Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Czego się spodziewać po zmienionym Lechu?

włącz .

Napastnik, który dołączy niebawem do ekipy Lecha, nie będzie miał znaczącego wpływu na siłę drużyny, jakość gry, taktykę. Ma konkurować z Ukraińcem Chobłenką. Któryś z nich będzie zmiennikiem Gytkjaera, wchodzącym w drugiej połowie na boisko, a jeżeli Duńczyk z jakichś powodów od początku (lub wcale) nie zagra, pojawi się w składzie wyjściowym. Obaj będą rywalizować o stały kontrakt po sezonie.

Obserwując zimowe sparingi, a zwłaszcza ten ostatni, przeciwko GKS Tychy można sobie wyobrazić podstawowy skład Lecha i sposób, w jaki będzie grał wiosną. Pierwszy mecz rozpocznie w bramce Burić, być może także następne, z powodu dolegliwości Putnocky’ego. Słowak w grudniu przeszedł zabieg kolana, wykurował się, wrócił do treningów, ale ból znów się odezwał i na powrót zawodnika do gry trzeba trochę poczekać. Pierwszym wyborem trenera na obu stronach obrony będą ofensywnie grający Gumny i Kostewycz.

Na środku defensywy trener ma dwie pary graczy. W niedzielę wystąpili Dilaver i Rogne. Na drobne urazy uskarżają się Vujadinović i Janicki, we wtorek mają już trenować z drużyną, ale kto wie, czy w Gdyni zestawienie obrony nie będzie takie samo, jak w niedzielnym sparingu. Nenad Bjelica darzy Dilavera nieograniczonym zaufaniem i wydaje się, że ten zawodnik ma większe szanse pokazywania się w pierwszym składzie niż koledzy. Podczas tureckich sparingów lepsze wrażenie sprawiali Vujadinović i Janicki. Dilaver nie grał pewnie, Rogne popełniał błędy.

Kluczowe dla taktyki Lecha znaczenie będą miały skrzydła. Trener twierdzi, że liczy na współpracę bocznych obrońców ze skrzydłowymi, na wymienność pozycji i szybkie operowanie piłką, na stosowanie presingu po każdej stracie. Nie może korzystać z Makuszewskiego, za to dużo lepiej niż jesienią gra Barkroth, szybki i przebojowy, dobrze panujący nad piłką, szukający pod bramką Gytkjaera. Brakuje mu niestety tego, co jest atutem „Makiego”: dobrego, mocnego uderzenia. Szwed rzadko decyduje się na strzał. Po drugiej stronie boiska, ale dopiero od meczu z Pogonią (nadmiar kartek), trener będzie stawiał na Situma. W Gdyni można się prędzej spodziewać przesunięcia na lewe skrzydło któregoś z rozgrywających, na przykład Jevticia, niż wystawienia w pierwszym składzie Jóźwiaka.

O ile ataki skrzydłami Lechowi nieźle wychodzą, a dośrodkowania są bardziej precyzyjne niż jesienią, to nie poprawiło się organizowanie akcji środkiem boiska. Za rozgrywanie mogliby się brać Jevtić, Majewski, Radut, ale nie wygląda na to, by drużyna pracowała nad prostopadłymi podaniami. Rzadko stosowała to w sparingach. Wątpliwe, by trener chciał w ten sposób zaskakiwać obronę rywali, a szkoda. Żal nie wykorzystywać umiejętności Jevticia potrafiącego wyprowadzić kolegów na dobrą pozycję.

Nie tylko Barkroth złapał wysoką formę. W meczu przeciwko GKS Tychy mógł się podobać Radut. Obok Jevticia był najaktywniejszym piłkarzem na boisku. Umiejętnie rozgrywał, atakował z głębi pola, oddawał groźne strzały. Chciałoby się, żeby Rumun równie dobrze prezentował się w lidze. Już sam fakt, że trener postawił na niego, a nie na Majewskiego świadczy o tym, że dostrzegł dobrą dyspozycję zawodnika i w niego wierzy. Nikt się nie zdziwi, jeżeli w Gdyni też zagra od początku spotkania. Atutem Lecha jest szeroka kadra. Jeżeli Radut zacznie rozczarowywać, w odwodzie pozostaje „Maja”, który zresztą – jak stwierdził Bjelica – jest teraz innym piłkarzem niż jesienią, koncentruje się na trenowaniu.

Choć wiosną Lech wzbogaci się o dwóch napastników, to ofensywa raczej nie będzie jego najmocniejszą stroną. Gytkjaer otrzyma wartościowszych niż do tej pory zmienników, ale to nie znaczy, że dzięki temu będzie strzelał więcej bramek. Zadecyduje forma całej drużyny. Najgorsze, co ją może teraz dotknąć, to niewytłumaczalna niemoc, która nie pozwoliła jesienią rozwinąć skrzydeł, pokazać pełni możliwości, wygrywać mecze wyjazdowe. Już w niedzielę przekonamy się, jaka jest różnica między Lechem z 2017 roku a obecnym.