Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Nerwy zostawić w szatni. Szybko strzelić gola

włącz .

Wisła Płock nie jest drużyną, której Lech powinien się obawiać. Co prawda ponad miesiąc temu udało jej się zdemolować u siebie Śląsk Wrocław, ale potem poniosła trzy porażki – w Gliwicach, u siebie z Jagiellonią, w Gdańsku. Sezon zaczęła nieźle, pokonała słabego Lecha, potem jednak rzadko punktowała, szczególnie marnie jej idzie na wyjazdach. Lech jest faworytem. Problem tylko w tym, że żadna faworyzowana drużyna nie zawodzi równie często jak on.

Będziemy spokojni o wynik, jeżeli mecz dobrze się ułoży od początku. Lech potrafi zdominować przeciwnika, nacierać dużą liczbą zawodników, nie potrafi tylko zdobywać bramek. Gol uzyskany w pierwszych minutach sprawi, że z piłkarzy zejdzie ciśnienie, przestaną się bać kolejnego niepowodzenia, nabiorą wiatru w żagle. Z pewnością trener płocczan, Jerzy Brzęczek doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Wisła będzie więc starała się jak najdłużej uchować się przed stratą, wymusić nerwowość w szeregach gospodarzy.

Nie ma co się spodziewać tłumu kibiców na tym meczu. Są zbyt rozczarowani postawą Kolejorza, by mimo sprzyjającej godziny tłumnie stawić się przy Bułgarskiej. Nie będą też nadmiernie cierpliwi i wyrozumiali. Wystarczy, że Lechowi nie wyjdzie kilka akcji ofensywnych, w drużynie pojawi się nerwowość, piłkarze zaczną wymieniać podania w defensywie zamiast przyspieszyć grę, wycofywać piłkę z połowy boiska do bramkarza, a na widowni rozlegną się gwizdy. Wtedy zrobi się jeszcze trudniej, bo taka „zachęta” zawsze działa deprymująco na drużynę i bez tego sparaliżowaną trudno wytłumaczalną niemocą.

Chcąc uniknąć takiego scenariusza, piłkarze Lecha od pierwszych minut muszą osiągnąć przewagę i konsekwentnie atakować, oddawać celne strzały. Dobrze by było, gdyby Jevtić nie biegał na skrzydle, lecz kreował akcje w środku boiska, a skrzydłowi nie wrzucali piłki byle jak w pole karne. Wodą na młyn dla Wisły będzie powolne prowadzenie akcji. Trener Lecha zapowiedział zmiany w składzie. Z pewnością wróci do gry Situm, oby tylko odzyskał formę sprzed kontuzji. Być może trener zaskoczy rywala taktycznymi zmianami w ofensywie i Gytkjaer nie będzie biegać samotnie i bez piłki między rywalami, lecz doczeka się takich podań, które potrafi odebrać i zrobić z nich użytek. Duńczyk nie jest Teodorczykiem. Nie będzie skutecznie walczyć w powietrzu.

Lech musi zagrać ofensywnie, ale trzeba pamiętać, że i Wisła ma dobrych, jak na polską ligę zawodników, potrafiących stworzyć zagrożenie. Jose Kante, Mateusz Piątkowski, Arkadiusz Reca, Giorgi Merebaszwili wiedzą, jak się zdobywa gole. Trzeba też pamiętać o piłkarzu, który ostatnio zapewnił Wiśle zwycięstwo w meczu przeciwko Lechowi – kreatorze gry Dominiku Furmanie, a także o tym, który jednym podaniem, jednym strzałem potrafi ustalić wynik meczu. Nazywa się Semir Stilić.