Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Stać ich na zwycięstwo z Ruchem?

włącz .

Te kluby łączy tylko niebieski kolor. Ruch gra na rozsypującym się ze starości stadionie, ma ogromne problemy finansowe, nie zatrudnia znanych i dobrze zarabiających piłkarzy. Zaczął sezon fatalnie, ale po zmianie trenera przestał przegrywać, systematycznie pnie się w tabeli, jest już blisko Lecha. W poznańskim, stabilnym finansowo klubie, z mocną personalnie drużyną, o zmianie trenera nikt nie myśli, a klasowi zawodnicy zawodzą i kibiców, i samych siebie

W tym sezonie Lecha stać na wszystko. Podczas meczu z mocnym Górnikiem w drugiej połowie odrodził się niczym feniks z popiołów i wygrał przegrany mecz. Nie dał się Legii. Zdemolował na wyjeździe Lechię Gdańsk. Okazał się jednak słabszy niż Żalgiris Wilno i niż Miedź Legnica, z którą w ogóle nie chciał podjąć walki. Wydawałoby się, że Lech jest faworytem w meczu z Ruchem. W normalnej sytuacji łatwo by z nim sobie poradził. Teraz jednak nic nie jest normalne. Żaden rezultat nie będzie sensacją. Możemy z góry założyć, że przyjdzie nam cieszyć się z wysokiego zwycięstwa. Możemy też, jeśli wolimy, nastawić się na przełknięcie jeszcze jednej gorzkiej pigułki.

Krzysztof Kotorowski, rezerwowy bramkarz Lecha zapewnia, że w Legnicy Kolejorz nie przeszedł obok meczu. Był zdeterminowany, by wygrać, dał z siebie wszystko. Obserwujący to spotkanie z ławki rezerwowych „Kotor” widział więc coś innego niż kibice stojący w sektorze gości lub oglądający klęskę swej drużyny przed telewizorami. Wieloletni bramkarz Lecha twierdzi, że to nie był najczarniejszy dzień w dziejach klubu. Zdarzyło się przecież odpaść z Pucharu Polski w Stalowej Woli, czy w Grudziądzu. Wtedy zespół stawał na nogi, ratował sezon. – W Stalowej Woli też trzeba było iść do płotu, słuchać gorzkich słów od kibiców. A już w maju cieszyliśmy się z mistrzostwa – przypomina „Kotor”.

Wtedy jednak Lech szybko złapał równowagę, zaczął w lidze wygrywać. Czy obecną drużynę na to stać? Tego nie możemy być pewni, bo tego nie wie absolutnie nikt. Wszystko jest jedną wielką zagadką. Po klęsce w Legnicy dziennikarze pisali, że Mariusz Rumak został przez prezesa klubu wezwany na dywanik. Mariusz Rumak natomiast przekonuje, że było to jedno z wielu spotkań, podczas którego zarząd klubu słuchał informacji, zadawał pytania dotyczące taktyki i składu w ostatnim meczu, zastanawiał się nad przyszłością drużyny. – Z pewnością podobne merytoryczne spotkanie odbędzie się po meczu z Ruchem. Przedstawię moje pomysły na prowadzenie zespołu w kolejnych spotkaniach – dodaje trener Lecha.

Można odnieść wrażenie, że piłkarze Kolejorza albo nie rozumieją przekazu swojego trenera, albo świadomie go ignorują. – Zachowanie naszych piłkarzy determinuje postawa przeciwnika. Mój przekaz po przerwie w meczu z Górnikiem był identyczny jak przed pierwszą połową. Przeciwnik zagrał jednak inaczej, na więcej nam pozwalał – tłumaczy trener.

Czego można się spodziewać po Ruchu? Po zmianie trenera ta drużyna w każdym meczu gra tak samo. Mało jest prawdopodobne, by w Poznaniu nastąpiły radykalne zmiany w taktyce. Takiego rywala łatwo jest więc rozpracować. Pytanie tylko, czy zawodnicy Lecha zagrają tak, jak tego sobie zażyczy sztab szkoleniowy. Ich postawa dla nich samych będzie niespodzianką. Po kilku dobrych spotkaniach piłkarze Lecha niespodziewanie potrafią wpaść w dołek. Trener twierdzi, że to rezultat złego z powodu kontuzji przepracowania okresu przygotowawczego, zbyt szybkiego wchodzenia na boisko. W przyszłości zamierza desygnować do gry tylko tych zawodników, którzy mają za sobą właściwe przygotowania, bo tacy zawodzą mniej.