Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Nicki złamał nos. Christian się odblokuje?

włącz .

Z jednym napastnikiem jedzie do Gdańska Lech na bardzo ważny i trudny mecz przeciwko Lechii. Straciła ona mnóstwo punktów, zajmuje dopiero dwunaste miejsce w tabeli, ale skład ma na czołową pozycję w ekstraklasie i w meczu z liderem tabeli będzie chciała tego dowieść. Każdemu meczowi między tymi drużynami towarzyszą wielkie emocje, sypią się kartki i dyskwalifikacje. Gorąco będzie też w sobotni wieczór.

W poprzednim sezonie Lechia biła się o mistrzostwo. Obecny zaczęła źle, musi nadrabiać straty poniesione na początku rozgrywek. – Mają mniej punktów niż na to zasługują. Zmienili system gry i grają teraz lepiej, choć w dalszym ciągu ofensywnie. Groźni są bracia Paixao, ale nie brakuje i innych dobrych zawodników, takich jak Krasić, czy reprezentant Polski Wolski – wymienia trener Lecha Nenad Bjelica. Po dwóch meczach dyskwalifikacji wraca na ławkę swej drużyny, mimo iż podczas spotkania nie zamierza na niej siedzieć. – Emocji jest aż za dużo, trudno je kontrolować – dodaje.

Trener podkreśla, że celem Lecha nie jest wywalczenie pucharu fair play, lecz mistrzostwa Polski, dlatego czasami trzeba robić coś, co pozwoli wygrać mecz. Przeciwko Lechowi nie zagra kontuzjowany Sławomir Peszko. W wiosennym meczu w Poznaniu doszło do spięcia między nim a Nenadem Bjelicą. W Lechu zabraknie Nicki’ego Bille, który przeszedł operację złamanego podczas treningu nosa i być może w przyszłym tygodniu zacznie trening w masce. Do Gdańska nie pojechał też Barkroth. Jego żona lada chwila urodzi dziecko. Na prawej stronie zagra z pewnością Maciej Makuszewski, a na lewej zdrowy już w pełni Mario Situm. Darko Jevtić był chory, opuścił jeden trening, ale wrócił już do dyspozycji.

Lechowi pozostał więc tylko jeden napastnik (jeśli nie liczyć młodego Kurminowskiego). Jedyna nadzieja w tym, że wreszcie się odblokuje. Bjelica jest dobrej myśli: – Przed Legią Christian trenował mniej, dlatego szansę dostał Nicki, a w Białymstoku nie chciałem tego zmieniać. Gytkjaer borykał się z urazem po meczu z Termaliką, ale teraz już na treningach pracuje dużo lepiej. To musi przynieść efekty na boisku. Jest w lepszej formie fizycznej i mentalnej. Jestem przekonany, że znów będzie strzelać bramki – zapewnia.

Nenad Bjelica podczas pracy w Lechu zdążył już z Lechią przegrać, wygrać i zremisować. Najlepiej jego drużyna grała rok temu w Gdańsku, gdy była lepsza, a jednak przegrała po pechowej stracie bramki w samej końcówce. Wtedy jeszcze w Lechu o miejsce w ataku konkurowali między sobą Robak i Kownacki. Przynosiło to drużynie dobry efekt, obaj strzelali gole. Teraz trener liczy na powtórkę - chce skorzystać na rywalizacji między napastnikami duńskimi. Zamierza wystawiać tego z nich, który lepiej i mocniej pracuje na treningach, uzyska wyższą formę. Wierzy, że Gytkjaer i Bille będą równie skuteczni jak Robak i „Kownaś”.