Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Pierwszy i drugi wybór. Na kogo postawi trener?

włącz .

W bramce w Szczecinie zagra Putnocky, w środku pola zobaczymy duet Trałka-Tetteh, a w ataku Gytkjaera – te decyzje trenera Nenada Bjelicy wydają się oczywiste. Obsada pozostałych pozycji jest niewiadomą. Trener ma rozmaite możliwości, choć wydaje się, że postawi na zawodników sprawdzonych w poprzednich spotkaniach. Wykorzysta fakt, że żaden z nich nie jest zmęczony. Wiele zależy od samopoczucia graczy rehabilitujących się po urazach.

Gumny czy Dilaver na prawej obronie? Gdyby trener postawił na nastolatka, mógłby wykorzystać uniwersalność pochodzącego z Bośni piłkarza i wystawić go na środku obrony lub na pozycji defensywnego pomocnika, jako partnera Trałki lub Tetteha. Bardziej jednak prawdopodobne jest, że zagrają obaj panowie „T”, a Ghańczyk będzie nawet, pod nieobecność zdyskwalifikowanego Gajosa, kapitanem drużyny.

Także na środku obrony możliwości jest bez liku. Trener nie stawia na stabilizację w tej formacji. Wprost przeciwnie, postępuje tak, jakby ciągle eksperymentował, albo jakby chciał, by jedyną stałą cechą defensywy Lecha była jej nieustająca zmienność. Może więc wystawić Janickiego ze zdrowym już i nadrabiającym zaległości treningowe Vujadinoviciem. Może też wybrać Nielsena i Dilavera, co zdarzało mu się już wielokrotnie. W sparingu przeciwko młodzieżówce Michniewicza nieźle spisał się De Marco, więc i jego można brać pod uwagę, nie tylko zresztą jako środkowego obrońcę, ale i bocznego, gdyby Bjelica uparł się na zmianę Kostewycza.

Nie wiemy, czy do pełni sił dojdzie Majewski, który ostatnio opuścił boisko kulejąc, a przez tydzień nie trenował. Zdrowy jest natomiast Jevtić, od niedawna trenuje tak, jak pozostali zawodnicy, ale na cały mecz prawdopodobnie nie ma jeszcze sił. W tej sytuacji prawdopodobne jest, że w Szczecinie rozgrywającym będzie Radut. Rumun rzadko pojawia się na boisku od początku. W sparingu przeciwko reprezentacji U21 starał się być aktywny, brać grę na siebie. Przejawiało się to niestety w nadużywaniu dryblingów. Kiedy udało mu się minąć jednego lub drugiego przeciwnika, nie poprzestawał na tym, co prędzej lub później kończyło się stratą. Przeciwko Pogoni tak grać nie może.

Skrzydłowych Lech ma całą armię, każdy z nich zasługuje na pełne zaufanie, może jeszcze z wyłączeniem Rakelsa, po którym widać, że miał długi rozbrat z piłką i potrzebuje czasu, by odzyskać formę z okresu, gdy z Cracovii przenosił się na Wyspy. Nie wydaje się jednak, by Bjelica postawił na kogoś innego niż Makuszewski na jednej i Situm na drugiej stronie. Obaj są w dobrej formie, a reprezentant „Mak”i z pewnością zechce podtrzymać dobrą passę. Na szansę wejścia na boisko poczekają Barkroth i Jóźwiak. Każdy ligowy trener o takich zmiennikach może tylko pomarzyć.

Natomiast klasowy napastnik jest w Lechu tylko jeden. Trener robi wszystko, a nawet jeszcze więcej, by pomóc Nicki’emu Bille w dojściu do formy godnej ekstraklasy, ale dobrych skutków to na razie nie przynosi. Owszem, Duńczyk robi dużo zamieszania, absorbuje obrońców, na nic lepszego jednak go nie stać. W Szczecinie zagra więc jego młodszy rodak, a Nicki może liczyć tylko na wejście na boisko w drugiej połowie. Atak Lecha jest więc wyjątkiem. W innych formacjach toczy się rywalizacja o miejsce w składzie