Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Piłkarska wiosna w pełni zimy. Lech jedzie nad morze

włącz .

Kibice nie mogli się doczekać, także piłkarze i trenerzy bardzo się już niecierpliwili. Już w piątek rusza wyścig po mistrzostwo Polski. Dwa dni później do walki przystąpi Kolejorz. Jedzie do Gdyni, gdzie określenie „mecz przyjaźni” będzie się odnosić tylko do wydarzeń na trybunach. Piłkarze jednej i drugiej drużyny stoczą twardy bój. Lech musi dowieść, że nie zmarnował zimowej przerwy, a zmiany przeprowadzone w kadrze miały sens.

Trener Nenad Bjelica jest zadowolony z zimowego okienka transferowego. Pozyskał zawodników, na jakich mu zależało. – Trzech z nich mam od początku przygotowań i mogłem ich sprawdzić w sparingach, jeden piłkarz dołączył do nas kilka dni temu i potrzebuje trochę czasu, by się tu odnaleźć. Nie wykluczam jednak, że znajdzie się już w kadrze na mecz z Arką. Bardzo ważne jest to, że trwa rywalizacja na każdej pozycji – podkreśla.

Formacją, która wydaje się teraz dużo mocniejsza, jest atak. Mając trzech zawodników trener być może sięgnie po wariant z dwoma napastnikami na boisku. Obaj nowi zawodnicy różnią się w sposobie gry od Gytkjaera. Chobłenko dobrze się czuje mając przestrzeń przed sobą i mogąc się rozpędzić. Jest szybki i silny. Wysoki Koljić dobrze gra głową, więc przyda się, gdy trzeba wykorzystywać dośrodkowania ze skrzydeł.

Rywale, także trener Arki wiedzą, jaką taktykę Lech stosuje. Na początku Bjelica preferował ustawienie 4-2-3-1. Potem Lech przeszedł na system 4-3-3. Trener nie widzi potrzeby wprowadzania modyfikacji, bo obecna taktyka piłkarzom odpowiada. – Jesienią brakowało nam mocy w ofensywie. Teraz mamy większe możliwości. Nie tylko pozyskaliśmy napastników, ale i odzyskaliśmy Majewskiego, który teraz jest w dużo wyższej formie niż jesienią, koncentruje się na pracy, gra szybciej, na dwa kontakty. Mamy będącego w formie Jevticia. Obaj są zawodnikami kreatywnymi. Barkroth potrzebował czasu na adaptację. Dopiero teraz pokazuje szybkość i inne walory – mówi trener.

Dzięki temu, że Szwed to lepszy piłkarz niż jesienią, brak Makuszewskiego nie będzie bardzo odczuwalny. Trener ma nadzieję, że przechodzący rekonwalescencję piłkarz dołączy do drużyny jeszcze w tym sezonie, ale jeżeli to się nie uda, to wzmocni Lecha w przyszłym sezonie. – Nie będziemy niczego przyspieszać, naciskać. Poczekamy na Makiego cierpliwie i bardzo się ucieszymy, gdy dojdzie do pełni sił – zapowiada trener. Cieszy go postawa młodzieży. Obiecuje, że Moder, Serafin i Klupś otrzymają możliwość pokazania się w ekstraklasie. Transfer Gumnego nie doszedł do skutku, ale to tylko odłożenie sprawy do lata. Jeżeli Lech zostanie mistrzem, wartość tego gracza wzrośnie, klub sprzeda go za kwotę wyższą niż oferowali Niemcy.

Prawdopodobnie latem w ekstraklasie zwiększony zostanie limit piłkarzy spoza Unii Europejskiej. Teraz w drużynie może być takich tylko dwóch. Lech ma trzech – dwóch Ukraińców i Bośniaka – ale nie będzie problemu, gdyby na przykład jednocześnie musieli znaleźć się na boisku obaj nowi napastnicy. Trener, jak zapowiada, może zastąpić Kostewycza uniwersalnym Dilaverem lub innym piłkarzem.