Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Solidna gra i pewne zwycięstwo Lecha

włącz .

Zoria Ługańsk, czwarta drużyna ciągle mocnej ligi ukraińskiej była pierwszym sparingowym przeciwnikiem Lecha przebywającego na zgrupowaniu w Turcji. Kolejorz do meczu przystąpił w składzie znanym z jesieni, bez nowych zawodników. Stara gwardia spisała się nadspodziewanie dobrze, prowadziła 2:0. Po przerwie spuściła z tonu, bo pojawiły się skutki ciężkich treningów i rywal przejął inicjatywę, ale zmiennicy uratowali mecz. Lech wygrał 3:1.

Początek był wyrównany. Ukraińska drużyna, która występowała w fazie grupowej Ligi Europy była groźna od pierwszych minut, atakowała z rozmachem, Lecha z opałów musiał ratować Burić. W rewanżu Kolejorz przeprowadził dobrą akcję lewym skrzydłem, po której wykonywał dwa rzuty rożne. Płynniej i dokładniej grał jednak w tej fazie rywal, popełniał dużo mniej błędów, czuł się pewniej.

Nieźle w początkowej fazie gry spisywał się Radut, który tym razem nie musiał męczyć się na skrzydle, mógł walczyć w środku boiska. Aktywny był Gytkjaer, potrafiący dobrze rozgrywać, odbierać piłkę przeciwnikom. Głównie dzięki nim, a także ruchliwemu Barkrothowi Lech często wykonywał stałe fragmenty gry. Niestety, podania Rumuna i Szweda nie sprawiały Ukraińcom problemów. Po 20 minutach Lech miał coraz więcej do powiedzenia, częściej utrzymywał się przy piłce, z czego jednak początkowo nic nie wynikało. Kolejne rzuty rożne nie były dobrze rozgrywane, brakowało celności przy dośrodkowaniach, a przede wszystkim strzałów.

W 35 minucie Lech wreszcie przeprowadził świetną akcję, którą zupełnie zaskoczył Zorię. Na prawym skrzydle piłkę wywalczył Gumny, uruchomił długim podaniem Barkrotha. Szwed popisał się błyskotliwym rajdem, wymanewrował obrońców i wyłożył piłkę Situmowi, który nie miał problemu ze zdobyciem gola. To nie był jeszcze koniec strzelania. Lech nabrał pewności siebie, grał swobodnie i płynniem i tuż przed końcem pierwszej połowy podwyższył prowadzenie. Wdzierający się w pole karne Situm został sfaulowany, „jedenastkę” pewnie wykonał Gytkjaer.

Po przerwie ukraiński zespół zagrał w zmienionym składzie i z narastającym animuszem. Przez pierwsze minuty Lechowi grającemu bez zmian nie udawało się przejąć piłki. Znajdowała się ona nieustannie w posiadaniu szybko grającego przeciwnika. Kolejorz szukał szczęścia w długich podaniach, nic jednak to nie dawało. Przewaga ukraińskiej drużyny przełożyła się na bramkę dopiero w 63 minucie. Potężny strzał Burić zdołał sparować na róg, a wtedy Zoria pokazała, jak się wykorzystuje stałe fragmenty. Obrona Lecha się nie popisała.

Chwilę wcześniej trener Bjelica wymienił drużynę, tylko Burić pozostał na boisku. Młodzi – Jóźwiak i Klupś – musieli mierzyć się z zawodnikami klasowymi, pochodzącymi z różnych części świata. Zmiennicy wnieśli na boisko trochę świeżości i mecz się wyrównał. Wreszcie pojawiły się okazje bramkowe. Rzut wolny z ostrego kąta dobrze i groźnie wykonał Jevtić, strzelał aktywny i ambitny Chobłenko. Szybkość i zwrotność pokazywał Jóźwiak.

Ukraińskiej drużynie zależało na zmianie wyniku, nacierała energicznie, a defensywa Lecha nie jest jeszcze zgrana. Błędy popełniał Thomas Rogne. Po drugiej stronie boiska bardzo starali się Klupś i Jóźwiak. Może nawet za bardzo, bo chcąc dobrze się pokazać wdawali się w dryblingi i tracili piłkę. Klupś oddał nawet kilka strzałów, niestety wszystkie były nieudane. Szczęście do Lecha uśmiechnęło się w 88 minucie. Pressing w środku pola przyniósł skutek. Udało się wywalczyć piłkę i przekazać ją Chobłence, który będąc w dobrej sytuacji oddał płaski strzał. Ukraiński bramkarz piłkę odbił, ale na miejscu był Jóźwiak, który mimo interwencji obrońcy zdołał zdobyć gola.

Mecz był żywy i mógł się podobać. Nie zawiódł żaden z piłkarzy Lecha, kilku z nich pokazało się z bardzo dobrej strony. Najbardziej zadziwli gracze zawodzący jesienią w lidze – Radut, a zwłaszcza Barkroth, być może najlepszy na boisku. Tetteh imponował pewnością, Jóźwiak przebojowością, jako obiecujący trzeba określić debiut Chobłenki. Lepiej niż w większości jesiennych spotkań pokazał się Gytkjaer. To był dopiero pierwszy sparing, ale już dziś można powiedzieć, że treningowa praca nie idzie na marne.

Skład Lecha: Burić – Gumny (Wasielewski), Janicki (Rogne), Vujadinović (Dilaver), Kostewycz (Tomasik), – Trałka (Tetteh), Gajos (Majewski) – Barkroth (Klupś), Radut (Jevtić), Situm (Jóźwiak) – Gytkjaer (Chobłenko).

Gole dla Lecha zdobyli: Situm (35) (Gytkjaer (45) z rzutu karnego, Jóźwiak 88.