Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Zagłębie i niesamowity Świerczok czekają na Lecha

włącz .

Nie będzie łatwo przywieźć z Lubina jakiekolwiek punkty. Lech nie gra tak, by wierzyć, że poradzi sobie na wyjeździe z kimkolwiek, a Zagłębie to drużyna solidna, groźna dla wszystkich, mająca w składzie znajdującego się w niesamowitej formie strzeleckiej Świerczoka. Lech musiałby nie tylko zagrać dużo lepiej niż ostatnio, ale i liczyć na sporą dozę szczęścia, by nie dać się pokonać.

Obecny Kolejorz jest cieniem drużyny, która w październiku rozbiła Legię. Pomocnik Mihai Radut nie wie, jaka jest przyczyna tak wielkiego regresu. Gdyby znalazło się łatwe wytłumaczenie, Lech od razu usunąłby błędy i zaczął wygrywać. W Białymstoku i Gdańsku nie grał źle, brakowało mu jednak koncentracji pod bramką przeciwnika i nie strzelał zwycięskich bramek. Tak zaczęło się gubienie punktów, zrodził się brak wiary we własne siły. Właśnie taka wiara, zdaniekm rumuńskiego pomocnika, jest drużynie najbardziej potrzebna.

Trener Nenad Bjelica zwraca uwagę, że drużyna gra dobrze i skutecznie w defensywie, potrafi dominować w środku pola, ale zawodzi w ofensywie. Nie ma żalu do nieskutecznego Gytkjaera, który jego zdaniem stara się, jak może. – Bardzo dużo biega, jest aktywny, walczy. Podejmuje jednak złe decyzje. Nie mogę mieć o to do niego pretensji, bo widzę, jak mocno pracuje. On nie zapomniał grać w piłkę, strzelać bramek. Muszę być cierpliwy. Wierzyć w niego – twierdzi trener.

Kilka dni temu sytuacja kadrowa Lecha była optymalna, wszyscy piłkarze się wykurowali. Teraz już nie jest tak dobrze. Drużyna straciła Makuszewskiego. Zdaniem trenera, to nie jest ubytek nie do zastąpienia. – Mamy zdrowego już Situma. Mogę brać pod uwagę Jóźwiaka. Jest też Barkroth. Trenuje z nami i czeka na szansę młody Klupś. Na lewym skrzydle może zagrać Radut, na prawym Jevtić. Do dyspozycji jest Majewski. Drużyna nie będzie osłabiona – zapewnia trener.

Do Lubina nie jedzie też Maciej Gajos, który być może wyleczy się przed meczem niedzielnym. W niedzielę w drugiej połowie zastąpił go Tetteh i wywiązał się ze swych obowiązków nadspodziewanie dobrze. Lech nie stracił przez tę zmianę, grał nawet lepiej, bo piłkarz z Ghany umiejętnie łączył grę w defensywie z ofensywną, rządził w środku pola, uruchamiał dobrymi podaniami graczy przednich formacji. No i nie zaliczał kompromitujących kiksów, jakie niemal w każdym meczu obciążają sumienie kapitana Lecha. Na urazy skarżyli się Dilaver i Barkroth, jest jednak szansa, że obaj będą mogli zagrać w Lubinie.

Porównując składy Lecha i Zagłębia można dojść do wniosku, że Lecha stać na więcej. Teoretycznie – być może. Jednak ostatnio Zagłębie pokazuje dużo lepszą piłkę niż stłamszony psychicznie, niepewny swego Lech. W grze Kolejorza panuje bezładność, przypadkowość. Nikt nie stosuje pressingu, wizytówki tej drużyny z początku roku, nie ma szybkiego ataku, wymienności pozycji między graczami ofensywnymi. Gra Lecha jest czytelna dla przeciwników, jednostajna, nudna, obfitująca w całe serie niewymuszonych strat. Nie tylko brak skuteczności powoduje, że Lechowi z takim bólem przychodzi strzelanie bramek.

Piłkarze zdają sobie sprawę z tych słabości. Wiedzą, ile im brakuje do dobrej formy, ale wierzą, że mimo wszystko stać ich na zwycięstwa. – Teraz, mimo naszych słabości, najważniejsze dla nas jest zdobywanie punktów. Z takim przekonaniem wychodzimy na boisko – zapewnia Mihai Radut. Być może drużyna nastawiona jest na zwycięstwa, ale z jej gry to nie wynika. Przede wszystkim nie widać, by miała ona plan na pokonywanie przeciwników. Zawodnicy sprawiają wrażenie zmęczonych samą obecnością na boisku. Prawdopodobnie marzą już tylko o zimowej przerwie w rozgrywkach.