Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Kolano Kostewycza, czyli ból głowy trenera Lecha

włącz .

To fatalna wiadomość dla wszystkich zainteresowanych dobrą grą Lecha. Wołodymyr Kostewycz, piłkarz niezastąpiony, najczęściej pojawiający się w drużynie, nie będzie mógł grać przez dwa miesiące. Jeśli leczenie jego kontuzji przejdzie pomyślnie, na boisko będzie mógł wrócić dopiero na ostatnie mecze w tym roku. Trzeba szukać alternatywy dla ofensywnie, nowocześnie grającego ukraińskiego defensora.

Już 3 minucie meczu w Szczecinie Kostewycz, starając się dosięgnąć źle przez kolegę podaną piłkę, nienaturalnie wykręcił lewą nogę w kolanie i padł na boisko. Zabiegi sztabu medycznego przyniosły poprawę, ale chwilową. Po 20 minutach zawodnik musiał opuścić boisko. Gdyby zerwał więzadło w kolanie, wypadłby z drużyny na dobre pół roku. Aż tak źle nie jest, jednak diagnoza lekarska nie napawa optymizmem: naderwanie więzadła w stawie piszczelowo-strzałkowym. Leczenie takich urazów trwa zwykle 8 tygodni.

Lech ma w tym sezonie liczny skład, jednak Kostewycz jest w nim jedynym lewym obrońcą. Nie tylko dlatego, także z powodu swych umiejętności i wytrzymałości wystąpił w niemal wszystkich meczach. Gdy w Szczecinie musiał zejść z boiska, zastąpił go Vernon De Marco Morlacchi. Argentyńczyk z hiszpańskim paszportem, mający włoskie korzenie, trafił do Lecha ze Slovana Bratysława na zasadzie rocznego wypożyczenia. Sprowadzono go jako środkowego obrońcę. Zaletą tego lewonożnego zawodnika jest umiejętność gry także na bocznej obronie. I właśnie ten zawodnik to jedna z możliwości zastąpienia Kostewycza.

Lepiej nie oceniać przydatności Argentyńczyka na podstawie tego, co pokazał w meczu z Pogonią. Nie pokazał bowiem niczego. Dotyczy to jednak nie tylko tego piłkarza. Gdyby z tego meczu wyciągać daleko idące wnioski, wszyscy gracze Lecha, może oprócz Putnocky’ego i Tetteha powinni otrzymać dożywotni zakaz pokazywania się komukolwiek w koszulkach Kolejorza. Wszyscy byli sparaliżowani strachem przed potęgą Pogoni Szczecin. Dużo lepiej De Marco, który pobyt w Poznaniu zaczął od długiego leczenia urazu mięśnia, spisał się w niedawnym sparingu przeciwko młodzieżówce Michniewicza. W pierwszej połowie grał jako stoper, w drugiej na lewej obronie udanie zastąpił Kostewycza. Jest więc nadzieja, że absencja Ukraińca aż tak bardzo Lecha nie osłabi.

Trener ma zresztą inne możliwości zrekompensowania tego ubytku. W wyjazdowym spotkaniu przeciwko Cracovii dobrze na lewej obronie spisał się Mario Situm. Grał pewnie w defensywie, inicjował ataki drużyny. Skrzydłowych Lech ma bez liku, więc wycofanie Chorwata nie tylko nie osłabi drużyny, ale wręcz wzmocni jej siłę ofensywną. Inna jeszcze możliwość to przesunięcie na lewą stronę boiska Roberta Gumnego. Piłkarz ten właśnie tam występuje w U21, także w Lechu w czasach Urbana debiutował i długo grał jako lewy obrońca. Ta pozycja charakteryzuje się w Polsce deficytem piłkarzy o wysokich umiejętnościach. Długie leczenie Kostewycza to kłopot dla trenera Lecha, na szczęście nie jest to problem nie do rozwiązania.