Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Fatalna passa Lecha skończy się. Być może już w niedzielę

włącz .

Zaangażowanie – jest. Ciężka praca na treningach – jest. Przygotowanie fizyczne – jest. Brakuje tylko ofensywnej kreatywności, pewności siebie. Do dwudziestego metra przed bramką drużyna sobie radzi, ma przewagę. Problemy się zaczynają, gdy trzeba zagrozić przeciwnikowi, podjąć ryzyko. Taką diagnozę postawił trener Nenad Bjelica. Zapowiada zmiany w składzie przed niedzielnym meczem przeciwko Wiśle Płock.

Oglądając grę Lecha w Niecieczy można się było wściec. Potrzebne były gole, należało zagrozić rywalowi, stwarzać dobre okazje do strzelenia bramki, a taktyka polegała na wymianie piłki między obrońcami. Nie było podań do przodu, co najwyżej dalekie, bezładne wybicia, albo – najczęściej – angażowanie bramkarza. – Kiedy z przodu jest mało ruchu, podania między obrońcami nic nie dają. Gra musi być szybsza, by zmusić rywala do szybkiego przemieszczania się ze strony na stronę. Jeśli tego brakuje, możemy do siebie zagrywać do usranej śmierci – dosadnie mówi obrońca Lecha, Rafał Janicki,

Trener Lecha podkreśa, że przez pół godziny meczu przeciwko Sandecji jego drużyna miała 80 procent posiadania piłki. Cóż jednak z tego, skoro nie potrafiła w tym czasie stworzyć ani jednej okazji bramkowej. Spod bramki przeciwnika piłka wycofywana była pod własną. Z 28 dośrodkowań, jakie wykonał Lech, tylko 4-5 można określić jako dobre. Pozostałe były albo za długie, albo za krótkie. Taka postawa, zdaniem Bjelicy, to skutek nie złego przygotowania, czy braku umiejętności. Wszystko zaczyna się w głowie. Właśnie dlatego przez cały ostatni tydzień drużyna pracowała nie tylko fizycznie, ale i nad zmianą mentalności.

– Zespół potrzebuje pomocy. Mentalność musi się zmienić, by agresywność szła w parze z kreatywnością. Na mnie piłkarze mogą liczyć, pomogę im. Wygrany mecz przeciwko Legii dowodzi, że potrafią grać. Ostatnio nie mogą tylko zademonstrować tego na boisku. Wierzę, że wszystko się zmieni po jednym zwycięstwie. Gdyby udało się wygrać wcześniej, obecne problemy byłyby mniejsze, kryzys nie pogłębiałby się z tygodnia na tydzień. Mieliśmy pecha, bo przeciwnicy strzelali gole już po pierwszym naszym błędzie, a my byliśmy bardzo nieskuteczni – twierdzi trener Lecha.

Wszyscy piłkarze Lecha, oprócz Nikoli Vujadinovicia, gotowi są do gry. Trener ma duży wybór. Kamil Jóźwiak, który przedłużył z Lechem kontrakt, dopiero we wtorek wyszedł z choroby i zaczął trenować, ale będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu. Na jego pozycji od początku spotkania raczej zagra inny rekonwalescent – Mario Situm. Kamil prawdopodobnie będzie jego zmiennikiem. Być może trener pozwoli odpocząć Majewskiemu, który w Niecieczy nie wniósł do gry Lecha niczego pozytywnego, a na „dziesiątkę” wróci piłkarz, o którym mówi się, że jest najbardziej w Lechu kreatywny – Darko Jevtić. Pauzującego za karki Lasse Nielsena zastąpi zdrowy już Janicki, drugim obrońcą będzie Dilaver.

W ataku zagra Duńczyk, tylko nie wiadomo który. Gytkjaer strzelił w lidze sześć goli, a Nicki Bille ani jednego. Lechowi potrzebna jest nie tylko ofensywna kreatywność. Także skuteczny napastnik. Pozostawienie sytuacji w obecnym stanie będzie świadczyło o tym, że władzom klubu na dobrym wyniku nie zależy. Nowego napastnika nie sprowadzą, byłaby to nadmierna rozrzutność. Prędzej można się spodziewać skrócenia wypożyczenia młodego Pawła Tomczyka. – Obserwujemy go. Zimą klub podejmie decyzję w sprawie jego przyszłości. Teraz jeszcze nie można powiedzieć, gdzie zagra wiosną – mówi na ten temat trener Bjelica.