Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Rene Poms: Błąd Marciniaka nie był przypadkowy

włącz .

Dni mijają, a decyzja sędziego, który pod koniec meczu Legii i Lecha wziął sprawy w swoje ręce, nie cichnie nawet na chwilę. Rozgoryczenie panuje wśród piłkarzy i trenerów. Rene Poms, asystent Nenada Bjelicy zwraca uwagę, że to nie pierwszy taki postępek międzynarodowego arbitra, ale tylko na polskich boiskach. Na europejskich na takie wyczyny sobie nie pozwala.

– To był dobry mecz w naszym wykonaniu, szczególnie w drugiej połowie, ale co z tego, skoro o wyniku zadecydował niesprawiedliwy karny. Nie pierwszy raz ten arbiter popełnia tak poważny błąd na naszą niekorzyść. Rok temu też przegraliśmy w samej końcówce po dużym spalonym. Ta pomyłka była brzemienna w skutki. Gdyby nie ona, myślę, że zdobylibyśmy mistrzostwo. Teraz znów zadecydował o wyniku. Trudno to zaakceptować. To brak szacunku dla naszego klubu, dla naszej drużyny i naszej pracy – twierdzi Rene Pmos.

Jak dodaje, Lech nie ma teraz innego wyjścia, jak podnieść się i stanąć do walki w następnym spotkaniu: – Jesteśmy jednak bardzo rozczarowani. Moim zdaniem decyzja Marciniaka nie była zbiegiem okoliczności. Jest najlepszym polskim sędzią, prowadzi mecze w Lidze Mistrzów, więc takie błędy nie mogą mu się zdarzać. Widział przecież wyraźnie, że Kostewycz nie wykonał ruchu ręką  do piłki. Został popchnięty, dlatego otarła się o jego dłoń, ale to było tuż przy linii i nie mogło mu przynieść żadnej korzyści. Ciekawe, czy prowadząc mecz na Santiago Bernabeu, albo na Camp Nou podjąłby taką samą decyzję. Nie sądzę. Gdyby tak zrobił, nigdy więcej nie sędziowałby na takim szczeblu.

Być może taka niesprawiedliwość wzmocni Lecha psychicznie, zdeterminuje zawodników do walki. Piłkarze są źli, mają coś do udowodnienia. Rene Poms też na to liczy, ale i wskazuje na załamującą zawodników postawę sędziów: – Mogę wskazać sześć spotkań, w których straciliśmy punkty przez ich błędne decyzje. Nie mogę natomiast wskazać żadnego, w którym to nam sędzia pomógł. Zmagaliśmy się z tym problemem w poprzednim sezonie. Tak samo jest teraz. Nie jest nam łatwo. Nie dość, że przeciwnicy są w starciach z nami szczególnie zmotywowani, to jeszcze przeszkadzają nam sędziowie.

Austriacki trener zwraca uwagę, że nie tylko podarowanie Legii rzutu karnego świadczy o szczególnej postawie w tym meczu Szymona Marciniaka. Nie zareagował właściwie na uderzenie Situma przez Jędrzejczyka. Nie wyrzucił z boiska Eduardo za brutalny atak od tyłu. – Nas traktował inaczej. Pokazywał żółtą kartkę już po pierwszym faulu. Powinniśmy każdego dnia skupiać się na pracy, przygotowywać się do meczu, a jednocześnie akceptować wszystkie decyzje sędziów, ale to jest trudne, gdy widzimy u nich brak szacunku do naszego klubu. Mam nadzieję, że się zreflektują i w przyszłości będą podejmować lepsze decyzje – kończy Rene Poms.