Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Jakub Serafin: Chciałoby się znów zdobyć mistrzostwo. To piękne uczucie

włącz .

– Rundę jesienną spędziłem w FK Haugesund. Już 3 stycznia, a więc wcześniej niż Lech zaczęliśmy przygotowania do nowych rozgrywek, pracowałem mocno na obecną formę. Kiedy przyszła informacja, że władze klubu i trener chcą, bym wrócił do Poznania, bardzo się ucieszyłem. Chcę sobie i innym udowodnić, że stać mnie na grę w Lechu, że zrobiłem duże postępy.

Z klubu odszedł Abdul Aziz Tetteh, więc wydaje się, że rywalizacja o miejsce w składzie będzie łatwiejsza, ale ona istnieje zawsze. Trzeba walczyć o swoje, szczególnie w Lechu. Tu piłkarska jakość jest wysoka. Nie pozostaje nic innego, jak mocno trenować i czekać na swoją szansę. Trener mówi, że liczy na mnie w walce o mistrzostwo Polski. Zostało nas w szatni tylko kilku, którzy pamiętają, jakie to fajne uczucie wywalczyć to trofeum. Chciałoby się znowu tego doznać, ale każdego dnia, każdego tygodnia trzeba mocno na to pracować.

Nie wiem, czy fakt, że do sezonu nie przygotowywałem się z drużyną, bo jestem w Poznaniu od niedawna, będzie miał znaczenie. Nie próżnowałem w ostatnich tygodniach, więc powinno być dobrze. Po półrocznym okresie gry w lidze norweskiej czuję, że jestem lepszym zawodnikiem. Rozegrałem tam sporo minut, zdobyłem nowe doświadczenia, to powinno się przydać, wyjść na plus. W Haugesund graliśmy dwójką w środku pola. Z kolegą wymienialiśmy się na pozycjach numer 6 i 8, stosowaliśmy na boisku rotację, raz była gra w ataku, a raz w obronie. To, czego się nauczyłem, z pewnością teraz się przyda. Trener Nenad Bjelica widzi mnie na "szótce", ale potrafię grać na wszystkich pozycjach w pomocy.

Atmosfera na meczach ligi norweskiej była inna. Nie można jej porównać do tego, co dzieje się w Poznaniu, tam ludzie traktują mecze bardziej na luzie. Norwegowie prowadzą spokojny tryb życia, nigdzie im się nie spieszy. To naród, który na wszystko ma czas. Biedy tam nie widać, każdy może sobie pozwolić na wakacje dwa razy w roku i życie na fajnym poziomie. Dla piłkarza ważne jest, by skupiać się na swojej grze, a nie na tym, co dzieje się na trybunach. Grałem zresztą także na stadionach, gdzie przychodziło po kilkanaście tysięcy ludzi, oczywiście nie w Haugesund. Jestem przyzwyczajony także do takiej otoczki, nic mnie nie zaskoczy.