Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech zagra w warunkach arktycznych

włącz .

Idzie mróz. Apogeum ma nastąpić pod koniec tygodnia, czyli wtedy, gdy Lech będzie na wyjeździe zmagał się z Koroną. W niedzielny wieczór przewiduje się spadek temperatury do 10, lub nawet kilkunastu stopni poniżej zera, do tego w Kielcach rzadko bywa bezwietrznie… Piłkarze Lecha nie boją się takich warunków. Będą gotowi do walki. Nieraz biegali po boisku w jeszcze większych mrozach. Dla Skandynawów jest to nawet chleb powszedni.

– Słyszałem, że będzie bardzo zimno, ale mnie to nie niepokoi. Nieraz przyszło mi rozgrywać mecze nawet w temperaturze -15 stopni. Grałem przecież w Norwegii, gdzie bywa bardzo zimno. Nawet w mojej rodzinnej Danii zdarzają się tak duże spadki temperatury – mówi Christian Gytkjaer, najlepszy strzelec Kolejorza, wcześniej napastnik klubu z Trondheim. Temperatura stopniowo spada, więc piłkarze Kolejorza, także ci z południa Europy będą mogli się adaptować.

– Musimy się do tego przygotować, nastawić na grę w takich warunkach. Myślę, że to nie będzie problem ani dla nas, ani dla przeciwników. A dla mnie osobiście? Klimat w Rumunii jest podobny do polskiego. Bywa trochę cieplej, ale zimy są surowe. Nic mnie nie zaskoczy. Coś innego mógłby powiedzieć Aziz, którego z nami już nie ma, ale nie ja. W naszej części Europy zimy są mroźne. Dla nas ważne jest, by skoncentrować się tylko na grze. Nie możemy sobie pozwolić na zwiększenie dystansu do Legii, więc trzeba wygrywać. I tylko to się liczy. Musimy pamiętać, że trzeba będzie rywalizować z bardzo trudnym przeciwnikiem, a nie z mrozem – twierdzi Mihai Radut.

– Żadne mrozy nas nie zaskoczą. Żyjemy w określonym klimacie, zimą przecież trenujemy codziennie bez względu na pogodę – zapewnia Andrzej Dawidziuk, trener bramkarzy. – Co prawda w tym roku nie było jeszcze 10-stopniowych mrozów, ale każdy z nas zna specyfikę gry przy takiej temperaturze. Wszyscy nasi zawodnicy przynajmniej raz w życiu musieli grać przy kilkunastu stopniach poniżej zera.

Jak piłkarze zabezpieczają się przed takimi warunkami? – Nie ma jakieś specjalnej ochrony. Można sięgnąć po krem, by zabezpieczyć twarz i inne odsłonięte miejsca. Ważna jest dobra rozgrzewka i utrzymanie w trakcie meczu wysokiej temperatury ciała. Kiedy zacznie się mecz, otoczenie przestanie mieć znaczenie, rozgrzane ciało nie będzie podatne na zimno. Źle by było, gdyby trzeba się było zatrzymać na 15-20 minut, ale to nikomu nie grozi. Przerwę w meczu spędzamy w ciepłym pomieszczeniu – mówi trener bramkarzy.

Trochę gorzej będą mieli bramkarze. Nie biegają tyle, co pozostali zawodnicy, więc łatwiej im zmarznąć, a muszą zachować pełną koncentrację. – Być może dołożą coś do swojej garderoby, by lepiej się chronić. Po rozgrzewce z pewnością nie będzie im zimno. Nawet kiedy nie są w centrum gry i muszą czekać, to mają swoje sposoby, by nie zmarznąć – dodaje Andrzej Dawidziuk. W środę Lech zagra u siebie ze Śląskiem Wrocław. Do tego czasu mróz ma trochę zelżeć. Poznań to nie Kielce, ale mecz rozpocznie się późno - o godzinie 20.30.