Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Nenad Bjelica: miałem sen

włącz .

Jak tłumaczyć marzenia senne? Niektórzy twierdzą, że odwrotnie. Podczas konferencji prasowej przed wyjazdem Lecha do Kielc trener Nenad Bjelica zwierzył się dziennikarzom, że śniło mu się, iż w Kielcach Lech strzela bramkę. – Jest tylko jeden problem: to ja byłem strzelcem – dodał. W meczu z Koroną zawodników nie wyręczy. Sami muszą sobie pomóc w przełamaniu wyjazdowej niemocy.

W czterech kolejnych wyjazdowych spotkaniach Lecha nie było stać na zdobycie bramki. Na zwycięstwo czeka od pół roku, więc Nenad Bjelica z pewnością przejdzie do historii klubu, nie tylko tej najnowszej. Jeżeli i tym razem zwycięstwa nie będzie, liczba takich spotkań wzrośnie do dziesięciu. Potem, po domowym meczu ze Śląskiem trzeba będzie jechać do Warszawy, a tam skala trudności wzrośnie. Po kolejnych dwóch domowych meczach Lech zagra w Krakowie z Wisłą, tuż po przerwie reprezentacyjnej, więc o optymizmie można zapomnieć. Taka przerwa zawsze wpływa na Kolejorza demobilizująco i żaden trener nie znajduje na to recepty.

Niejeden kibic twierdzi, że w tym sezonie Lech już na wyjeździe nie wygra. Skoro trenerowi do tej pory nie udało się przełamać fatalnej passy, zmienić mentalności i postawy piłkarzy, to skąd czerpać nadzieję, że wreszcie mu się powiedzie? Z drugiej strony nie brakuje i optymistów wierzących w wielki przełom: Kolejorz ogra Koronę, łatwo upora się ze Śląskiem, znajdzie sposób na pokonanie uzbrojonej Legii. Cuda się zdarzają, czasami na jedną drużynę spada fura szczęścia, ale trzeba umieć mu pomóc, a z tym może być kłopot.

Nenad Bjelica zapowiedział zmiany w składzie. – W Kielcach zastosuję inną kombinację niż w meczu z Arką i inną niż w meczu z Pogonią – obiecuje. Jak wiadomo, herbata nie zrobi się słodsza od samego mieszania, a Lech ani nie pozyskał zawodników potrafiących zamienić niemoc w moc, ani nie pożegnał taktyki, która jesienią była jego wyjazdowym przekleństwem. W Gdyni grał tak, jak w Niecieczy, w Gliwicach, w Lubinie, gdy strzelenie bramki przekraczało jego możliwości. Wybicia piłki do nikogo, długie, ale niecelne podania, niemrawe ataki skrzydłami, niecelne dośrodkowania, mnóstwo strat i niewymuszonych błędów – to wszystko powtarza się z meczu na mecz, z miesiąca na miesiąc. Skąd brać nadzieję, że „inna kombinacja” zda wreszcie egzamin?

Bjelica w jednym się nie myli. To będzie ciężki mecz, a Korona wysoko zawiesi poprzeczkę, bo to zespół mocny, z solidnymi zawodnikami, dobry w ofensywie, świetnie spisujący się w środku boiska. Ostatni wyjazd do Kielc, jeszcze w czasach Jana Urbana, zakończył się katastrofą. Lech prowadził, ale po wyrzuceniu z boiska Tetteha szybko stracił najpierw jedną, potem drugą bramkę. Trener zarządził grę trzema obrońcami, co było wodą na młyn dla kontratakującej Korony, która łatwo dołożyła dwie bramki. Grała twardo, a sędzia Lasyk z Bytomia, nie cieszący się opinią super sprawiedliwego i sprzyjającego Lechowi, nie dostrzegał tak brutalnych zagrań gospodarzy, że przy nich faul Tetteha był pieszczotą.

Lech musi w Kielcach podjąć walkę wręcz. Nie wolno mu ulec fizycznie Koronie. W obronie trzeba zagrać tak, jak ostatnio, czyli na zero. Skład defensywy będzie następujący: Gumny, Janicki, Vujadinović, Kostewycz. Innej możliwości nie ma, bo Rogne, który jeszcze nie zadebiutował, leczy uraz ścięgna Achillesa. Na pozycji defensywnego pomocnika zagra Dilaver. Od tych zawodników zależy, czy Kolejorz powstrzyma napór Korony. Reszta jest tajemnicą. Nie wiemy, na czym będzie polegać kombinacja w ofensywie. Może tym razem trener postawi na klasyczne skrzydła, przywracając do składu Barkrotha i dając szansę Jóźwiakowi? Wtedy Jevtić zagrałby w środku, przed Gajosem, a za Gytkjaerem.

Nenad Bjelica nie zdradza swoich zamiarów, ale zapowiada, że wiele zależy od stanu murawy na kieleckim stadionie. Mecz będzie się toczył w tęgim mrozie. Nie wiadomo, jak to wpłynie na nawierzchnię. Trener zapowiedział, że kiedy obejrzy trawę, być może zmieni swoje plany dotyczące składu. Inaczej gra się na normalnej trawie, inaczej na zamrożonej lub zaśnieżonej.