Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech zremisował z Piastem bo przegrał z VAR-em

włącz .

Trener Bjelica nie mógł skorzystać z usług kilku ważnych piłkarzy, ale i tak miał skład, o którym Waldemar Fornalik nawet nie marzy. Nazwiska nie grają, zwłaszcza gdy zawodnikom dużo brakuje do normalnej formy. Zwycięstwa odnosi cały zespół, a Lecha nie było stać na pokonanie przedostatniej drużyny ligowej tabeli. Był lepszy, miał przewagę, ale brakowało mu pomysłów i skuteczności, atakował schematycznie i jednym tempem. Sytuacja taka powtarza się co tydzień.

Gytkjaer doszedł do zdrowia, mógł zagrać od pierwszej minuty, ale znów nie dał drużynie tego, czego się od niego wymaga. Niespodzianką dla przeciwników, a także kibiców było pojawienie się w wyjściowym składzie Barkrotha, specjalisty od wchodzenia na boisko w końcówkach. Jeszcze bardziej trener Kolejorza zaskoczył dając szansę temu, o którym prawie już zapomnieliśmy jako bramkarzu Lecha – Buriciowi. Putnocky doznał lekkiego urazu.

Pierwsze minuty były wyrównane. Lech może i planował zdominować Piasta, ale gospodarze na to nie pozwolili, dobrze operowali piłką. Podania na własnej połowie to taktyka, która niczego dobrego nie przyniesie. Pierwsza groźna akcji nastąpiła, gdy Jevticiowi nie chciało się czekać na lepsze rozegranie piłki. Przejął ją przed własnym polem karnym i przeprowadził rajd przez całe boisko zakończony celnym, mocnym strzałem, sparowanym przez bramkarza na róg. Kilka minut później Gytkjaer nie potrafił uderzyć głową po bardzo dobrym, mierzonym dośrodkowaniu Makuszewskiego.

Po 20 minutach Lech wreszcie zaatakował zespołowo. Najpierw błyskotliwym rajdem popisał się Barkroth, po chwili tuż przy bocznej linii pola karnego sfaulowany został Gumny. Rzut wolny dobrze jak zwykle wykonał Jevtić. Piłka odbiła się, jak się wydawało, od ręki piłkarza stojącego w murze i sędzia podyktował rzut karny. Zmienił jednak decyzję po obejrzeniu powtórki i Gytkjaer obszedł się smakiem – „jedenastki” nie wykonał. Nastąpił okres przewagi Lecha, któremu brakowało dokładności w podaniach i mądrych decyzji. Goście celowali w seryjnych podaniach do nikogo. Jakość gry była fatalna, nie pozwalała zrobić użytku z przewagi w posiadaniu piłki i aktywności.

Lech był w pierwszej połowie drużyną mimo tych niedostatków lepszą. Miał niestety pecha. System VAR odebrał mu rzut karny, bramkarz Szmatuła dwukrotnie z dużym trudem obronił celne uderzenia Jevticia, a tuż przed przerwą po strzale Makuszewskiego i rykoszecie piłka odbiła się od poprzeczki. Także tuż po przerwie szczęście nie dopisało. Gajos ewidentnie był faulowany w polu karnym. Sędzia nie zareagował. System VAR też okazał się ślepy. Nenad Bjelica nie byłby sobą, gdyby się z tym pogodził. Po kwadransie protestów zesłany został na trybuny.

Lech dążył do zdobycia gola, ale nie miał środków, które by mu to umożliwiły. Gytkjaer w pierwszej połowie był aktywny, walczył. Choć strzałów nie oddawał, ani nawet do nich nie dochodził, to przydawał się. W drugiej połowie z minuty na minutę coraz mniej go było widać, aż powędrował na ławkę zmieniony przez Rakelsa. Barkrotha zastąpił Jóźwiak. Nie przyspieszyło to gry Lecha, nadal atakował ambitnie, ale jednym tempem, bez szansy zaskoczenia rywala, bez pomysłu na wyprowadzenie go w pole. Ostatnie minuty meczu to przysłowiowe bicie głową w mur. Prosiło się, by zdjąć z boiska któregoś z obrońców i wpuścić na nie Majewskiego. Pomocnik rzeczywiście wszedł do gry, ale w miejsce najgroźniejszego w zespole Jevticia.

Jeszcze w samej końcówce Rakels trafił piłką w poprzeczkę i to był koniec męczarni. Lech znów nie wygrał na wyjeździe. Trener nie potrafi znaleźć sposobu na obudzenie tej drużyny, a zawodnicy ofensywni, których ma do dyspozycji, zawodzą na całej linii. Tej drużyny nie stać na dobry wynik na koniec sezonu, została zbudowana po partacku i źle przygotowana. Albo dołączą do niej zawodnicy skuteczni i kreatywni, albo kolejny sezon spisujemy na straty.

Piast Gliwice – Lech Poznań 0:0

Żółte kartki: Bukata, Korun – Dilaver

Piast: Jakub Szmatuła – Martin Konczkowski, Uros Korun, Hebert Silva Santos, Marcin Pietrowski – Stojan Vranjes (46. Gerard Badia), Patryk Dziczek, Konstantin Vassiljev – Martin Bukata, Michal Papadopulos (68. Karol Angielski), Mateusz Mak (83. Joel Valencia).

Lech: Jasmin Burić – Robert Gumny, Emir DIlaver, Rafał Janicki, Wołodymyr Kostewycz – Łukasz Trałka, Maciej Gajos – Nicklas Barkroth (71. Kamil Jóźwiak), Darko Jevtić (85. Radosław Majewski), Maciej Makuszewski – Christian Gytkjaer (71. Deniss Rakels).

Widzów 4,5 tys.