Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Osłabienia Lecha. Kadra nie taka mocna

włącz .

W poprzednich sezonach Lechowi trudno odzyskiwało się rytm po przerwach reprezentacyjnych. Wpływ na to miała nieobecność w Poznaniu wielu zawodników powoływanych do różnych drużyn narodowych. Teraz ubytki nie są tak duże. Po ostatniej takiej przerwie Lech pojechał do Szczecina, gdzie zagrał fatalnie, ale jakoś zremisował, mimo iż na to nie zasłużył. W drużynie brakowało kilku kluczowych piłkarzy. Obecna sytuacja lepsza nie jest.

Do drużyny wrócili Maciej Gajos i Darko Jevtić dowodząc, jak bardzo są dla niej ważni. Byli głównymi autorami zwycięstwa nad Legią. W Białymstoku, dokąd Lech pojedzie po powrocie kadrowiczów, znów zagrają. Być może jeszcze lepiej niż ostatnio, bo Darko wciąż odzyskuje dyspozycję sprzed letniej kontuzji. Nie będą natomiast mogli zagrać inni ważni piłkarze, kontuzjowani lub wykluczeni z gry przez nadmiar żółtych kartek.

Jeszcze w pierwszej połowie niedzielnego meczu boisko opuścił Mario Situm. Doznał urazu, prawdopodobnie naderwania mięśnia, bez kontaktu z przeciwnikiem. Takie urazy długo się leczy. Nie ma jeszcze oficjalnych informacji na temat stanu zdrowia skrzydłowego, ale trudno być optymistą i liczyć, że szybko zobaczymy go na boisku. Raczej można się spodziewać kilkutygodniowej nieobecności. Podobne dolegliwości inni piłkarze Lecha kurowali nawet dłużej.

Maciej Makuszewski w meczu z Legią złapał czwartą w sezonie żółtą kartkę wykluczając się automatycznie z kolejnego spotkania. Wydaje się, że Szymon Marciniak pokazał mu ją pochopnie. Został sfaulowany przez Guilherme, który na dodatek sprowokował przepychankę. Być może mało uważnemu arbitrowi wydawało się, że to „Maki” wszczął awanturę próbując dochodzić sprawiedliwości na własną rękę. Czwartą kartkę obejrzał też Emir Dilaver.

Gdy do tej trójki doliczymy wciąż leczącego się Kostewycza, ubytki okażą się znaczne. Trener traci kilka taktycznych opcji. Nie ma teraz innego wyjścia niż wystawić na lewej obronie Vernona De Marco, w środku pozostawić Janickiego i Nielsena, po prawej stronie Gumnego i liczyć, że nikt z nich nie wypadnie gry. W razie kolejnego nieszczęścia trzeba byłoby awaryjnie wycofać do obrony Łukasza Tarłkę. Szkoda, że Nikola Vujadinović, zapowiadający się jako solidny obrońca, wydaje się zmierzać śladem Elvisa Kokalovicia potwierdzając markę Lecha jako klubu sprowadzającego zawodników na leczenie.

We wszystkich ostatnich meczach na skrzydłach grali Situm i Makuszewski. Teraz nastąpią zmiany. Szansy doczeka się wreszcie mało ostatnio wykorzystywany Barkroth. Będzie miał okazję przekonać trenera, że warto na niego w trudnym meczu postawić. Rolę skrzydłowego może też pełnić Radut. Obecna sytuacja byłaby wymarzoną dla Jóźwiaka, gdyby młody skrzydłowy porozumiał się z klubem w sprawie swojej przyszłości. Podobno piłkarzowi na tym zależy. Klubowi też, ale nie zamierza godzić się na stawiane przez agenta zawodnika warunki. Nikt na tym nie korzysta. Tracą wszyscy. Okazji, jaka przepada młodemu zawodnikowi, nikt mu nie zwróci. Minuty rozegrane w ekstraklasie są dla niego bezcenne. Obecnie przebywa na zgrupowaniu reprezentacji młodzieżowej. Nie wiemy, czy wróci do zespołu rezerw Lecha, czy też pojedzie do Białegostoku.

Na skrzydle mógłby zagrać Rakels, gdyby tylko do tego się nadawał. Sytuacja kadrowa drużyny może mu zapewnić co najmniej rolę rezerwowego. Prawdopodobnie w niedzielę, w sparingu przeciwko Dynamu Brześć, trener będzie chciał sprawdzić jego dyspozycję. Łotysz zdaje sobie sprawę, że jego losy właśnie się rozstrzygają. Nie zostało mu wiele czasu na przekonanie trenera, że warto przedłużyć z nim roczną umowę. Jeżeli nie pojedzie do Białegostoku, trenerowi pozostaną tak nietypowe rozwiązania taktyczne, jak postawienie na dwóch napastników. Czeka go gimnastyka umysłowa, bo wątpliwości nie brakuje.