Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

U siebie Lech gra dużo lepiej. Przezwycięży ofensywną niemoc?

włącz .

Bezpośrednio po meczu w Gdyni trener Lecha pochwalił swą drużynę za rozegranie dobrego spotkania. Teraz wylicza jej błędy, tłumaczy, czego zabrakło i mówi, dlaczego w niedzielę, gdy do Poznania przyjedzie Poznań, gra będzie inna. Przypomina – o czym wiedzą wszyscy – że Lech wyjazdowy i ten grający na własnym stadionie to zupełnie inne drużyny. W meczu z Pogonią będzie faworytem, bo… zawsze tu jest faworytem, z kimkolwiek by się nie mierzył.

Zimny prysznic – tak można ocenić to, czym Lech uraczył w Gdyni swych kibiców. Zawiedli niemal wszyscy piłkarze, a szczególnie druga linia. – Nie tylko środkowi pomocnicy źle się spisali. Na niewystarczającym poziomie zagrali też skrzydłowi. Brakowało dobrych dośrodkowań. Barkroth, na którego wszyscy liczyliśmy, nie wykonał ani jednego podania do ataku. Mieliśmy grać szybko, tworzyć sytuacje wchodząc w pojedynki jeden na jeden i wygrywając je, dobrze dośrodkowując. Atakowanie skrzydłami to najlepszy sposób defensywną grę rywala – tłumaczy Nenad Bjelica.

Przyznał, że nie było to mecz dla szwedzkiego skrzydłowego. Nie wykorzysta swych atutów, takich jak szybkość, gdy nie może się rozpędzić. Na małej przestrzeni nie jest kreatywny. Arka broniła się całą drużyną, dobrze jej to wychodziło, w takiej sytuacji trudno rozwinąć skrzydła. Była dominacja, przewaga w posiadaniu piłki, ale przy takiej taktyce rywala, na ciężkim boisku, Lech nie tworzył sytuacji bramkowych. – Chciałem dać szansę tym piłkarzom, którzy dobrze grali w ostatnich meczach roku. To był dla nich bonus. Mogę teraz postawić na innych, ale od czterech meczów na wyjazdach stosujemy różne kombinacje, a i tak nie potrafimy strzelić bramki – zwraca uwagę trener.

W spotkaniu z Pogonią ma być dużo lepiej. Ta drużyna, zdaniem Bjelicy, chce grać w piłkę, wygrywać, jest w formie. Nie nastawi się tylko na obronę i kontrataki. To będzie zupełnie inny mecz. Lech może przystąpić do niego w pełnym składzie, jeśli nie liczyć wykluczonego za żółte kartki Rafała Janickiego. Nie wiadomo jeszcze, czy zastąpi go Nikola Vujadinović, czy Thomas Rogne. Obaj mogą spełnić tę rolę. Żaden z piłkarzy Lecha, oprócz Macieja Makuszewskiego, nie skarży się na problemy zdrowotne.

Trener ma więc z kogo wybierać. Jak zapewnia, gracze, którzy w Gdyni zawiedli, tacy jak Radut, nadal cieszą jego zaufaniem. Ma on bardzo dobre statystyki. Bardzo dużo biega, notuje celne podania. Brakuje mu tylko tego, co najważniejsze: goli i asyst. – On ma coś w sobie, ale musi to pokazać – twierdzi Nenad Bjelica. Dodaje, że kiedy w grudniu był w składzie, Lech wygrywał. Ostatnio trener chwalił Radosława Majewskiego za zmianę podejścia do obowiązków, ale szansy gry mu nie dał. - To był dopiero pierwszy mecz. Zmiany miały zapewnić zwycięstwo, na boisko wchodzili napastnicy - przekonuje Bjelica.

Niedzielny mecz będzie pojedynkiem chorwackich trenerów. Od kiedy Kosta Runjaić przejął Pogoń, ta ekipa gra coraz lepiej. Potrafiła wygrać wysoko w Gdańsku, w niedzielę pokonała Termalikę 4:1. – Znam go z czasów, gdy pracował w Kaiserslautern, a ja w Austrii Wiedeń. Dzwonił do mnie zanim zdecydował się podjąć pracę w Szczecinie. Pytał o polską ligę, o Pogoń. Zapewniłem, że to dobra drużyna, ale przegrywa mecze w końcówkach. Teraz odmienił jej grę. Czeka nas trudny mecz, ale nie od Pogoni wszystko zależy tylko od nas – podsumowuje Nenad Bjelica.

Jeden chorwacko-chorwacki pojedynek już się odbył. Lech Nenada Bjelicy zdemolował w Poznaniu Legię Romeo Jozaka, choć obaj trenerzy bezpośrednio się nie spotkali. Chorwat z Lecha za karę obserwował mecz z trybuny.