. Ja mam jednak inne ambicje. Chciałbym być w Lechu przez cały czas. Otrzymywać kolejne minuty, łapać doświadczenie. Mój główny cel to grać w pierwszym składzie. Będę do tego dążył – podkreśla młody zawodnik.

Rzadko się zdarza, by utalentowani wychowankowie Lecha długo grali w polskiej lidze. Szybko są sprzedawani do klubów mocnych europejskich lig. – Każdy zawodnik marzy, by grać w dobrym, klasowym klubie. Ja też chciałbym pójść tą drogą, jest ona zresztą zgodna z ostatnią polityką klubu. W Lechu się wychowałem, tu chcę zacząć karierę z piłką, a potem być może tu wrócić – mówi Tymoteusz Klupś. O swoje przyszłości z trenerem Bjelicą nie rozmawiał, ale wie, że będzie trenował z pierwszą drużyną, starał się występować jak najczęściej, ale chcąc zachować rytm meczowy, będzie też pokazywać się w drużynie rezerw.

Ledwo zadebiutował w ekstraklasie, a przyszło mu pojechać z rezerwami do Warszawy na sparing przeciwko Polonii. Jak zapewnia, nie był tym rozczarowany. – Do tego są rezerwy, by i tam ciężko pracować, być przykładem dla tych, którzy tam grają i trenują. Mam już większe doświadczenie, może się ono kolegom przydać – podkreśla pomocnik Kolejorza. Wokół niego zrobiło się ostatnio duże zamieszanie, stał się bohaterem mediów, udziela wywiadów, ale – jak zapewnia – nie zaszkodzi mu to. Jego najbliżsi rozmawiają z nim i dbają, by miał do życia i wszystkich wydarzeń właściwy stosunek.