Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Niedomagający Lech będzie gościnny?

włącz .

Dwóch ważnych piłkarzy Kolejorza może nie zagrać przeciwko Cracovii. Nie powinno to jednak skomplikować życia trenerowi, ma on bowiem z kogo wybierać, chętnych do gry nie brakuje. Szkoda tylko, że ich forma daleka jest od optymalnej. Chcąc w niedzielę wygrać, trzeba nie tylko wykrzesać z siebie resztki mocy, ale i liczyć na słabość rywala oraz szczęście do sędziego. Nic nie przemawia za wyższością Lecha nad najbliższym przeciwnikiem.

Maciej Makuszewski doznał w Gliwicach lekkiego urazu i na początku tygodnia oszczędzał się zamiast trenować. Nie wiadomo, czy w niedzielę wyjdzie na boisko. Jeśli nie teraz, to z pewnością zagra w środę w Lubinie. Do zdrowia dochodzi Mario Situm. Kilka dni przed meczem nie był jeszcze w optymalnej formie. Choćby i pokonał dolegliwości, to wątpliwe, by po długiej przerwie mógł być wzmocnieniem drużyny. Na pozycji lewoskrzydłowego być może znów zagra Barkroth, do dyspozycji trenera są też Jóźwiak i Radut, którzy zresztą mogą wystąpić także na prawym skrzydle, jeżeli w składzie nie znajdzie się Makuszewski.

Nenad Bjelica twierdzi, że w żadnym z klubów, w których wcześniej pracował nie było tak dobrych bramkarzy, jak Putnocky i Burić. W Gliwicach zagrał Bośniak, bo Słowak doznał lekkiej kontuzji. Nie ma po niej śladu, ale nie wiemy, czy trener tym razem postawi na niego. Putnocky jest lepszym bramkarzem, ma korzystniejsze statystyki, dobrze broni rzuty karne. Burić dobrze wypadł w Gliwicach, ale nie można powiedzieć, że miał tam pełne ręce roboty. Piast nie stanowił dla Lecha zagrożenia. Zremisował dzięki wielkiemu szczęściu, mylącemu się na jego korzyść sędziemu i nieskuteczności Kolejorza.

Defensywę trener prawdopodobnie pozostawi bez zmian. Nikola Vujadinović pozbył się już dolegliwości i mógłby pojawić się na boisku, nie może jednak się spodziewać, że od razu wskoczy do składu. Na tej pozycji nie tak łatwo odzyskać rytm meczowy. Także Gajos i Trałka wydają się mieć pewne miejsce w drużynie, choć przy konieczności grania co trzy dni, a taką dawkę Lech musi na koniec roku przyjąć, być może Bjelica odkurzy Tetteha. Pewna jest pozycja Jevticia i Gytkjaera. Nicki Bille wyzdrowiał, ale gdyby ktoś rozpisał konkurs na najsłabszego napastnika ligi, byłby jednym z faworytów. Tylko tuszowaniem pomyłek transferowych można tłumaczyć wpuszczanie go na boisko.

Lepiej nie liczyć, że Lechowi uda się w tym roku choć trochę zmniejszyć dystans do czołówki. Dobrze będzie, jeśli go nie powiększy, na pozytywny zryw go nie stać. Podejmując dwunastą w tabeli Cracovię faworytem nie będzie. Gra słabiutko, dużo gorzej niż latem, gdy zespół był niezgrany i brakowało czasu na właściwe przygotowania do sezonu. Liczne transfery nie wzmocniły ekipy. Okazało się, że każdy, kto tu przychodzi szybko wpada w psychiczny dołek, ma problemy z mentalnością, brakuje mu pewności siebie, kreatywności. Jeżeli zmieniają się trenerzy i piłkarze, a to zjawisko nie ustępuje, to przyczyn należy szukać w tym, co od lat jest tu stałe.