Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Bjelica: jestem niewinny, karę akceptuję

włącz .

Trener Lecha twierdzi, że w Gliwicach został wyrzucony na trybuny za niewinność. Zapewnia, że sędziego nie obrażał, wbrew temu, co zapisał on w pomeczowym protokole i że jeżeli jego nieobecność na ławce ma się przekładać na zdobywanie przez Lecha punktów, gotów jest każdy mecz oglądać z widowni.

Nenad Bjelica po raz trzeci został ukarany przez Komisję Ligi zakazem prowadzenia drużyny. Za pierwszym razem był zdyskwalifikowany na jeden mecz, w pozostałych przypadkach na dwa. Dwa pierwsze mecze, w których zastępował go asystent Rene Poms, przeciwko Arce na wyjeździe i Legii u siebie, Lech wygrał. W trzecim przypadku, w Białymstoku, padł remis. W niedzielę Lech bez Bjelicy zagra z Cracovią, w środę z Zagłębiem Lubin.

– W Gliwicach sędzia podszedł do mnie i powiedział, że jeżeli się nie uspokoję, to mnie odeśle na trybuny. Spytałem – za co. To było normalne pytanie. Zostałem wtedy wyrzucony z ławki – opowiada trener. „Przegląd Sportowy cytował niedawno fragment protokołu meczowego, w którym sędzia Bartosz Frankowski przytoczył słowa Bjelicy: „J*bie tie matter i co zrobiłem k***a!” – To się działo po tym, jak już mnie wyrzucił. Byłem zdenerwowany, ale te słowa w języku chorwackim nie mają znaczenia, sędzia ich nie zrozumiał – podkreśla Nenad Bjelica.

Trener Lecha mówi, że w poprzednich dwóch przypadkach wyrzucony został „za coś”. Teraz – „za nic”. Nie ma jednak zamiaru kwestionować nałożonej na niego kary. – Wszystko akceptuję. Nie przypisuję temu wydarzeniu dużego znaczenia. Przygotowuję drużynę do następnego meczu, jak zawsze. Mam nadzieję, że podobnie jak w poprzednich przypadkach moja nieobecność nie zaszkodzi Lechowi – mówi Nenad Bjelica.

Twierdzi, że ma całkowite zaufanie do swego asystenta Rene Pomsa. Godzinę przed meczem przekaże mu zespół. – On wie, co robić, jak go prowadzić podczas meczu. Jeżeli ukaranie mnie dyskwalifikacją ma być gwarancją sukcesu, możemy tak robić tydzień – żartuje Nenad Bjelica.