Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Dzięki akademii Lech buduje potęgę

włącz .

Statystyki dotyczące powołań do młodzieżowych reprezentacji nie pozostawiają wątpliwości. Nastoletni piłkarze Lecha cieszą się zdecydowanie największym uznaniem trenerów drużyn od U16 do U19. To dowód, że tu szkoli się najlepiej, z największym rozmachem. Trzeba zrobić jeszcze jeden ważny krok – dopracować najtrudniejszy element tego procesu, czyli przechodzenie juniorów w wiek dorosłości. Polski lider w szkoleniu piłkarzy budzi coraz większe zainteresowanie w Europie, w najmądrzejszy sposób buduje swoją przyszłość

Do zarządzania Lechem można mieć niemało zastrzeżeń. Klub nie wykorzystuje ogromnego potencjału, amatorsko budowana drużyna trwoni swoje szanse, odbija się od ściany do ściany, marnuje sezon za sezonem, nie potrafi zaistnieć w Europie, zniechęca swoich kibiców. Jest jednak dziedzina, która buduje cały klub, stawia go jako wzór. To szkolenie młodzieży. Kibice Lecha mogą być dumni z akademii i jej ogromnej, do tego rosnącej roli. Decyzja o inwestowaniu w szkolenie była najlepszą, jaka kiedykolwiek zapadła przy ul. Bułgarskiej. Akademia rozwija się, rośnie w klasę z sezonu na sezon, a to, co stało się latem, gdy Lech zarobił grube miliony na swych wychowankach dowodzi słuszności obranej strategii.

Zawodnicy wywodzący się z Lechowej akademii są hurtowo powoływani do młodzieżowych reprezentacji, ale i trafiają do drużyny narodowej. Jeszcze niedawno żaden Lechita nie cieszył się uznaniem selekcjonera. Teraz powołał on kilku, choć dopiero po wytransferowaniu ich do klubów z mocnych lig. Powołania dla Bednarka i Kędziory nastąpiły dopiero dziś, choć nie zdążyli jeszcze błysnąć w swych nowych klubach. Adam Nawałka i jego współpracownicy z pewnością śledzili poczynania tych zawodników, gdy ubierali koszulkę Lecha, ale przekonania do nich nabrali dopiero po tym, jak transferowo potwierdzili swą wartość.

W Lechu nie brakuje piłkarzy godnych uwagi Nawałki. Kiedy zaprosi do współpracy zawodników z polskiej ligi, być może sięgnie po Macieja Makuszewskiego, skrzydłowego będącego w gazie, grającego dużo lepiej niż na przykład często powoływany, ale od lat nie spełniający nadziei Sławek Peszko. „Maki” zasługuje na uwagę. Już w ubiegłym sezonie miał przebłyski, wielką klasę pokazywał tylko w niektórych meczach. Jeśli ustabilizuje grę na wysokim poziomie, zostanie zdecydowanie najlepszym skrzydłowym ekstraklasy.

Jeszcze nie w tym roku, być może także nie w przyszłym, ale prędzej lub później do narodowej reprezentacji trafią Kamil Jóźwiak i Robert Gumny. Robią niesamowite postępy. Zadziwiają dojrzałością, coraz większym boiskowym obyciem, nie brakuje im piłkarskiej klasy. Lada chwila znajdą się w centrum uwagi skautów obserwujących polską ligę, prawdopodobnie już dziś figurują w niejednym notesie, są przedmiotem wnikliwych obserwacji. Nie tylko w Lechu, ale i w kadrze narodowej wymiana pokoleń to zjawisko naturalne. Nikt nie będzie biegać w koszulce z orłem w nieskończoność. Selekcjoner sięgnie po młodych zawodników, i to nie koniecznie dopiero wtedy, gdy zmienią ligę na lepszą. Lechici dominują liczebnie w polskich reprezentacjach młodzieżowych. Nie ma żadnych wątpliwości, że wychowankowie akademii Lecha opanują też pierwszą drużynę narodową. Trzeba tylko dopracować umiejętność wdrażaniem wychowanków w dorosłą piłkę.