Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Każda passa kiedyś się kończy. Nawet najgorsza

włącz .

Cztery kolejne porażki i jeden remis – taki jest bilans Lecha w ostatnich wyjazdowych spotkaniach przeciwko Jagiellonii. Najwyższy czas przerwać złą passę, choć okoliczności nie są najszczęśliwsze. Przerwa na mecze z reprezentacją zwykle wybija Lecha z rytmu, a do tego nie wystąpi w najsilniejszym składzie, mimo iż Situm i Kostewycz szybciej niż można się było spodziewać dochodzą do zdrowia.

To duży pech, że po pięknym zwycięstwie nad Legią Lech nie mógł płynąć na fali entuzjazmu, bo nastąpiła przerwa w rozgrywkach. Trener Nenad Bjelica twierdzi jednak, że konieczny jest właściwy balans. Nie można wpadać w rozpacz po porażkach i zbyt długo pozostawać w euforii po zwycięstwach. Faktem jest jednak, że piłkarze Lecha poczuli się dużo pewniej. Wiedzą, że stać ich na pokonanie każdego przeciwnika.

W Białymstoku nie zagrają Makuszewski i Dilaver, którym Szymon Marciniak pokazał ostatnio po czwartej żółtej kartce. Do zdrowia nie dojdzie Vujadinović walczący od dawna z urazem barku. Natomiast Situm i Kostewycz od kilku dni trenują już z drużyną i wydaje się, że nie ma przeszkód, by wybiegli na boisko. – W piątek podejmiemy w tej sprawie decyzje – mówi trener. Zapewnia, że jest przygotowany na różne rozwiązania. Wie już, kogo wystawi na lewej obronie. Prawdopodobnie ma na myśli Kostewycza lub De Marco, gdyby Ukrainiec nie doszedł jeszcze do siebie. Na środku obrony zagraliby Nielsen i Janicki. Grający zwykle po prawej stronie Robert Gumny był ostatnio eksploatowany w młodzieżówce, jest jednak szansa, że przed piątkiem odzyska siły.

Ostatnie zwycięstwo w Białymstoku Lech odniósł jeszcze w czasach trenera Mariusza Rumaka. Trener Bjelica najpierw poniósł porażkę, a ostatnio zremisował 2:2, w ostatnim meczu ubiegłego sezonu. – Byliśmy blisko zwycięstwa, prowadziliśmy 2:0, pokazaliśmy dobry styl, ale wtedy jeszcze nie potrafiliśmy zagrać na takim samym poziomie w drugiej połowie. Chcąc teraz wygrać, musimy zachować dyscyplinę przez pełne 90 minut – twierdzi. Jego zdaniem Jagiellonia ma dobrą drużynę i właśnie to jest główną przyczyną tego, że Lechowi gra się z nią tak trudno. – Z Legią też przegraliśmy kilka spotkań, aż ją pokonaliśmy, bo mieliśmy dobry plan. Podobnie musi być z Jagiellonią – sugeruje Nenad Bjelica.

Wykluczonego z gry Makuszewskiego, byłego gracza Jagielloni, zastąpi Barkroth. - To logiczne rozwiązanie - potwierdza trener Lecha, który jest też zadowolony z postawy w meczu przeciwko Legii Raduta. Mógłby on zagrać w miejsce Situma. Po obu tych piłkarzach widać jednak, że rzadko pokazują się na boisku. Zdaniem Bjelicy, Barkoroth nawet jeżeli nie jest w najwyższej formie, to musi pozostawać w gotowości na wypadek, gdyby otrzymał szansę gry od początku spotkania. Trener bierze pod uwagę także Kamila Jóźwiaka, choć konieczne jest dojście do porozumienia między nim a klubem w sprawie kontraktu.

Do Białegostoku Lech wyruszył pociągiem. Taka podróż trwa tylko 6 godzin, piłkarze mogą w tym czasie rozprostować kości, do własnej dyspozycji mają osobny wagon. Gdyby drużyna wsiadła do autokaru, trzeba byłoby na jazdę w jedną stronę poświęcić 8 godzin. Do Warszawy prawdopodobnie dojechałoby się sprawnie, ale trasa w kierunku Podlasia jest przebudowywana, powstaje ekspresówka. Jeździ się tam jednym pasem w żółwim tempie. Po piątkowym meczu ekipa Lecha wróci do Poznania autokarem.