Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Tragedia Makuszewskiego. Kiedy go odzyskamy?

włącz .

Fatalna kontuzja Macieja Makuszewskiego zrobiła wrażenie nie tylko na kibicach Lecha. Wstrząśnięte jest całe piłkarskie środowisko, bo skrzydłowy był pewniakiem do gry w reprezentacji na Mistrzostwach Świata, z szansami nawet na występy w pierwszym składzie. Fantastyczny, obfitujący w sukcesy okres został brutalnie przerwany. „Maki” miał ogromnego pecha, wystarczyło źle postawić stopę na murawie, by stracić najważniejszy w karierze moment.

Kiedy obolały, załamany, ze łzami w oczach schodził z boiska z pomocą członków sztabu szkoleniowego, kibice potraktowali to z obojętnością, ledwo to zauważyli, bo nikt nie miał pojęcia, jaka tragedia spotkała piłkarza. Dziś „Maki” odbiera liczne wyrazy poparcia. Kibice i dziennikarze zastanawiają się, jak zamanifestować, że są z nim. – Każda akcja będzie dla niego dobra. Poczuje wsparcie – mówi Nenad Bjelica. Trener dodaje jednak, że takie jest życie, piłkarzom zdarzają się ciężkie kontuzje. Makuszewski niebawem zostanie ojcem, będzie miał dużo czasu dla rodziny. – Po rehabilitacji wróci do drużyny i znów będzie dla nas ważny – mówi Bjelica.

W piątek „Maki” przejdzie w Rzymie operację. Jego kolanem zajmie się profesor Pier Paulo Mariani, światowej sławy chirurg specjalizujący się w rekonstrukcji więzadeł. Ratował karierę wielu gwiazdom futbolu, nie tylko z Włoch. O jego fachowości świadczy przypadek Arkadiusza Milika, który wznowił treningi już cztery miesiące po operacji, czyli dwa miesiące przed przewidywanym terminem. Potem niestety zerwał więzadło w drugiej nodze, ale sytuacja powtórzyła się i napastnik Napoli błyskawicznie rehabilituje się, już w styczniu wraca do treningów.

Piłkarz Lecha, jak zdiagnozowali lekarze, zerwał więzadła krzyżowe i poboczne. Stało się więc najgorsze, więc rokowania nie są optymistyczne. Trzeba się liczyć z tym, że „Maki” wyzdrowieje dopiero po dziewięciu miesiącach. Gdyby jednak profesor Mariani dokonał kolejnego cudu i piłkarz wrócił na boisko już po czterech-pięciu miesiącach, miałby cień szansy na grę już w lipcu. O rosyjskich mistrzostwach musi jednak zapomnieć. Jeśli nawet odzyska sprawność, to nie ma mowy, by wrócił do formy sprzed kontuzji. Jak oceniają specjaliści, powrót do optymalnej dyspozycji zabiera tyle czasu, ile trwała przerwa w grze.

Trener Lecha zapewnia, że nieobecność skrzydłowego nie osłabi Lecha w sposób drastyczny, bo w kadrze znajduje się kilku skrzydłowych oraz piłkarzy, których można na tej pozycji ustawić. Makuszewski znajdował się jednak w życiowej formie, napędzał atak Lecha, strzelał kluczowe gole, asystował kolegom. Barkrothowi, okrzykniętemu gwiazdą ligi szwedzkiej, daleko do jego klasy. Jóźwiak dopiero rozpoczyna karierę. Kiedyś dorówna starszemu koledze, ale trzeba na to poczekać. Całe szczęście, że do gry wraca Mario Situm.