Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech nie został wzmocniony. Oby chociaż złapał wysoką formę

włącz .

Po ostatnim z tureckich sparingów trudno wnioskować, czy drużyna jest dobrze przygotowana, a poszczególni zawodnicy znaleźli się w wysokiej formie. W wielu momentach zachowywali się tak, jakby nie marzyli już o niczym innym niż powrót do domu i odpoczynek. Przegrali z drużyną dobrze zorganizowaną, nie popełniającą, w przeciwieństwie do Lecha, niewymuszonych błędów, mającą w składzie zawodników dużej klasy.

Nenad Bjelica już nie eksperymentował. Młodzież, która ma znikome szanse na wejście na boisko w meczach ligowych, znalazła się poza kadrą, jeśli nie liczyć Bartosza Mrozka, co wynikało z przedwczesnego opuszczenia Turcji, z powodów rodzinnych, przez Matusa Pytnocky’ego. W pierwszej połowie nie zobaczyliśmy jednak takiego składu, na jaki trener postawi 11 lutego w Gdyni. Kilka ogniw zostanie zmienionych.

Nie Dilaver zagra na prawej stronie obrony, lecz Gumny, piłkarz o większych walorach ofensywnych. Nie Jóźwiak będzie biegał na lewym skrzydle, lecz Situm. Nie Radut zabierze się za rozgrywanie, ale Jevtić. To jednak tylko przewidywania, przez dwa tygodnie niejedno może się zmienić, w tym pomysły trenera na taktykę. Nie wydaje się zresztą, by wprowadził znaczące nowinki. Raczej należy spodziewać się takiej gry, jak do tej pory, oby tylko w lepszym wykonaniu. Nie będzie gry trzema środkowymi obrońcami, mimo kłopotu bogactwa na tej pozycji i ofensywnych umiejętności Gumnego i Kostewycza. Ataki prowadzone będą głównie skrzydłami, a ofensywni piłkarze zostaną zobligowani do jak najszybszego odzyskiwania straconych piłek, stosowania wysokiego pressingu.

Największe bogactwo trener ma w środku obrony. Najlepsze wrażenie sprawiał Nikola Vujadinović, który dziś wydaje się pewniakiem do pierwszego składu. Nie tylko dobrze i z dużą dozą szczęścia bronił, ale i jako jedyny umiejętnie wyprowadzał piłkę ze strefy obronnej. Thomas Rogne w pierwszych sparingach zawodził, w ostatnim nie popełniał już błędów, ale nie zademonstrował wyższości nad Dilaverem lub Janickim. Wątpliwe, by w pierwszym meczu 2018 roku w pierwszej jedenastce zagrał choćby jeden pozyskany zimą zawodnik. Prawdopodobne jest natomiast, że w drugiej połowie Gytkjaera zastąpi Chobłenko.

Niezależnie od taktycznego ustawienia drużyny ważne jest, by piłkarze poważniej podchodzili do obowiązków i nie pozwalali sobie na brak koncentracji, na proste błędy. Czego nie było widać w pierwszych sparingach, ujawniło się na tle solidnego rywala w meczu ostatnim. Piłkarzom walczącym o mistrzostwo kraju nie wypada podawać tak niecelnie, kopać piłkę do przodu bez uprzedniego sprawdzenia, jak ustawieni są koledzy. Chorwaci na taki brak jakości sobie nie pozwalali. To drużyna teoretycznie z tej samej półki, ale podejście sztabu szkoleniowego jest tam widać inne. Na pewnym poziomie niewymuszone błędy, powodujące stratę piłki i marnujące wysiłek kolegów, nie są tolerowane

Lech zapowiada walkę o mistrzostwo, ale może mu zabraknąć tego, co najważniejsze: piłkarskiej jakości. Mamy za sobą kolejne okienko transferowe, w którym do drużyny nie dołączył ani jeden piłkarz wyraźnie podnoszący jej klasę. Mieliśmy do czynienia z uzupełnieniem składu, a jest on teraz wyrównany, i właśnie w tym trzeba upatrywać szansy na zwycięstwa. Nie tylko w defensywie, ale i na innych pozycjach jest z kogo wybierać. Jeżeli Majewski w lidze będzie podawał do kolegów tak dobrze i celnie, jak w ostatnim sparingu, to żal go będzie zostawiać na ławce rezerwowych. Lepiej niż jesienią wypadał Radut, a formy nie stracił Jevtić. Jóźwiak gra coraz lepiej i naciska Situma. Na drugiej stronie odnalazł się wreszcie Barkroth.

Lechowi ubyła jedna „szóstka”, bo odchodzi Tetteh, czyli piłkarz dobry. Nie ma się co dziwić, że choć ostatnio grał rzadziej, to zwrócił na siebie uwagę skautów z mocniejszych lig. Trudno ocenić obecną wartość Jauba Serafina, ale gdyby miał szanse na regularną grę, to latem Lech nie wypożyczałby go Norwegom. Obecnego powrotu, wymuszonego odejściem Tetteha, nie można traktować jako wzmocnienie drużyny.

Mamy do czynienia z paradoksem. Najmocniejsza teoretycznie formacja zawodzi najbardziej. Nastąpiła tu lawina zmian. Odeszli Wilusz, Bednarek, Kędziora, Nielsen. Przyszło kilku nowych, przez co defensywa sprawia wrażenie solidnej, ale w sparingach Lech tracił nadspodziewanie wiele bramek, w tym po stałych fragmentach. Nie wydaje się, by w ciągu dwóch tygodni udało się te mankamenty usunąć. Raczej w trakcie rundy wiosennej będziemy świadkami konsolidowania się Lechowej obrony.