Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech jedzie do Gdańska. Bez napastników będzie trudno

włącz .

Polska liga jest tak wyrównana, że żadna drużyna nie może czuć się faworytem w żadnym spotkaniu. Lider tabeli jedzie na mecz przeciwko drużynie plasującej się po dwunastu kolejkach tuż nad strefą spadkową, ale więcej szans na zwycięstwo daje się gospodarzom. Ani lider nie jest tak mocny, ani drużyna z dołu tabeli tak słaba. Jeśli goście zagrają tak, jak w drugiej połowie poprzedniego meczu, wrócą do domu bez punktów.

Liderem jest Lech, a jego przeciwnikiem będzie Lechia Gdańsk, która punkty rzadko ostatnio zdobywa, ale skład, jak się ocenia, ma na pierwszą czwórkę. O Lechu wszystko można powiedzieć, tylko nie to, że imponuje formą i stabilizacją. W Białymstoku długo prowadził, do przerwy był drużyną lepszą, ale dał sobie wydrzeć zwycięstwo, bo grał coraz słabiej, nie potrafił wyprowadzić skutecznej kontry, wymienić kilku celnych podań. Zdarzyło się to nie pierwszy raz.

– Myślę, że to nie jest problem braku wytrzymałości. Bardziej bym to wiązał z aspektami mentalnymi. Nie potrafiliśmy wykorzystać tego, co się działo w pierwszej połowie. Podobnie było w maju, gdy prowadziliśmy 2:0. Nie można powiedzieć, że zyskaliśmy punkt, ale że straciliśmy dwa. Wiemy przecież, po co tam pojechaliśmy. Inna sprawa, że nie zasłużyliśmy na trzy punkty. Pierwsza połowa była w porządku, ale w drugiej Jagiellonia zepchnęła nas do defensywy. Nie potrafiliśmy utrzymać piłki w drugiej linii – ocenia Andrzej Dawidziuk, trener bramkarzy w Lechu.

Lechowi łatwiej byłoby dołożyć bramkę po przerwie i wygrać, gdyby miał napastnika grającego na ligowym poziomie. Nicki spisuje się słabiutko od kiedy wrócił po kontuzji, a Gytkjaer zgubił formę, nie ma z niego żadnej korzyści. Lech musi przez to radzić sobie bez napastnika, bramki zdobywają pomocnicy. – Dałbym Gytkjaerowi czas. Pamiętam Rudniewa, który po przyjściu do Lecha strzelił kilka bramek, tak jak teraz Christian, a potem „siadł”, nie potrafił strzelać goli, aż się przebudził i został królem strzelców ligi. Podobnie może być z Gytkjaerem – sugeruje Andrzej Dawidziuk.

Jeżeli nawet duński napastnik odżyje, to i tak pozostanie jedynym, jakim Lech dysponuje. Jego rodak Bille nie rokuje dobrze, mimo iż bardzo się stara. Nie wiadomo jeszcze, czy wypożyczenie Pawła Tomczyka zostanie skrócone, czy też wróci on z Bielska-Białej dopiero po sezonie. – Poszedł tam po to, by nabrał pewności siebie, dużo grał, wrócił mocniejszy – twierdzi Andrzej Dawidziuk. Pytanie brzmi jednak, czy wobec beznadziejnej formy pozostałych napastników nie grałby teraz w każdym meczu, doskonaląc umiejętności na poziomie ekstraklasy, a nie I ligi. – Poddamy to analizie – zapowiada Andrzej Dawidziuk.

Nadzieją Lecha na lepszą grę w najbliższym meczu jest powrót nieobecnych zawodników. W Białymstoku musiał sobie radzić bez Makuszewskiego, Situma, Dilavera. – Jestem już całkiem zdrów, nie czuję skutków kontuzji. Mogę pomóc drużynie, jeśli trener na mnie postawi – zapewnia Mario Situm. Problemem Lecha jest ostatnio ofensywa. Lepiej radzi sobie w obronie. Na stadion, na którym grał kilka lat, wróci Janicki. Nie wiadomo, czy jego partnerem będzie Lasse Nielsen, czy Dilaver.