Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

O punkty trzeba będzie walczyć. Twardo

włącz .

Drużyna Leszka Ojrzyńskiego postawi Lechowi w Gdyni ciężkie warunki. Tego możemy być pewni. Piłkarskie walory, klasa i kreatywność piłkarzy to za mało, by pokonać Arkę. Nie obejdzie się bez walki i zaangażowania. Tylko na trybunach zapanuje przyjaźń. Na boisku gospodarze zagrają tak, jakby od tego spotkania dużo zależało. U siebie są groźni, dzięki temu plasują się w górnej części tabeli.

Arka nigdy nie była ulubionym przeciwnikiem Lecha. W latach 70. i 80. rzadko z wyjazdów do Gdyni wracał z sukcesem. Zdarzały mu się tak przykre wpadki, jak porażka 0:4, i to w okresie, gdy pod wodzą Jerzego Kopy dobijał się do ligowej czołówki, za chwilę miał debiutować w europejskich pucharach. Także w latach późniejszych, choć z reguły wyniki miał lepsze niż balansująca między I i II ligą Arka, nigdy w starciach z nią nie był pewny swego. Dopiero w ostatnim okresie wyniki Lecha poprawiły się, mimo iż nie kto inny, jak właśnie gdynianie w ubiegłym roku sprzątnęli Kolejorzowi sprzed nosa Puchar Polski.

Trenerzy i piłkarze Lecha otwarcie głoszą, że ich celem jest mistrzostwo. Nie można powiedzieć, że w przerwie zimowej zespół został radykalnie wzmocniony. Władzom klubu wiele można zarzucić, ale z pewnością nie to, że wszystko, co mają postawiły na pierwszą drużynę. Wprost przeciwnie. Priorytety są inne, sprowadzanie klasowych piłkarzy znajduje się na którymś miejscu w hierarchii wydatków. W ostatnim okienku transferowym klub znów więcej zarobił niż wydał. A jednak trener Nenad Bjelica jest zadowolony z ruchów kadrowych, które zostały wykonane. Twierdzi, że jego życzenia zostały spełnione. Ma ekipę, jakiej chciał.

Najbardziej jest zadowolony ze zmian w ofensywie. Odeszli ludzie, którzy najbardziej zawodzili: Nicki Bille Nielsen i Deniss Rakels. W ich  miejsce wypożyczeni zostali Ołeksyj Chobłenko i Elvir Koljić. Sprowadzenie ich było z jednej strony ryzykowne, bo nie wiadomo, jak wpiszą się w zespół, czy się sprawdzą i pomogą Lechowi wygrywać. To nie gwiazdy, za które trzeba płacić godziwe pieniądze mając gwarancję wysokich umiejętności, lecz gracze na dorobku. Finansowego ryzyka natomiast nie było. Gdyby zawiedli i zespół znów pozostał bez trofeum, już w czerwcu można ich pożegnać.

Trener jest zadowolony także z pracy, jaką drużyna wykonała i z formy, jaką piłkarze osiągnęli. Sparingi wykazały, że Barkroth to teraz inny gracz niż ten zagubiony, niepewny swego Szwed z rundy jesiennej. Także Majewski, który kilka miesięcy temu nie bardzo wiedział, co z sobą zrobić, teraz prezentuje się niczym w najlepszych latach. On i Jevtić to gracze kreatywni. Właśnie od nich w dużym stopniu zależy siła ofensywna drużyny. Także Radut błysnął w sparingach, nigdy jeszcze w koszulce Lecha nie grał równie dobrze.

Jeżeli wszystko to potwierdzi się w spotkaniu ligowym, a praca nad zwiększeniem skuteczności przyniesie wreszcie owoce, możemy doczekać się takiego Lecha, jakiego opamiętamy sprzed roku, gdy wygrywał wszystko. Już w niedzielę przekonamy się, czy tamten Kolejorz wrócił. Jeżeli tak, to trzeba się będzie martwić o to, by nie zgubił formy po pięciu zwycięskich meczach, lecz utrzymał ją do 20 maja. Wywalczenie trofeum w sytuacji, gdy nie poczyniło się wielkich inwestycji, a główny przeciwnik przez całą zimę zbroił się wydając na to grube miliony, byłoby nie lada sukcesem.