Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

„Maja” odzyska formę?

włącz .

Lech w nowym sezonie spisuje się poniżej oczekiwań. Niewątpliwy wpływ na to ma słabsza postawa Radosława Majewskiego. Piłkarz ten nie strzela, nie ma asyst, często zresztą rozpoczyna mecze na ławce rezerwowych. Wierzy jednak, że wraca do formy, co niebawem będzie zauważalne w jego osobistych statystykach, ale przede wszystkim w punktowym dorobku drużyny.

– Już spotkanie przeciwko Wiśle pokazało, że moja forma poprawia się, idę w dobrym kierunku. Odzwierciedleniem tego będą bramki, asysty i punkty drużyny. Dotychczas tego brakowało. Jeżeli zawodnik jest w dobrej formie, a zespół nie wygrywa, to nie ma z tego żadnej korzyści. Indywidualne wyniki nie mają znaczenia. Pracuję jednak nad tym, by grać lepiej. Wiem, czego mi trzeba, do czego powinienem dążyć – zapewnia Radosław Majewski.

Pomocnik zdaje sobie sprawę, że statystyki nie przemawiają na jego korzyść. W poprzednim sezonie, we wszystkich rozgrywkach, zdobył 10 bramek, zaliczył też 10 asyst. Teraz o takich osiągnięciach może tylko pomarzyć. – Chcę przede wszystkim pomóc zespołowi, ale jeżeli do tego uda się dołożyć coś swojego, to nie będzie źle. Jeszcze zostało trochę meczów, mam szansę się wykazać – mówi rozgrywający Kolejorza. Zapewnia, że nie denerwuje się własną postawą, podchodzi spokojnie do swojej gry, choć nie kryje, że – jak mówi – „fajnie byłoby już ruszyć”.

Kiedy siedział na ławce rezerwowych, rozgrywającym był Darko Jevtić, który bardzo dobrze wywiązywał się z tego zadania. Powrót Majewskiego na boisko wiąże się z przesunięciem Darko na skrzydło. – Z boku może wyglądać, że między nami są zgrzyty, obaj przecież gramy na tej samej pozycji. Ja jednak jestem ugodowy, można się ze mną dogadać. Gdy nie grałem, na tej pozycji pojawiał się Darko, a ktoś inny występował na boku boiska. Mamy wielu dobrych piłkarzy o podobnych charakterystykach. Jest przecież jeszcze Mihai Radut. Podobnie może grać Maciek Gajos. Koniec końców o tym, kto znajdzie się w drużynie, decyduje trener. Kiedy nie grałem, nie obrażałem się, lecz zakasałem rękawy i pracowałem – podkreśla Radosław Majewski.

W sobotę Lech mógł sobie postrzelać w sparingu z Tarnovią. To nie znaczy, zdaniem rozgrywającego, że się „wystrzelał” i w spotkaniu przeciwko Sandecji znów będzie miał problemy ze skutecznością. Wprost przeciwnie – była okazja odblokować się, nabrać pewności siebie. Spotkanie przeciwko Sandecji zapowiada się jako kolejne, w którym Kolejorz będzie miał przewagę w posiadaniu piłki, a przeciwnik nastawi się na defensywę. – Jesteśmy przygotowani na taki przebieg spotkania. Podczas treningów pracujemy nad schematami, które będziemy wdrażać w sobotę w Niecieczy. Fajnie by było, gdybyśmy zaczęli już punktować – kończy Radosław Majewski.