Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Kto powalczy o awans? Trudne decyzje trenera Lecha

włącz .

Niezły ból głowy mają członkowie sztabu szkoleniowego Pogoni Szczecin próbujący odgadnąć, w jakim składzie przeciwko ich drużynie wybiegnie Lech. Możliwości jest mnóstwo, nie ma żadnego pewnika, każda formacja może przystąpić do spotkania w zestawieniu, jakiego nikt się nie spodziewał. To z jednej strony korzystne, bo utrudnia zadanie przeciwnikowi, z drugiej jednak opóźnia proces zgrania zespołu, do którego trafiło wielu nowych piłkarzy.

Kibice Lecha żartują, że niebawem do Śląska Wrocław przeniesie się… Christian Gytkjaer, oburzony tym, że minutami spędzonymi na boisku musi dzielić ze swym rodakiem Nickim Bille, którego koniecznie trzeba wypromować, by zmienił klub. Faktem jest, że Gytkjaer od niedawna jest w drużynie, nie trenował z nią od początku przygotowań, mecze odbywały się co 3-4 dni, a trener ambitnie postanowił, że postawi na nogi Nicki’ego Bille, zrobi z niego wartościowego napastnika. Najłatwiej to osiągnąć poprzez częste wstawianie go do składu. Wszystko to zachęcało do rotacji.

Atak nie jest jedyną pozycją, gdzie się ona odbywała. Nawet bramkarze występowali na zmianę. Nikt nie wie, czy w spotkaniu Pucharu Polski w bramce stanie Jasmin Burić, czy Matus Putnocky. Do tej pory „Jasiu” grał w lidze, a w pucharach Matus. Prawdopodobnie Bjelica postawi na Słowaka, skoro Burić bronił w Krakowie i raczej zagra w sobotę przeciwko Zagłębiu. Przeciwko Cracovii mecz rozpoczął w ataku Bille, więc logika wskazuje, że tym razem od pierwszej minuty zagra Gytkjaer, lecz zamieni się z rodakiem w drugiej połowie. Gdyby był Marcinem Robakiem, mógłby wykrzyczeć do trenera: „Chociaż jeden cały mecz!.."

W obliczu ważnego spotkania ligowego, wszak Zagłębie Lubin to rewelacja nowego sezonu i lider tabeli, trener w Szczecinie nie pośle do boju wszystkich swych czołowych piłkarzy. Na szczęście ma duży wybór. Dziwne by było, gdyby na „szóstce” nie zagrał zdyskwalifikowany w lidze Tetteh. Trałka walczył w każdym meczu, zasługuje więc na odpoczynek. Nawet on nie ma niespożytych sił. Być może do składu wróci Kostewycz, którego brzemienny w skutki błąd w meczu z FC Utrecht mógł być skutkiem zmęczenia, a trener nie rezygnował z jego usług choćby na minutę. Vujadinović w Krakowie nie grał, więc może wystąpić w Szczecinie. To samo można powiedzieć o Majewskim – jego udział w meczu Pucharu Polski wydaje się pewny.

Dilaver czy Gumny? Makuszewski czy Barkroth? Situm czy Jóźwiak? A może znów Rakels? Takich pytań możemy postawić wiele, a odpowiedzi poznamy dopiero godzinę przed spotkaniem na stadionie Pogoni. Podobnie będzie w niedzielę, choć po meczu szczecińskim łatwiej będzie przewidzieć decyzje trenera. Zapowiada on, że to koniec stosowania rotacji. Od kolejnego ligowego spotkania, po tygodniu treningów, na które brakowało czasu, na boisko będą wybiegać piłkarze znajdujący się w najwyższej formie. Mecz w Szczecinie można więc potraktować jako początek rywalizacji o miejsca w składzie.