Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Słabi wcale nie są tacy słabi

włącz .

Oglądając „popisy” piłkarskiej reprezentacji Białorusi, widząc jej przedostatnie miejsce w swej grupie eliminacyjnej do mistrzostw świata można dojść do wniosku, że futbol w tym kraju stoi na niskim poziomie. Kłam temu zadają pucharowe wyniki BATE, a niedzielny sparing Lecha z Dynamem Brześć przekonuje, że drużyna z Borysowa nie jest jedyną z tego kraju potrafiącą grać na przyzwoitym poziomie.

Przerwy w rozgrywkach ligowych to dla Lecha okazja do rozgrywania meczów sparingowych. Zwykle mierzy się z rywalami przeciętnymi wysoko zwyciężając, albo ze swoimi rezerwami. Piłkarze Kolejorza mogli sobie postrzelać grając przeciwko Elanie Toruń, czy Górnikowi Konin. Przyjazd do Poznania Dynama Brześć też wydawał się okazją do przećwiczenia rozmaitych wariantów gry w spotkaniu z przeciwnikiem nisko notowanym, zajmującym dopiero ósme miejsce w swej kiepskiej lidze, gdzie gra się na zabytkowych stadionach przy nikłym zainteresowaniu publiczności. Rywal okazał się drużyną solidną, z dobrymi zawodnikami w składzie.

Można się śmiać ze stwierdzenia, że w Europie nie ma już zupełnie słabych lig i kiepskich zespołów. Szczególnie Lechowi nie wypada nabijać się z maluczkich, bo nie potrafił rozprawić się z Litwinami i islandzkimi amatorami. W niedzielę przekonaliśmy się, że w pucharowym starciu przeciwko Dynamu Brześć, które ostatnio wzniosło puchar swego kraju, wcale nie byłoby mu łatwo. W niedzielę wystąpił bez graczy leczących urazy, a także bez reprezentantów kraju, ale na boisku pokazało się wielu graczy klasowych, czołowych w naszej lidze. Nie mogli sobie poradzić z graczami z Białorusi, a wynik 1:1 trzeba uznać za szczęśliwy dla Kolejorza.

Skład Lecha był eksperymentalny. Zagrał Denis Rakels, po którego trener nie sięga, bo ma zawodników lepszych, zresztą w obecnej formie Łotysz miałby małe szanse na grę w którymkolwiek klubie ekstraklasy. Jego losy się ważą. Ma coraz mniej czasu na odzyskanie formy. Przeciwko Dynamu zagrał bardzo słabo. Ograniczał się do natychmiastowego odgrywania piłki kolegom. Kto się łudził, że absencja Situma i Makuszewskiego pomoże mu wrócić do drużyny, musi o tym zapomnieć. W lepszej formie od niego jest choćby Radut, który zresztą w niedzielę też zagrał słabo. Kiedy otrzymywał piłkę, najczęściej akcja ofensywna Lecha się kończyła, bo Rumun dryblował, a potem tracił piłkę lub źle podawał.

Barkroth potwierdził szybkość, opanowanie piłki, umiejętność podawania. Niestety, także to, że brakuje mu zdecydowania w najważniejszych momentach, pewności siebie. Mógłby robić dużo większy użytek ze swych walorów. To samo można powiedzieć o Majewskim. W tym sezonie nie gra jeszcze na wysokim poziomie. Być może przełamie się w Białymstoku, o ile trener na niego postawi. Występ w sparingu tego nie zapowiedział. Owszem, umiejętnie przyjmował piłkę, rozpędzał się, mijał jednego lub drugiego rywala, ale na tym jego akcje zwykle się kończyły.

Białorusini mają w składzie wielu niezłych zawodników sprowadzonych z krajów afrykańskich i południowoamerykańskich. Niektórzy z nich są młodzi, niedoświadczeni, co spowodowało, że Lech stracił tylko jednego gola. Przeciwnicy nie wykorzystywali sytuacji sam na sam, dawali się łapać na pozycje spalone. Po przerwie, gdy na boisku zameldowali się gracze lepsi, tacy jak doświadczony Artiom Milewski, z pochodzenia Białorusin, ale reprezentant Ukrainy, defensywa Kolejorza znalazła się w poważnych opałach. Późniejsze wejście do gry Jevticia, Gajosa i Trałki poprawiło grę gospodarzy, ale nie spowodowało uzyskania przez Lecha przewagi. W dalszym ciągu groźniejsi byli goście, szybcy i swobodnie grający, nacierający dużą liczbą graczy.

Nie ma co oceniać formy drużyny na podstawie sparingów. Wynik nie jest tu ważny. Kto jednak grę kontrolną przeciwko zespołowi z Białorusi oglądał ten musi dojść do wniosku, że poziom futbolu w Europie rośnie, nawet w krajach uznawanych za peryferyjne. Polskie kluby mają dużo większe możliwości rozwojowe, ale ich nie wykorzystują, z różnych zresztą powodów. Głównym jest chyba brak profesjonalizmu i wyczucia w budowaniu drużyn, podejmowanie złych decyzji. Lech przeciwko Dynamu zagrał na luzie, w składzie dalekim od optymalnego, ale nie potwierdził, że ligowa piłka rozwija się u nas szybciej niż na Białorusi.