Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech wygrał lecz mistrzowskiej klasy nie pokazał

włącz .

Pokonanie Pogoni Szczecin to ważna zdobycz, ale forma, jaką Lech pokazał w drugiej połowie i postawa na boisku prawie wszystkich graczy to powód do wstydu. Jak to możliwe, że drużyna pretendująca do mistrzostwa pozwala się stłamsić na własnym stadionie, stosuje taktykę zwaną obroną Częstochowy? Kolejorz nie grał przecież z ligowym potentatem lecz z ostatnią ekipą w tabeli.

Pierwsza połowa nie była w wykonaniu Lecha zła. Jeżeli można się na coś uskarżać, to na niewykorzystanie błędów przeciwnika, ograniczenie się do jednego, pięknego zresztą gola. Gospodarze od początku uzyskali przewagę, nie potrafili jej jednak zdyskontować, nie oddawali wielu strzałów. Wtedy jeszcze na boisku był Mario Situm. W drugiej połowie też niby po nim biegał, ale tak, by niczym nie zwrócić na siebie uwagi.

Gol był dziełem Darko Jevticia. Znów grał na boku pomocy, tym razem po prawej stronie. Niklas Barkroth, który dobrze pokazał się w sparingach, ale w Gdyni zawiódł, podobnie zresztą jak prawie wszyscy jego koledzy, nie załapał się nawet do meczowej osiemnastki. Skrzydłowy Darko otrzymał dobre podanie, rozpędził się, zszedł do środka i oddał mierzony strzał. Piłka tuż przy słupku wpadła do siatki, poza zasięgiem Łukasza Załuski. W pierwszej połowie mógł błysnąć jeszcze raz, gdy znalazł się sam przed bramkarzem, nie potrafił jednak dobrze przyjąć piłki i wielka szansa przepadła. W pierwszych minutach obrona Pogoni popełniała kompromitujące błędy. Lech nie potrafił tego wykorzystać.

Druga połowa, całkiem niespodziewanie, miał kompletnie inny przebieg. Grała tylko Pogoń. Lech się bronił, momentami rozpaczliwie, przez długie minuty nie potrafił wyjść z własnej połowy. Kiedy pojawiała się możliwość skontrowania, piłka trafiała nie tam, gdzie trzeba. Błędy popełniali wszyscy ofensywni zawodnicy. Mimo wielkiej przewagi goście nie wypracowali sobie wielu okazji bramkowych. Właściwie mieli tylko jedną stuprocentową, ale fantastyczną paradą uratował swą drużynę Jasmin Burić. W swoje 31. urodziny zachował czyste konto.

Wydawało się, że trzeba będzie do końca drżeć o wynik. Na szczęście udało się w końcu wykorzystać jeden z wielu stałych fragmentów. Po rzucie rożnym gola głową strzelił Emir Dilaver. To był efekt jednego z nielicznych kontrataków Lecha. Z piłką biegł Ołeksyj Chobłenko. Zmiennik Gytkjaera źle dośrodkował, żaden z kolegów nie mógł otrzymać piłki, obrońca Pogoni odbił ją jednak tak, że wyszła na róg. W ostatnich minutach Lech otrząsnął się wreszcie przewagi gości. Nieźle grał Radut, zmiennik Majewskiego. Wydarzeniem meczu był debiut w ekstraklasie kolejnego wychowanka Kolejorza – Tymoteusza Klupsia. Nie wypadł źle, ale mógł się spisać jeszcze lepiej, miał bowiem okazję stworzyć groźną akcję swej drużyny.

Lech Poznań –Pogoń Szczecin 2:0 (1:0)

Bramki: Jevtić 20, Dilaver 81

Żółte kartki: Trałka, Jevtić – Drygas, Fojut, Piotrowski

Lech: Jasmin Burić - Robert Gumny, Nikola Vujadinović, Emir Dilaver, Wołodymyr Kostewycz - Łukasz Trałka, Maciej Gajos, Radosław Majewski (68. Mihai Radut) - Darko Jevtić (89. Tymoteusz Klupś), Christian Gytkjaer (60. OŁeksyj Chobłenko), Mario Situm.

Pogoń: Łukasz Załuska - Cornel Rapa, Jarosław Fojut, Lasha Dvai, Ricardo Nunes - Spas Delew (62. Adam Buksa), Jakub Piotrowski, Rafał Murawski (53. Marcin Listkowski), Kamil Drygas (82. Morten Rasmussen), Adam Frączczak - Łukasz Zwoliński.

Widzów: 14,5 tys.