Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Faworyt tylko teoretyczny

włącz .

Wszyscy w Poznaniu będą zachwyceni, jeżeli po meczu z Pogonią pozostanie nastrój sprzed tego spotkania. Kibice na to liczą i przygotowują się do akcji konfetti. Pocięty papier i serpentyny polecą z wszystkich(?) trybun równo z pierwszym gwizdkiem. Zwycięstwo Lecha pozwoli utrzymać się w ligowej czołówce, nie zamykać sobie szans na walkę do końca, nie zniechęcać tych, co wciąż wierzą. Nie będzie jednak łatwo. Zapowiada się ciężki bój.

Poziom polskiej ligi jest dramatycznie słaby. Widać to niemal za każdym razem, gdy naszym klubom przychodzi konfrontować się z zagranicznymi. Większość ligowców pada już w pierwszych rundach eliminacyjnych. W rozgrywkach ekstraklasy każdy może wygrać z każdym. Każdy prezes ma się za wybitnego futbolowego znawcę, każdy upaja się tym, że robi to, o czym marzył od dziecka. Brakuje klubów profesjonalnie prowadzonych, z pomysłem na budowę drużyny i konsekwencją w działaniach.

Jednym z nielicznych konsekwentnych klubów jest Lech, ale kibice nie mogą się z tego cieszyć. Jest to bowiem konsekwencja w lekceważeniu ich oczekiwań. Klub, który ma wszelkie dane, by zaistnieć w Europie i zdominować ligę we własnym kraju, nie wykorzystuje swego potencjału. Ma możliwości zbudowania drużyny solidnej, z prawdziwymi gwiazdami w składzie, ale wybiera przeciętność. Skazuje się w ten sposób na oglądanie pleców Legii nastawionej na wygrywanie, budowanie swej dominującej pozycji. Właśnie dlatego nie można być pewnym zwycięstwa Lecha nad Pogonią.

Sytuacja Pogoni to dowód na to, że polska liga jest nietypowa, skomplikowana, przy tym słaba. Ekipa, która przez pół sezonu zasadniczego walczyła z własnymi ograniczeniami, wlokła się w ogonie tabeli, po przyjściu nowego trenera, mając w składzie tych samych zawodników, odżyła, zaczęła wysoko wygrywać i na wyjeździe, i u siebie. Do Poznania nie jedzie w roli faworyta, bo Lech wygrywa tu z prawie każdym, ale nic nie jest przesądzone. Nikogo nie zdziwi ani przerwanie zwycięskiej passy w domowych występach Kolejorza, ani powrót Pogoni do przegrywania.

W jednym i drugim klubie pracuje trener z Chorwacji. Ten z Pogoni budzi większe zaufanie, bo jeszcze nie zawiódł. Natomiast ten z Lecha nie potrafi znaleźć antidotum na największą bolączkę drużyny. Od sierpnia, czyli przez pół roku nie udaje mu się zmusić podopiecznych do wygrania choćby jednego meczu na wyjeździe. Jesienią można było próbować tłumaczyć się rozmaitymi niesprzyjającymi okolicznościami, ale nowy rok wcale nie przyniósł odmiany. Trenerska bezradność jest zadziwiająca.

Jeszcze bardziej zadziwia konsekwencja w głoszeniu, że jedynym celem drużyny jest walka o tytuł. Wszystko to w sytuacji, gdy główny przeciwnik uzbroił się wydając wielkie pieniądze, a Lech w tym czasie zarabiał na transferach. Pieniądze są mu potrzebne do inwestowania w akademię, bo takie są tu priorytety. Ewentualny brak zwycięstwa nad Pogonią, czyli praktyczne pogrzebanie szans na ściganie Legii nie spowoduje w klubie trzęsienia ziemi, bo przecież walka o mistrzostwo to tylko hasło, a nie faktyczny plan, któremu podporządkowuje się wszystkie działania. Nie pozostaje nic innego, jak wierzyć, że jeżeli Kolejorz z rywalizacji o tytuł odpadnie, to jeszcze nie teraz.

Piłkarzy ma lepszych niż Pogoń, i to na wszystkich pozycjach. Wybór jest tu tak duży, że przeciwnik może tylko się domyślać, na co Bjelica się zdecyduje. Na bramce stanie Jasmin Burić ciesząc się, że może w ten sposób uczcić 31. urodziny. Do trzech pewniaków w defensywie – Gumnego, Dilavera, Koistewycza – prawdopodobnie dołączy Vujadinović. Nie wiemy, czy kontrowersyjny Radut, piłkarz z dobrymi statystykami biegania i podawania, ale nie strzelający goli i nie asystujący, zachowa miejsce wskładzie. Nie wiemy też, czy trener postawi na „prawdziwych” skrzydłowych, a Jevticiowi powierzy funkcję kreowania akcji w środku boiska.

Najbardziej prawdopodobny jest skład następujący: Burić – Gumny, Dilaver, Vujadinović, Kostewycz – Trałka, Gajos, Jevtić – Barkroth, Gytkjaer, Situm. Jeżeli trzeba będzie do końca walczyć o zwycięstwo, możemy spodziewać się na boisku jeszcze jednego napastnika, a może i wszystkich. Zmiennikami mogą zostać Majewski i Jóźwiak, a także Radut. Większości polskich klubów nie stać na takie możliwości, ale nazwiska nie grają, trzeba jeszcze zrobić z nich wygrywającą drużynę.