Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech pożegnał się z Europą. Teraz spróbuje ocalić Puchar Polski

włącz .

Wyjątkowo trudna jest w tym roku droga Kolejorza do finału Pucharu Polski. Czekają na niego tylko drużyny z ekstraklasy. Już „na dzień dobry” musi mierzyć się z Pogonią Szczecin, w dodatku na jej terenie. Jeśli awansuje, prawdopodobnie będzie walczył z Lechią Gdańsk, a następnie z Legią Warszawa. Gdyby Lech od razu odpadł, zostałby tylko z ekstraklasą i dwudziestoma liczącymi na grę zawodnikami.

Lech ma w tym sezonie ekipę liczną jak nigdy. Po to sprowadził ośmiu nowych piłkarzy, by móc skutecznie rywalizować na kilku frontach. Już wiemy, że po rozstaniu się z Ligą Europy trudno będzie usatysfakcjonować wszystkich piłkarzy. – Rywalizacja to normalna rzecz, przekonuje nas do lepszej pracy, każdy chce dać z siebie wszystko, by zasłużyć na uznanie trenera. Drużyna utrzymuje się przez to na wysokim poziomie – mówi skrzydłowy Nicklas Barkroth. Problem jednak w tym, że w niektórych zawodnikach frustracja może narastać.

Ostatnio Lech grał co kilka dni, więc rotacja była konieczna. Trener starał się równo dzielić minuty między piłkarzy, więc można było odnieść wrażenie, że głównym jego celem jest sprawiedliwość. Teraz ma się to zmienić. Lech gra w środę w Szczecinie, w sobotę w lidze przeciwko Zagłębiu Lubin. – Potem rotacji już nie będzie. Zagrają tacy, co na to zasłużą. Wreszcie będzie też można trenować, bo ostatnio mieliśmy czas tylko na mecze, podróże i regenerację – zapowiada Nenad Bjelica.

Najpierw jednak trzeba awansować w Pucharze Polski i z takim właśnie nastawieniem drużyna wyruszyła we wtorek do Szczecina. – Jesteśmy faworytami. Jedziemy po zwycięstwo – mówi Nenad Bjelica. Pogoń nie dokonała wielu zmian w składzie, ma jednak nowego trenera, dobrze znanego w Poznaniu, specjalizującego się w zdobywaniu trofeów Macieja Skorżę. Pogoń niczego jeszcze w całej swej historii nie wygrała. Jeżeli myśli o pierwszym sukcesie, musi wyeliminować Lecha, a w dotychczasowych ligowych meczach klasy nie pokazała. Lech wygrał z nią wszystkie spotkania w sezonie poprzednim, a było ich pięć, nie tracąc żadnej bramki. To jednak historia. Teraz bój zaczyna się od początku.

– Lubię mecze, które o czymś decydują. W lidze stratę z jednego meczu można szybko nadrobić. W rozgrywkach pucharowych nie ma o tym mowy. Trzeba się maksymalnie zmobilizować, więc bardzo się cieszę na ten mecz – mówi Nicklas Barkroth. Nie wiadomo jednak, czy pokaże się na boisku w Szczecinie. Jak twierdzi, musi grać jak najwięcej, by po drobnych urazach odzyskać pełnię formy, zgrać się z kolegami. Być może trener, dzieląc minuty między swych zawodników, zrezygnuje z usług Szweda, a piłkarzy grających na jego pozycji ma kilku.