Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech jest przy pieniądzach. Będą zakupy?

włącz .

Więcej ruchów transferowych dokonuje się nie zimą, lecz przed nowym sezonem. W Lechu było ich ostatnio rekordowo dużo, ale nie można powiedzieć, że przełożyło się to na jakość gry drużyny. Przydałoby się kilka wzmocnień, tym razem prawdziwych. Dzięki współpracy z mBankiem, o którym klub poinformował, kasy na ewentualne transfery nie zabrakłoby – szybciej wpłynęła należność za transfer Jana Bednarka.

Pieniądze za przejście utalentowanego obrońcy do FC Southampton miały do klubu wpływać przez dwa lata. Umowa dyskonta wierzytelności (tak to się fachowo nazywa), w połowie listopada podpisana przez Lecha z mBankiem spowodowała, że cała suma jest już na klubowym koncie. Prezes Karol Klimczak wydarzenie to określił jako „przełomowe i bardzo ważne”. Klub ma teraz większe możliwości, dotyczy to także transferów. Nie zapowiada się jednak, by zimą dołączyło do drużyny wielu graczy. Bardziej prawdopodobne jest uszczuplenie obecnej kadry.

Duża liczba nowych zawodników miała zapewnić trenerowi komfort w sytuacji, gdy drużyna gra na kilku frontach i niezbędne są rotacje. W przeszłości grający w europejskich pucharach zespół fatalnie spisywał się w lidze. Nie wszyscy piłkarze potrafili się zmobilizować na mniej atrakcyjne spotkania, a klubowa kadra nie była wystarczająco wyrównana, by dokonywać wielu zmian w składzie bez obniżenia jakości gry. Letnie przygotowania do sezonu trwały wyjątkowo krótko, trzeba było zgrać nowy zespół, a trener sprawdzał jego możliwości metodą prób i błędów. Zanim lato przeminęło, Lechowi pozostała tylko liga.

Ostatnio, choć trener ma ogromny jak na polskie warunki wybór, zapomniał o rotacjach w składzie. Stosuje tylko niewielkie zmiany wynikające z dyskwalifikacji za żółte kartki lub z przyczyn zdrowotnych. Na niektórych zawodników przestał stawiać, inni – tacy jak Rakels, czy Barkroth – grają przysłowiowe ogony. Łotysz długo nie trenował z powodu poważnej kontuzji i było oczywiste, że do Poznania przyjechało po to, by mozolnie i cierpliwie odzyskiwać formę. Co innego Szwed, za którego trzeba było zapłacić sporą sumkę (mówi się o 600 tysiącach euro), a który nie potwierdza opinii błyskotliwego, groźnego skrzydłowego.

Coraz rzadziej szansę pokazania się na boisku otrzymuje Tetteh. Nie wydaje się, by mógł wygryźć ze składu Gajosa lub Trałkę. Radut to jeszcze jeden specjalista od pojawiania się na boisko w końcówkach meczów. Ostatnio zagrał od początku, ale chyba trener więcej podobnego błędu nie popełni. Na skrzydle dużo więcej drużynie dadzą zdrowiejący Situm i marzący o łapaniu minut Jóźwiak. Na drugim skrzydle pewniakiem jest Makuszewski, jeden z najlepszych piłkarzy całej ligi. W ataku trener ma do wyboru dwóch Duńczyków. Trudno ich postawę oceniać pozytywnie, zresztą dotyczy to nie tylko napastników.

W ubiegłym sezonie Nenad Bjelica dorobił się opinii trenera potrafiącego stawiać piłkarzy na nogi, odbudowywać ich formę. W tym – wprost przeciwnie. Wielu zawodników gra po prostu słabo, nie widać symptomów poprawy. To się musiało przełożyć na wyniki. Co się stało z Majewskim? To cień gracza sprzed pół roku. Ostatnio nie zasiadł nawet na ławce rezerwowych. Nie błyszczy Gajos, na szczęście nie zawodzi Trałka. Kostewyczowi sporo brakuje do formy z początków jego obecności w drużynie. Tylko o jednym piłkarzu można powiedzieć, że czyni postępy. To Robert Gumny. Ostatnio nie wypadł najlepiej, zanotował sporo strat, mylił się przy podaniach, ale w jego wieku wahania formy to prawidłowość.

Czy zarząd klubu spełni zapowiedź i pozbędzie się piłkarzy, z których postawy nie wynika, że interesuje ich tylko mistrzostwo? Gdyby miało to nastąpić, z Poznania wyjechałaby spora grupa zawodników. Przydałby się ruch w drugą stronę, bo ta drużyna ma słabe punkty, głównie w ofensywie, choć w superlatywach nie można się wypowiadać także o defensywie, wyraźnie słabszej niż rok temu, gdy Lech miał Bednarka i Wilusza. Rogne, o ile przyjedzie zdrowy, bardzo się przyda. Pożytek mógłby być też Vujadinovcia, gdyby odzyskał pełną sprawność zanim wyjedzie z Poznania na stałe.