Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Łazienkowska na przełamanie? Wielki test Lecha Poznań

włącz .

Niedawno Lech świętował piękny jubileusz – dziesiąty wyjazdowy mecz bez zwycięstwa. Przy Bułgarskiej o niczym tak nie marzą, jak o przerwaniu imponującej serii. Najbliższa okazja – w niedzielę. Zadanie będzie jednak wyjątkowo trudne, bo trzeba zmierzyć się z Legią. Piłkarze Lecha wierzą, że zwycięstwo jest realne. Trener, który jeszcze nie odkrył przyczyn wyjazdowej niemocy, znów zmieni skład.

Warszawska ekipa została ostatnio ośmieszona przez Jagiellonię, więc za wszelką cenę musi wygrać. Druga z rzędu domowa porażka pogrążyłaby ją, a to nie jest KKS Lech Poznań SA, gdzie gładko przełyka się każdą klęskę, największe nawet kompromitacje niczego nie zmieniają, etos spokojnej pracy i biznesowego zarządzania jest nienaruszalny. Łatwo sobie wyobrazić trzęsienie ziemi, jakie nastąpiłoby przy Łazienkowskiej, z pewnością zorganizowane by zostały kolejne rozmowy wychowawcze kibiców z zawodnikami. Zrobią więc oni wszystko, by do tego nie doprowadzać.

– W Warszawie bezwzględnie musimy wygrać. Mecz będzie trudny, ale jedziemy po trzy punkty – zapewnia Emir Dilaver, który występuje w każdym meczu, eksperymenty ze składem go nie dotyczą. – Od dawna mamy problemy z mentalnością. Spotkanie ze Śląskiem koniecznie chcieliśmy wygrać, ale w pierwszej połowie znów nic nam nie wychodziło. Dopiero po przerwie pokazaliśmy charakter. Ujawniliśmy emocje, jakie w nas tkwią. Presja była wielka. Wzajemnie sobie pomagaliśmy i dzięki temu wygraliśmy. W Warszawie chcemy to powtórzyć, pokazać siłę fizyczną i mentalną. Od wielu tygodni przygotowujemy się do tego meczu.

Nenad Bjelica podkreśla, że kto wygra w Warszawie, znajdzie się w bardzo korzystnej sytuacji. Dla Lecha ważny jest każdy mecz, każdy chce wygrać, a szczególnie taki. – Jeśli będziemy walczyć, to pokonamy Legię. Obie drużyny miały zły początek sezonu. Różnica między nimi będzie minimalna. Nie musimy powtarzać taktycznego wariantu, jaki zastosowała Jagiellonia. Legia nie zagra tak samo, bo już po kwadransie musiała grać w osłabieniu. Jagiellonia ma swoje umiejętności, my mamy swoje, zamierzamy je wykorzystać – mówi trener Lecha.

Wątpliwe, by znów posłał na boisko dwóch napastników. Po stracie Koljicia wystawianie obu jednocześnie byłoby ryzykowne, żaden nie zostałby w rezerwie. Do każdego meczu Lech przystępuje w innym zestawieniu, bo trener, jak przyznaje, wciąż szuka optymalnego rozwiązania. Nadal nie może skorzystać z Darko Jevticia, który dopiero w piątek wznowił treningi. Wydaje się pewne, że znów od początku wystawi Raduta. Krytykowanego przez kibiców i przez dziennikarzy Rumuna uznał za najlepszego na boisku w meczu ze Śląskiem.

– Zaimponował mi tym, że ciągle był pod grą. W pierwszej połowie jako jedyny chciał być przy piłce. Jest odważny. Szybko adaptuje się na każdej pozycji. Darko ma lepsze od niego statystyki, ale nie broni i nie ma tak dobrych podań. Mihai dużo biega, w środę pokonał kilometr więcej niż następny piłkarz, był wszędzie, zmieniał pozycje. Szanuję go za to – ocenia trener. Jak z tego wynika, występ Raduta w pierwszej jedenastce jest pewny.

Bjelica podkreśla, że jest zadowolony ze swych piłkarzy. Lecha ocenia jako drużynę walczącą, tylko w kilku meczach pokazała ona brak zaangażowania. Jedynym jej mankamentem jest nieumiejętność gry na wyjazdach. Odniosła jednak najmniej porażek, ma najlepszy stosunek bramek. – Piłkarzom nie jest łatwo grać pod dużą presją. Tu zawsze są emocje, ale ja nie mam z tym problemu. Kocham tu być. Każdy dzień w Lechu jest dla mnie super – mówi trener.