Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Wielki pech Situma. Dwa miesiące leczenia

włącz .

Jeżeli nie zdarzy się medyczny cud, skrzydłowego Lecha Mario Situma najwcześniej na boisku zobaczymy wiosną. Kontuzja stawu skokowego, której nabawił się w Gdańsku, już w pierwszych minutach meczu przeciwko Lechii, okazała się poważna. Chorwat jest wielkim pechowcem, bo tuż po wyleczeniu poprzedniego urazu wpadł w jeszcze większe kłopoty.

Leczenie uszkodzonych więzadeł w stawie skokowym potrwa co najmniej sześć tygodni – tak orzekli lekarze. Czekają aż zejdzie opuchlizna, by przeprowadzić jeszcze jedno badanie. To fatalna wiadomość dla trenera Lecha, bo przecież traktował swego rodaka jako jednego z najważniejszych zawodników, wystawiał go w każdym spotkaniu. Nie będzie miał jednak problemu z zastąpieniem skrzydłowego w najbliższych spotkaniach.

W Gdańsku na boisko wszedł za niego Radut. Na tej zmianie Lech stracił. Rumun dwukrotnie faulował na żółtą kartkę i osłabił drużynę. Nie można powiedzieć, że sędzia Musiał ukarał go pochopnie. Zawodnik prosił się o to. Radut potrafi grać na lewej stronie boiska, więc trener może znów po niego sięgnąć i mieć nadzieję, że więcej ten zawodnik nieodpowiedzialnie się nie zachowa. Może też skorzystać z usług Rakelsa, który jako zmiennik nie spisał się w Gdańsku źle, miał kilka udanych zagrań, zaliczył asystę. Być może był to symptom powrotu Łotysza do formy.

Inna możliwość to jednoczesna gra Makuszewskiego i Barkrotha, o ile Szwed, jako szczęśliwy ojciec, będzie już mógł się skupić na futbolu. Obaj piłkarze lepiej się czują na prawej stronie boiska, nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by pogodzili się rolami. Szkoda, że trener Lecha wciąż nie korzysta z usług Jóźwiaka. Rozwój tego młodego piłkarza mógłby w zaistniałej sytuacji nabrać przyspieszenia.