Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Nicki prowadzi się dobrze

włącz .

Napastnik Lecha nie był zachwycony pytaniami zadawanymi podczas konferencji prasowej poprzedzającej mecz z Arką Gdynia, dotyczącymi jego prowadzenia się, widocznej na zdjęciach nadwagi. Twierdzi, że mocno trenuje, jest w pełnej gotowości, by wejść na boisko, konkuruje z rodakiem o miejsce w ataku, cieszy się, że trener mu ufa i robi wszystko, by doszedł do pełni formy. Nie jest ona jeszcze optymalna. Nicki Bille wierzy, że będzie grał coraz lepiej.

W ataku Lecha trwa duńska rywalizacja. Póki co zdecydowanie wygrywa ją Christian Gytkjaer, zawodnik lepszy niż Nicki Bille, który zresztą przez rok się leczył, co nie może pozostawać bez wpływu na postawę zawodnika. – Konkurencja jest dobra dla drużyny i dla każdego z zawodników, zmusza nas do pracy. Każdy robi wszystko, by okazać się lepszym niż kolega. Aktualnie Christian strzela gole, jest w dobrej dyspozycji, a ja muszę starać się, by mu dorównać. To nam służy - mówi Nicki.

Nie wiadomo, czy Gytkjaer, który skarżył się na ból palca u nogi dojdzie do siebie, jest na to duża szansa. – Jeśli nawet nie będzie mógł zagrać, to zastąpi go Nicki, który jest w coraz lepszej dyspozycji, ostatnio zagrał bardzo dobrze – zapewnia trener Nenad Bjelica. Od początku sezonu robił wszystko, by starszy z Duńczyków doszedł do formy, wystawiał go do gry mimo iż nie mógł się spodziewać, że przełoży się to na gole dla Lecha. – Czuję to poparcie. Wiem, że trener we mnie wierzy i to bardzo mi pomaga, motywuje do pracy. Z wakacji wróciłem w lepszej dyspozycji, zgubiłem kilka kilogramów. Po kontuzji nie ma śladu, czuję się bardzo dobrze, chcę wrócić do swojej najwyższej formy – twierdzi Nicki.

O tym, że mieszkający w pobliżu Starego Rynku Nicki nie prowadzi się dobrze, kibice powtarzają od dawna, udostępniają sobie zdjęcia imprezującego, mającego widoczną nadwagę Duńczyka. Pytany o to zawodnik zapewnił, że zdjęcie, o którym mowa, zostało zrobione pół roku temu, gdy leczył kontuzję. Wspólnie z ojcem i bratem świętował wówczas jego osiemnaste urodziny. – Jestem profesjonalistą i nie muszę spowiadać się z tego, co robię w domu – podkreśla napastnik Lecha. Podobnie jak jego koledzy z drużyny zamierza w niedzielę zrewanżować się Arce za porażkę w finale Pucharu Polski. – To było ciężkie przeżycie. Czuję głód zwycięstwa. Zrobimy wszystko, by tak się stało – zapewnia Nicki.