Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Rywale znów grają dla Lecha. Tym razem to wykorzysta?

włącz .

Pojawiła się nadzieja na zmniejszenie przez Lecha straty do lidera ekstraklasy. Legia, która przed ostatnią w tym roku ligową kolejką znajdowała się na pierwszym miejscu, poległa u siebie z Wisłą Płock. O tym, czy nadal będzie liderować, zadecyduje wynik meczu Górnika Zabrze goszczącego Cracovię. Gdyby Legia wygrała, a Lech nie dał u siebie rady Termalice, miałaby nad nim na koniec roku aż 8 punktów przewagi. Wiemy już, że tak źle nie będzie, jest nawet szansa zredukować dystans do 2 punków.

Tej jesieni wielokrotnie zdarzało się, że prawie wszystkie drużyny grały dla Lecha. Prawie, bo tylko on nie potrafił sobie pomóc i trwonił punkty. Był zbyt słaby, by wygrywać z niżej notowanymi zespołami. Teraz może być tak samo. Po frajerskiej porażce Legii (siódmej tej jesieni!) wszyscy z góry cieszą się, że strata do klubu z Warszawy zmniejszy się. Lech jesienią przegrał tylko trzykrotnie, dużo lepiej gra na własnym boisku, mierzy się z jedną ze słabszych drużyn, a jednak, mimo wszystko, lepiej niczego z góry nie zakładać.

W tym sezonie stawianie pieniędzy na zwycięstwa Lecha to zabawa niebezpieczna. Oczekiwania rzadko spełniają się, zawód goni zawód. Trener akceptował piłkarzy sprowadzonych do klubu, a teraz mówi o pomyłkach i o tym, że niektórzy z nich nie mogą liczyć na kolejne szanse gry, nawet jeśli w klubie pozostaną. Wydaje się, że stracił kontrolę nad drużyną. Wszyscy widzą, jakie są jej główne bolączki, z czym sobie nie radzi, jakie błędy popełnia, a jednak wszystko się powtarza co tydzień. Mało tego – zapaść powiększa się, bo dochodzi wynikający z narastającej niemocy stres.

W wielu klubach nastąpiłaby w takiej sytuacji zmiana trenera. Tu tego nie będzie. Bjelica z całą pewnością zaakceptuje piłkarzy, którzy zimą dołączą do zespołu, choć tym razem nie będzie ich aż tylu, co latem. Po swojemu przygotuje drużynę do wiosennych rozgrywek. Wszystko, co wydarzy się potem, jest niewiadomą. Być może Kolejorz zagra dużo lepiej niż jesienią i nawiąże walkę o mistrzostwo. Nie można wykluczyć, że gra nie zmieni się. Cokolwiek by się nie wydarzyło, nie musi się przełożyć na sytuację trenera. W tym klubie rzadko zmienia się trenerów tylko dlatego, że nie radzą sobie z pracą, nie wygrywają. Obowiązują inne priorytety.

Zanim rozegrane zostaną trzy ostatnie w tym roku spotkania ligowe, nie można określić kształtu tabeli. Jeżeli w poniedziałek Górnik wygra z Cracovią, zimę spędzi na fotelu lidera. Remis lub porażka skaże go na miejsce za Legią. Lech w przypadku zwycięstwa nad Termaliką awansuje na trzeciej miejsce, z taką samą liczbą punktów co Jagiellonia. W przypadku remisu pozostanie na miejscu czwartym. Porażka, przy zwycięstwie Wisły nad Zagłębiem, zepchnie go na piąte miejsce. Kiedy zaczynał się sezon, można było liczyć na dużo lepszą sytuację Lecha. Nikt wtedy nie przewidywał, że główni rywale stracą tak wiele punktów, że stawka będzie tak wyrównana. Przede wszystkim jednak trudno było się spodziewać, że tak słaby i niereformowalny będzie Lech.

Kolejorz kibiców nie rozpieszcza. Jego pozbawioną radości, pewności siebie grę ogląda się z przykrością. Piłkarze się męczą, widzowie jeszcze bardziej. Niewielu zasiądzie ich na stadionie, choć nie będzie tak beznadziejnie, jak we Wrocławiu, gdzie zbudowali ogromny stadion, by wykolegować Kraków z organizacji meczów Euro 2012. O tej imprezie nikt już nie pamięta, ale pustego molocha i pozbawiony kibiców klub piłkarski mieszkańcy utrzymują. Gdybyśmy nie widzieli poprzednich meczów Lecha, mielibyśmy prawo wierzyć, że wykorzysta potknięcia rywali, nawet gdyby trzeba było wykrzesać resztki sił i ambicji. Znamy jednak niemoc drużyny i bezradność trenera, więc żaden wynik nas nie zdziwi.